fbpx
sobota, 2 marca, 2024
Strona głównaHistoriaRadiostacja „Kościuszko” – sowiecka prowokacja w przeddzień powstania

Radiostacja „Kościuszko” – sowiecka prowokacja w przeddzień powstania

30 lipca 1944 roku komunistyczna radiostacja „Kościuszko” kilkakrotnie nadawała komunikaty wzywające ludność Warszawy do powstania przeciw Niemcom. Radiowy komunikat w języku polskim mieszkańcy Warszawy mogli usłyszeć o godzinie 15.00, 20.55, 21.55 i 23.00.

Zredagowany przez polskich komunistów (pod sowieckim nadzorem) apel radiowy w dramatycznych słowach wzywał do walki. Przekaz do warszawiaków był niezwykle prosty: wolność niesiona przez żołnierzy Armii Czerwonej jest dosłownie tuż, tuż. Jeżeli nam nie pomożecie, to Niemcy i tak będą niszczyć wasze miasto, więc wybór jest tylko jeden: walka ze znienawidzonym okupantem za wszelką cenę.

„Warszawa drży w posadach od ryku dział. Wojska radzieckie nacierają gwałtownie i zbliżają się do Pragi. Nadchodzą, aby przynieść nam wolność. Niemcy wyparci z Pragi będą usiłowali bronić się w Warszawie. Zechcą zniszczyć wszystko. W Białymstoku burzyli wszystko przez sześć dni. Wymordowali tysiące naszych braci. Uczyńmy, co tylko w naszej mocy, by nie zdołali powtórzyć tego samego w Warszawie.

Ludu Warszawy! Do broni! Niech cała ludność stanie murem wokół Krajowej Rady Narodowej, wokół warszawskiej Armii Podziemnej. Uderzcie na Niemców! Udaremnijcie ich plany zburzenia budowli publicznych. Pomóżcie Czerwonej Armii w przeprawie przez Wisłę. Przysyłajcie wiadomości, pokazujcie drogi. Milion ludności Warszawy niech stanie się milionem żołnierzy, którzy wypędzą niemieckich najeźdźców i zdobędą wolność”.

Komunikat ten był powtórzeniem nadanej dnia 29 lipca o 20.15 przez Radio „Moskwa” audycji Związku Patriotów Polskich o bardzo zbliżonej treści. Znalazły się w niej patetyczne słowa, które miały wpłynąć na decyzję o rozpoczęciu powstania.

„Dla Warszawy, która się nigdy nie poddała i nigdy nie ustała w walce, godzina czynu wybiła. (…) przez bezpośrednią czynną walkę na ulicach Warszawy (…) nie tylko przyspieszymy chwilę ostatecznego wyzwolenia, ale ocalimy również majątek narodowy i życie waszych braci.”

W obydwu komunikatach wszystko było na swoim miejscu, oprócz jednego. Nie była to prawda – była to po prostu sowiecka wyrafinowana prowokacja. Po ataku Niemiec na ZSRR Komitet Wykonawczy Międzynarodówki Komunistycznej (IKKI), w którego aparacie działał Wydział Prasy i Radiofonii, powołał redakcję radiową i 16 tajnych stacji językowych (narodowych), a wśród nich oczywiście także redakcję polską, którą od 1941 roku kierowała… żona osławionego Feliksa Dzierżyńskiego – Zofia Dzierżyńska, trzykrotnie odznaczona Orderem Lenina, bynajmniej nie za zasługi dla Polski. Warto dodać, że Zofia Dzierżyńska była niezwykle doświadczoną i skuteczną agentką. W latach 1919-1920 pracowała w różnych biurach sowieckich ds. polskich, które zajmowały się przygotowaniami do przejęcia władzy w Polsce przez komunistów. Jednak ku zdziwieniu i wściekłości Lenina, Stalina a także polskich komunistów (wszak nawet już nowy rząd komunistycznej Polski został ustanowiony) do przejęcia władz w Polsce przez nich nie doszło. Zofia Dzierżyńska znalazła zatrudnienie w Moskwie jako pracownik naukowy w Instytucie Lenina zajmując się m.in. przekładem „Dzieł wybranych Włodzimierza Lenina” na języki obce. (Tylko dlaczego w 1910 roku Zofia Dzierżyńska wyszła za mąż za Feliksa w krakowskim kościele św. Mikołaja, skoro służyła ideologii, według której Bóg nie istnieje? Ot, zapewne błędy młodości). Dzierżyńska była także członkiem redakcji pism: „Ku nowej szkole”, „Trybuny Radzieckiej” i „Kultury mas.” Krótko mówiąc Zofia Dzierżyńska znała się na propagandzie jak mało kto. W 1944 roku doszła jej nowa funkcja – została też sowieckim agentem w Centralnym Biurze Komunistów Polski w ZSRR.

Co do reszty polskiej redakcji to chyba nie trzeba pisać, że pracowali w niej ni mniej, ni więcej, tylko polscy komuniści na usługach Rosjan. Mówiąc dosłownie zdrajcy, których Stalin lubił nazywać „pożytecznymi idiotami”. Jednym z najbardziej znanych członków redakcji był Jakub Berman, który w powojennej Polsce szybko piął się po szczeblach komunistycznej władzy; ale oprócz niego w radiostacji im.Tadeusza Kościuszki pracowali także: Zofia Dzierżyńska, Juliusz Burgin, Gertruda Finderowa, Józef Kowalski, Wacław Lewikowski, Józef Olszewski, Halina Pietrak, Stefan Wierbłowski, Leon Zieleniec i kierujący tą radiostacją w latach 1943-1944 Tadeusz Daniszewski (urodzony w Polsce w żydowskiej rodzinie inteligenckiej, prawdziwe nazwisko Dawid Kirszbraun).

To tyle o zapleczu intelektualnym redakcji rozgłośni, której nazwa zapewne też nie była przypadkowa – Tadeusz Kościuszko, polski bohater narodowy, który o niepodległość Polski walczył z… carską Rosją – jakaż piękna pułapka.

Niestety wielu Warszawiaków uwierzyło w to, że Armia Czerwona przyjdzie z pomocą walczącym powstańcom i przyłączy się do ataku na Niemców. O treści nadanego przez radiostację kierowaną z Moskwy komunikatu doskonale wiedziała także Komenda Główna Armii Krajowej. Radiostacja „Kościuszko” stała się bardzo aktywna kilka miesięcy wcześniej. Już od 2 czerwca nadawane z Moskwy audycje w języku polskim zagrzewały do walki sławiąc bohaterstwo i szlachetność żołnierzy Armii Czerwonej.
Oczywiście radiostacja „Kościuszko” słowem nie wspomniała jak zakończyła się np. wspólna walka Armii Krajowej i Armii Czerwonej w akcji „Ostra Brama” podczas wyzwalania Wilna, czyli fakt wyzwoleniem miasta, ale też natychmiastową likwidację polskiego podziemia. Tak działo się zresztą wszędzie, gdzie stopę postawił żołnierz Armii Czerwonej i komunistyczni zdrajcy mieniący się Polakami lub też dosłownie udający Polaków.

Prowokacja rozgłośni bez wątpienia miała istotny wpływ na decyzję o rozpoczęciu Powstania Warszawskiego. 31 lipca po południu dowódca Armii Krajowej gen. Tadeusz Bór-Komorowski spotkał się z płk. Antonim Chruścielem, który przekazał „Borowi” nieprecyzyjną, jak się później okazało, wiadomość o tym, że czołgi Armii Czerwonej wjechały już na przedmieścia Pragi.

W połączeniu z wcześniejszymi komunikatami radiostacji o zbliżaniu się radzieckich żołnierzy do Pragi, informacja ta brzmiała więcej niż prawdopodobnie. Niestety nie była to prawda.

Tak tę gorączkową chwilę podjęcia decyzji o wybuchu Powstania Warszawskiego w dniu 31 lipca 1944 roku wspominał gen. Tadeusz Komorowski „Bór”: – Tegoż dnia komendant Okręgu Warszawa-Miasto, »Monter«, oczekiwany był w kwaterze głównej o godzinie szóstej po południu. Zjawił się niespodziewanie o piątej z wiadomością, że sowieckie oddziały pancerne wdarły się w przyczółek niemiecki, zdezorganizowały jego obronę i że Radość, Miłosna, Okuniew, Wołomin i Radzymin są już w rękach rosyjskich. Po krótkiej naradzie uznałem, że nadszedł właściwy moment do rozpoczęcia walki o Warszawę”.

W przededniu kolejnej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego warto przypomnieć kulisy sowieckiej prowokacji. Wszak decyzje wagi państwowej powinny być podejmowane samodzielnie, na chłodno, bez obcych wpływów i prowokacji.

Jarosław Mańka
Jarosław Mańka
Dziennikarz, reżyser, scenarzysta i producent, autor kilkunastu filmów dokumentalnych i reportaży (kilka z nich nagrodzonych). Absolwent historii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pasjonat podróży i tajemnic historii. Propagator patriotyzmu gospodarczego. Współpracownik magazynu „Nasza Historia”.

INNE Z TEJ KATEGORII

Tajemniczy filantrop i pierwsze zimowe wejście na Everest

44 lata temu polska wyprawa jako pierwsza na świecie zdobyła Mount Everest zimą. Mało kto wie, że wyprawa na najwyższą górę świata była możliwa dzięki nieoczekiwanej pomocy tajemniczego sponsora, którym okazał się zasłużony weteran 1 Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka.
5 MIN CZYTANIA

Szpieg, który zapobiegł III wojnie światowej?

Mija 20. rocznica śmierci płk. Ryszarda Kuklińskiego, który jako wysoki oficer PRL podjął w latach 70. XX w. (pod pseudonimem Jack Strong) współpracę z CIA. Zdaniem wielu historyków ujawnienie sowieckich planów agresji na Zachód mogło uchronić świat przed III wojną światową.
4 MIN CZYTANIA

Tłusty czwartek, czyli comber

Dzisiaj tłusty czwartek, czyli ostatni czwartek przed wielkim postem, który w polskiej tradycji nieodłącznie kojarzy się z jedzeniem pączków. Jak się okazuje korzenie tłustego czwartku sięgają zamierzchłych czasów i nie zawsze kojarzony był z pączkami. Skąd wziął się zwyczaj objadania się słodkościami?
3 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

„Sztuka i wiara” w Instytucie Cervantesa w Krakowie

29 lutego o godzinie 18 w Instytucie Cervantesa w Krakowie odbędzie się spotkanie autorskie ks. prof. Andrzeja Witko pt: „Sztuka i wiara. Programy ikonograficzne w Sewilli w XVII i XVIII stuleciu”.

2 MIN CZYTANIA

Milczące pokolenie [WYWIAD]

O tym, jak czas pandemii wpłynął na zaburzenia mowy i rozwoju dzieci, o ich uzależnieniu od smartfonów i o tym, że do gabinetów specjalistów trafia coraz więcej dzieci z objawami przypominającymi te ze spektrum autyzmu – rozmawiamy z Agnieszką Szumiec, pedagogiem i logopedą.
9 MIN CZYTANIA

„Jeżeli Putin nie zostanie powstrzymany…”

Mija właśnie druga rocznica agresji Rosji na Ukrainę. „Jeżeli Władimir Putin nie zostanie powstrzymany, nie zatrzyma się na Ukrainie. Zaatakuje kolejny kraj” – podsumował sytuację prezydent Joe Biden.
3 MIN CZYTANIA