Ponad 1200 przywódców kościelnych wezwało premiera Wielkiej Brytanii Borisa Johnsona, aby nie wprowadzał certyfikatów szczepień przeciwko COVID-19. Wprowadzenie paszportów szczepionkowych byłoby według nich moralnie niegodziwą formą przymusu. Tymczasem u nas za takim rozwiązaniem już jakiś czas temu opowiedział się, uchodzący w niektórych kręgach za… konserwatywnego liberała, wicepremier Jarosław Gowin.

Paszport COVID - grafika wpisu

Słowa Jarosława Gowina, w których zapowiedział, że zaproponuje rządowi, by jak najszybciej otworzył zaszczepionym dostęp do usług dziś zakazanych, jak gastronomiczne i hotelarskie, czyli krótko mówiąc wprowadził segregację sanitarną – przeszły w zasadzie bez większego echa. Oburzyli się oczywiście ci, którzy wciąż jeszcze wierzą w takie wartości jak wolność wyboru i liczą na powrót do normalności, ale to naprawdę niewielki odsetek społeczeństwa. Można więc z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością przyjąć, że cała reszta otumaniona walką o „zdrowie, które jest przecież najważniejszą wartością” i „bezpieczeństwo przed straszliwym koronawirusem” uznała to za pomysł jak najbardziej normalny i do przyjęcia. Pomysł – żeby była jasność – żywcem wyjęty z jakiegoś totalitarnego piekła. Ciekaw byłem, czy ktoś z kolegów wicepremiera Gowina z rządu lub koalicji rządzącej zareaguje na to choćby jakimś udawanym oburzeniem, ale nic z tego. Wygląda na to, że wszyscy tylko czekają w blokach startowych, zastanawiając się, jaki efekt wywołają puszczone w eter słowa Gowina.

A ten w zasadzie nie pozostawił wątpliwości na jakieś dywagacje czy interpretacje, mówiąc wprost: – Należy rozważyć wprowadzenie certyfikatów dla osób zaszczepionych, aby umożliwić im korzystanie np. z usług hotelowych czy gastronomicznych. Dla osób, które przyjęły dwie dawki szczepionki lub jedną w przypadku jednodawkowych preparatów; te osoby powinny mieć możliwość korzystania z usług dziś niedostępnych jak hotelarstwo i gastronomia. Mówię to z pełną odpowiedzialnością za przyszłość polskiej gospodarki, za przyszłość dziesiątków tysięcy firmy, często firm rodzinnych, ze strony polskiego państwa.

Czekałem też na jakąś reakcję polskich biskupów na te słowa, ale wygląda na to, że jeszcze sobie poczekam… Tym bardziej że od lat milczą też w sprawie innych form przymusu.

Więcej odwagi mają duchowni na Wyspach Brytyjskich. Tam ponad 1200 przywódców kościelnych wezwało premiera Borisa Johnsona, aby nie wprowadzał certyfikatów szczepień przeciwko COVID-19, nazywając tę formę segregacji sanitarnej jako moralnie niegodziwą i oczywiście niezgodną z zasadami zachodniej cywilizacji. Tym bardziej warte podkreślenia, że dziś w zasadzie już nikt tymi zasadami się nie przejmuje (dlatego np. Gowina, który jako wicepremier rządu oficjalnie proponuje rozwiązania totalitarne, w niektórych kręgach wciąż uważa się za wolnościowca i konserwatystę).

Coś ważnego zauważył też ks. Jacek Gniadek SVD, pisząc przy okazji tej sprawy: – Jest jeszcze inna kwestia, która została poruszona przez brytyjskich pastorów i duchownych. Ma również wymiar etyczny. Chodzi o przymus szczepionkowy. Skoro szczepienie nie jest obowiązkiem moralnym, stąd też musi być dobrowolne. Tak uważa Kongregacja Nauki Wiary i tak mówili politycy przed wprowadzeniem „narodowego programu szczepień”, więc paszport covidowy jest nieetyczną formą przymusu.

Cóż, może i mówili, ale wicepremier Gowin już tam wie lepiej, co jest etyczne, a co nieetyczne i co będzie dobre dla przyszłości Polski…