W lipcu br. pracodawcy opublikowali na portalach rekrutacyjnych ponad 307 tys. nowych ofert pracy, o 23 proc. więcej niż w lipcu 2020 – wynika z raportu firm Grant Thornton i Element. To ich zdaniem potwierdza, że pandemiczny kryzys przeszedł do historii, a rynek pracy znów przybiera na sile.

Fot. Pixabay

Według raportu, od marca br. roczna dynamika nowych ofert pracy publikowanych na 50 największych portalach rekrutacyjnych osiąga same dodatnie wyniki. W lipcu pracodawcy opublikowali ponad 307 tys. nowych ofert pracy, o 23 proc. więcej rdr. Jest to też wynik lepszy niż w lipcu 2019 r., kiedy opublikowano 303,8 tys. ofert pracy. „To tylko potwierdza, że rynek pracy po głębokim załamaniu w 2020 r. na dobre wrócił już do poziomu sprzed pandemii i siła popytu na pracę podąża już nawet wyższą ścieżką niż ta z 2019 r” – podkreślono.

Jednocześnie zauważono, że lipcowy wynik jest nieco niższy (o 4,4 tys. ofert) od zanotowanego w czerwcu br., co może być spowodowane wakacjami. Rekrutacje na prace sezonowe (w gastronomii, hotelarstwie czy rolnictwie) zostały już zrealizowane, a nowe (niezależne od czynników sezonowych) z powodu sezonu urlopowego zostają chwilowo opóźnione.

Wśród 10 badanych miast od początku pandemii najlepiej radzi sobie Warszawa, w której w lipcu opublikowano 36,4 tys. ofert pracy (45 proc. więcej niż rok temu), a zaraz za nią Kraków (18,5 tys. ogłoszeń rekrutacyjnych, wzrost o 53 proc. rdr). Najmniej ogłoszeń opublikowano w Poznaniu, 3133 ogłoszeń – tam też od początku pandemii, poza czerwcem br., notowana była najmniejsza liczba ofert i największe spadki w ujęciu rocznym.

W największych miastach Polski w przeliczeniu na 1000 mieszkańców przypadało w lipcu średnio 13,4 ofert pracy (wobec 9,5 rok temu). Najwięcej ogłoszeń oferował Kraków – około 24 oferty na każdy tysiąc osób i Warszawa, w której przypadało średnio 20,5 ofert. Najgorzej wypadł Poznań, gdzie wskaźnik ten wynosi 5,8.

Największy wzrost liczby ofert pracy zanotowano wśród specjalistów HR (o 66 proc. więcej niż w lipcu 2020 r.) i w profesjach związanych z IT (55 proc.), najmniejszy wzrost (o 9 proc. w porównaniu z zeszłym rokiem) w przypadku zawodów medycznych. Spadek zapotrzebowania (o 4 proc.) zaobserwowano na zawody finansowe. Jak zaznaczono, rok temu popyt na zawody medyczne i finansowe był rekordowo silny, dlatego w bieżącym raporcie te profesje wypadły słabiej.

W lipcu br. na jedno ogłoszenie o pracę przypadło około 6,6 zachęty, czyli dokładnie tyle co dwa lata temu. Jest to też najwyższy wynik od początku pandemii, co – jak wskazano – jest kolejnym dowodem na to, że rynek pracy w Polsce całkowicie wyszedł z kryzysu. Z analizy zawartości ofert wynika, że czterech na pięciu pracodawców kusiło kandydatów szkoleniami. Ponad połowa zachęcała również pakietem medycznym i obietnicą wysokiego wynagrodzenia.

Jednocześnie nie obniżyły się wymagania pracodawców względem przyszłych pracowników. Średnia liczba oczekiwań wpisywanych w ofertach pracy wyniosła w lipcu 5,4, czyli podobnie jak w poprzednich miesiącach, ale więcej niż przed pandemią – 4,8 w lipcu 2019 r. Pracodawcy obecnie najczęściej wymagają doświadczenia (83 proc. – tutaj widoczny jest najsilniejszy wzrost) i odpowiedniego wykształcenia (49 proc.). Znajomości języków wymaga 38 proc. pracodawców, a dyspozycyjności – 35 proc. Dwie ostatnie kategorie również notują wyższe odsetki niż przed pandemią – podano w raporcie.

PAP