Za sprawą wizyty premier Wielkiej Brytanii Liz Truss w Nowym Jorku powrócił temat umowy handlowej między obiema gospodarkami. Po odejściu ekscentrycznego Borisa Johnsona wielu publicystów oczekiwało nowego podejścia w relacjach amerykańsko-brytyjskich. Tymczasem, jak przyznała Liz Truss, brytyjskie władze w najbliższej przyszłości nie przewidują podjęcia otwartych negocjacji w sprawie umowy handlowej z USA.

PublicDomainPictures/Pixabay

O chłodnych relacjach Joe Bidena z Borisem Johnsonem w kuluarach mówiło się od dawna, mimo iż wspólny front USA i Wielkiej Brytanii w sprawie Ukrainy sprawiał wrażenie poprawy stosunków między liderami. Przyczyn ochłodzenia relacji między Stanami Zjednoczonymi a Wielką Brytanią jest wiele, ale jednym z kluczowych punktów spornych są zamiary sprawujących władzę konserwatystów w zakresie jednostronnego wypowiedzenia przez Wielką Brytanię niektórych postanowień tzw. umowy brexitowej. Truss obejmuje urząd przejmując wiele nierozwiązanych problemów, które mogą zaważyć na przyszłej geopolitycznej wizji nie tylko Europy ale i świata.

Umowa o wolnym handlu

Donald Trump za czasów swojej prezydentury obiecał Borisowi Johnsonowi przyspieszoną umowę handlową, gdy tylko brexit zostanie zakończony. Zmiana warty w Waszyngtonie udaremniła ambicje byłego premiera, który zamierzał zawrzeć umowę z krajem będącym drugim co do wielkości „nabywcą ” brytyjskich dóbr po UE i do którego trafia 20 proc. brytyjskiego eksportu.

Biden dał jasno do zrozumienia, że Stany Zjednoczone „nie chcą zawierania umów handlowych”. Negocjacje z Wielką Brytanią nie były już traktowane priorytetowo, a zaawansowane rozmowy z ery Trumpa zostały zamrożone do odwołania. Jak potwierdziła 20 września Liz Truss – na horyzoncie nie ma nawet daty, kiedy negocjacje mogłyby zostać wznowione. Obecnie stosunki handlowe między obydwoma krajami reguluje Światowa Organizacja Handlu i sto umów sektorowych. Ponadto Wielka Brytania aspiruje do przystąpienia do porozumienia o Partnerstwie Transpacyficznym (TPP), do którego należy jedenaście krajów.

Protokół w sprawie Irlandii Północnej

Dzień po oficjalnej nominacji nowej premier Joe Biden odbył z nią rozmowę telefoniczną. Jak podał Biały Dom, prezydent Biden złożył gratulacje na ręce Truss, ale także poruszył temat Ukrainy, polityki wobec Chin i kwestie związane z tzw. Protokołem irlandzkim. Protokół ten stanowi część umowy, jaką Wielka Brytania zawarła z Unią Europejską opuszczając Wspólnotę. Miał on być kompromisem chroniącym nie tylko brytyjską i unijną gospodarkę, ale także rozwiązaniem wspierającym postanowienia Porozumienia Wielkopiątkowego. Na mocy Protokołu udało się uniknąć stworzenia kontroli granicznych między Irlandią Północną a Irlandią, co ma zapobiec napięciom w regionie. Jego celem jest zatem ustrzeżenie Zjednoczonego Królestwa przed konfliktem analogicznym do tego, który miał miejsce w latach 60. XX wieku o przynależność prowincji do Wielkiej Brytanii, a zakończonym podpisaniem w Belfaście Porozumienia Wielkopiątkowego.

Temat renegocjacji Protokołu irlandzkiego powrócił za sprawą utrudnień w przepływie towarów, jaki powstał wewnątrz Królestwa. Realizując postanowienia Protokołu, towary wysyłane z Wielkiej Brytanii na obszar Irlandii Północnej poddawane są kontroli celnej. Zdaniem Partii Konserwatywnej taka sytuacja sprzyja ruchom separatystycznym i zagraża integralności Królestwa.

Poruszenie przez Joe Bidena kwestii Protokołu nie spodobało się części brytyjskiej opinii publicznej. Pojawiły się głosy, że podjęcie tego tematu było nieuprawnioną interwencją Białego Domu w wewnętrzne sprawy Brytyjczyków. Niektórzy komentatorzy stwierdzili nawet, że Biden próbował ostrzec Truss przed pokusą aktywowania Artykułu 16, który umożliwia tymczasowe zawieszenie Protokołu z powodu „poważnych trudności gospodarczych, społecznych i środowiskowych”. Uruchomienie art. 16 było jednym z postulatów konserwatystów podczas kampanii wyborczej. Gabinet Borisa Johnsona, w tym również Truss, przygotował nawet projekt ustawy umożliwiającej jednostronne zmodyfikowanie postanowień Protokołu przez Wielką Brytanię.

Joe Biden, który ma irlandzkie korzenie traktuje kwestię Protokołu w sposób osobisty. Ponadto Stany Zjednoczone były decydującą stroną w negocjacjach Porozumienia Wielkopiątkowego z 1998 r. jak również odgrywają rolę gwaranta pokoju – stąd bezpośrednie interwencje w obliczu każdej decyzji, która mogłaby ożywić iskrę konfliktu północnoirlandzkiego.

Wojna na Ukrainie i chińskie wyzwanie

Wielka Brytania jest drugim, po Stanach Zjednoczonych, krajem udzielającym pomocy wojskowej Ukrainie. Truss zamierza pójść w ślady Borisa Johnsona i w tym tygodniu zobowiąże się do przekazania Ukrainie ponad 2,7 mld euro (z uwagi na udaną kontrofensywę Zełenskiego), co pozostaje w zgodzie z amerykańskim planem, jak przeciwstawić się Władimirowi Putinowi.

Liz Truss zamierza wzywać Bidena do wykorzystania lekcji Ukrainy, aby zademonstrować Pekinowi „zachodnią determinację w obronie demokracji i pokoju na świecie”. Według źródeł rządowych cytowanych przez „The Daily Mail”, Truss opowiada się za zdecydowanym zaostrzeniem stanowiska Zachodu wobec Chin. Brytyjska premier jest przekonana, że chińska władza stanowi „największe zagrożenie dla zachodnich wartości i zachodniego sposobu życia”. Pomimo dotychczasowej ambiwalencji Londynu wobec Pekinu – wykazanej formalnym zaproszeniem chińskiej delegacji na pogrzeb Elżbiety II – oczekuje się, że Truss zajmie bardziej stanowczą postawę wobec Chin niż jej poprzednik.

Poprzedni artykułBlackouty coraz bliżej. Potrzebne są zdecydowane, mądre i skoordynowane działania
Następny artykułUrzędnik wie lepiej, czym chcę odkurzać