Wczytując się w intencje środowisk chcących doprowadzić do tzw. Wielkiego Resetu, trudno nie odnieść wrażenia, że chodzi o realizację planu mającego całkowicie przenicować świat w kierunku jeszcze większego pogłębienia nierówności i skupienia władzy w rękach naprawdę nielicznych. Zwolennicy tych rozwiązań już każą nam się żegnać z kapitalistycznym systemem gospodarczym opartym o wolną konkurencję i własność prywatną.

29 czerwca 2021 r. być może przejdzie do historii jako jedna z przełomowych dat w kontekście globalnych zmian. Światowe Forum Ekonomiczne (WEF) zainicjowało nowe „partnerstwo publiczno-prywatne” z Big Tech i rządami na całym świecie. Przez postulaty naprawy świata przewija się wątek mówiący o usuwaniu z Internetu treści, które „uważa się za szkodliwe”. Nie trzeba dodawać, że wolność słowa to jeden z kamieni węgielnych naszej cywilizacji!

WEF, skupiające przedstawicieli największych koncernów i rodziny najbardziej wpływowych multimiliarderów, zyskał ogromny wpływ na znaczącą część przywódców państw zachodnich. Wokół tej instytucji, która corocznie organizuje wielkie i pilnie strzeżone spotkania, skupiają się internacjonalistyczni korporacjoniści i bezwzględni, globalnie operujący technokraci. Spotykając się raz w roku w Davos, deklarują rozwiązywanie problemów tego świata oraz – jak to zgrabnie określają – „kształtowanie globalnych i regionalnych programów branżowych”.

Czy to oznacza, że politycy zachodni, którzy powinni podejmować działania proobywatelskie, zdradzili swoich wyborców? Pytanie jak najbardziej zasadne, biorąc pod uwagę fakt, że inicjatywę wciąż dzierżą globaliści.

Zasada 5xP

Kluczowym dokumentem, który będzie teraz wdrażany w świecie zachodnim, a szczególnie w Europie, jest tzw. Agenda 2030 zawierająca tzw. Cele Zrównoważonego Rozwoju (ang. The Sustainable Development Goals). Przyjęły ją wszystkie 193 państwa członkowskie ONZ Rezolucją Zgromadzenia Ogólnego 25 września 2015 r. w Nowym Jorku.

 Cele zrównoważonego rozwoju - infografikaAgenda będzie implementowana na poziomie globalnym, regionalnym i krajowym oraz lokalnym. Zawiera ona169 zadań (ang. targets), które mają zostać osiągnięte przez świat do 2030 r. Dotyczą pięciu obszarów – tzw. 5xP: ludzie (ang. people), planeta (ang. planet), dobrobyt (ang. prosperity), pokój (ang. peace), partnerstwo (ang. partnership). Brzmi więc pięknie, prawda? Czegóż tam zbożnego nie ma… Ma być likwidacja ubóstwa i głodu. Będą podejmowane działania prozdrowotne, na rzecz edukacji, równości płci, przeciwdziałania zmianom klimatu, dla zrównoważonego rozwoju, pokoju i sprawiedliwości społecznej (cokolwiek miałoby to znaczyć).

Monitorowaniem i przeglądem wdrażania Agendy na poziomie ONZ zajmuje się Forum Polityczne Wysokiego Szczebla (High Level Political Forum – HLPF), które co roku zbiera się pod auspicjami Economic and Social Council (ECOSOC) oraz raz na cztery lata pod auspicjami Zgromadzenia Ogólnego. Polska dobrowolnie zgodziła się na wcześniejsze raportowanie do ONZ o postępach w realizacji wszystkich celów zrównoważonego rozwoju. Pierwszy raport zaprezentowano w lipcu tego roku.

Metoda janosikowa

Powiedzmy to wprost: twórcy Agendy 2030, a za nimi rządy, zamierzają walczyć z biedą metodą janosikową. Podwyższając podatki zamożniejszym i alokując pieniądze do biednych.

Uważny obserwator dostrzeże, że przez cele agendy przewijają się mocno kontrowersyjne środki do jej realizacji, na przykład walka z biedą poprzez ograniczenie własności prywatnej. Wszak jest to nic innego, jak renesans komunistycznej myśli. Komunistyczny pomysł na ograniczanie ubóstwa poprzez zabieranie pieniędzy w podatkach i innych daninach ludziom przedsiębiorczym, którzy odnieśli sukces, prowadzić może do następnego kroku – do ograniczenia prawa własności, np. gruntów.
Czym innym, jak nie nakazową praktyką komunistyczną, jest zakaz poruszania się samochodami spalinowymi po centrach miast? Co kryje się pod jednym z tajemniczych celów Agendy 2030 określanym jako „zwiększenie opieki instytucjonalnej nad dziećmi”?
Inny przykład wyjęty z Agendy: zmuszanie przedsiębiorców i pracowników do podpisywania wyłącznie umów na pełny etat przypomina, jako żywo, praktyki pracy nakazowej w słusznie minionym systemie.

Agenda ujawnia swój pełny sens dopiero po dogłębnej analizie, a potem syntezie. Cel szósty, czyli „klimatyczny”, obliguje rządy (w tym polski) do nakładania coraz wyższych opłat środowiskowych. Cel siódmy dotyczy rynku energii. Dotowanie elektromobilności to droga donikąd. Zachodzi obawa, że z czasem przedsiębiorcy i dostawcy usług komunalnych oraz samorządy będą zmuszani do zakupu odpowiedniej liczby pojazdów elektrycznych. Koszty tej operacji poniosą oczywiście wszyscy podatnicy.
Agenda 2030 sprzyja tworzeniu państw całkowicie opiekuńczych. Ta opiekuńczość dotyczy wszystkich, także firm. Wymusza inkluzywność gospodarki pod komunistycznym hasłem „godnej pracy dla wszystkich”. Powstałe w efekcie pandemii luki na rynku pracy uzupełnia się coraz to nowszymi falami imigrantów zachęcając ich (także w znaczeniu socjalno-finansowym) do osiedlania się w Polsce i innych krajach UE.

Cel dziewiąty Agendy 2030, czyli innowacyjny przemysł i infrastruktura, to przede wszystkim dalsze wspieranie innowacyjnych firm technologicznych. Reszta przedsiębiorców nie będzie jednak miała tak dobrze. Światowe Forum Ekonomiczne przygotowało nowy standard raportowania dla firm. Przedsiębiorcy będą musieli ujawniać różnice w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn, skład etniczny zatrudnionych, a nawet opisywać swój stosunek do kwestii klimatycznej. Czy to Wam, Drodzy Czytelnicy, czegoś nie przypomina? Przedsiębiorca albo nałoży szczelną maskę politpoprawności, albo niech się pilnuje!

Fałszywe oblicze globalistów

Nowy porządek świata w ramach zaprojektowanego modelu „partnerstwa publiczno-prywatnego” preferuje dostęp do rządowych programów pomocowych przede wszystkim korporacjom implementującym tzw. zielone technologie. Kapitalizm ma się zmienić „na lepsze”. Autorzy Agendy 2030 i rządy mają zrealizować ideę tzw. sprawiedliwości społecznej, której podstawą ma być – jak się wydaje – ustanowienie tzw. dochodu podstawowego.

Jest to prawdziwie piekielny plan, bo większość majątku skupią najwięksi (korporacje i miliarderzy utrzymujący na „krótkiej smyczy” rządy ). To oni będą mieć jeszcze więcej władzy i możliwości blokowania konkurencyjnych przedsiębiorców. Realizacji celów będą sprzyjać: dalszy masowy dodruk pieniądza, wyższe obciążenia podatkowe i – oprócz wspomnianego dochodu podstawowego – kredytowanie wielkich programów rządowych „odbudowy gospodarki po pandemii”. To wszystko doprowadzi do uzależnienia ludzi i firm od władzy, której trwanie z kolei zależeć będzie nie od wyborców, ale przede wszystkim od donatorów i kredytodawców. Realizacja tych planów wymaga bowiem zaciągania przez rządy ogromnych pożyczek.

Światowy dług publiczny osiągnął już wysokie poziomy przed nastaniem pandemii COVID-19. Można spodziewać się dalszego wzrostu zadłużenia państw w 2021 r. – w gospodarkach rozwiniętych sięgnie ono 125 proc. PKB, 65 proc. PKB na rynkach wschodzących i 50 proc. PKB w krajach uboższych. Międzynarodowy Fundusz Walutowy spodziewa się, że światowa gospodarka skurczy się w tym roku o 3 proc.

Twórcy pandemicznych planów, Wielkiego Resetu, Agendy 2030 i tym podobnych inicjatyw nigdzie nie podkreślają, że zależy im na restauracji kapitalizmu wolnorynkowego, opartego o zasady uczciwej konkurencji i podstawowe wartości, które zbudowały zachodnią cywilizację. Wydaje się im bardziej zależeć na tym, żeby w miejsce narodów powstały zupełnie nowe społeczności. Społeczności o zmanipulowanej mentalności. Zindoktrynowane polityczną poprawnością i podporządkowane elitom korpo-politycznym.

Wyłoni się nowy wspaniały świat?

klaus schwab na światowym forum ekonomiczne - zdjęcieKlaus Schwab, założyciel i szef Światowego Forum Ekonomicznego, napisał książkę o COVID-19 pod znamiennym tytułem „Wielki Reset”. To on jest autorem stwierdzenia, że pandemia ma też swoje dobre strony, gdyż dzięki niej zmniejszyła się emisja CO2 (w związku z ograniczeniem podróży). Schwab podkreśla kilkakrotnie, że „kapitalizm trzeba wymyślić na nowo”. To, co pozostało z rozbitego lockdownami systemu wolnorynkowego, ma zostać zlikwidowane. W miejsce starego systemu mają zostać ustanowione technokratyczne rządy, których długofalowych celów działania jeszcze nie znamy.

– Pandemia stanowi rzadkie, ale wąskie okno okazji do refleksji, ponownego wyobrażenia i zresetowania naszego świata, aby stworzyć zdrowszą, bardziej sprawiedliwą i bardziej dostatnią przyszłość – tłumaczy Schwab. Jak to wszystko ma się dokonać?

– Wielki Reset będzie wymagał od nas zintegrowania wszystkich interesariuszy globalnego społeczeństwa we wspólnocie wspólnych interesów, celów i działań. Potrzebujemy zmiany sposobu myślenia, przejścia od myślenia krótkoterminowego do długoterminowego, przejścia od kapitalizmu udziałowców do odpowiedzialności interesariuszy. Środowisko, społeczeństwo i dobre zarządzanie muszą być mierzalnym elementem odpowiedzialności korporacyjnej i rządowej – wyjaśnia Schwab.

Koniec własności

Szczególnie szokujące są w tym kontekście rozważania na temat strategii przygotowywania się na rebelie społeczne. Promowany przez Fundację Rockefellera program 100 Odpornych Miast (ang. 100 Resilient Cities) zakłada pojawienie się w każdym z takich miast liderów zdolnych, w razie buntu społecznego, szybko zaprowadzić porządek.

Chociaż może okazać się to zbędne. Ludzie sami będą chcieli żyć – a raczej egzystować – w tym nowym „niby raju”. Niczym Elojowie z klasycznej powieści „Wehikuł Czasu” H. G. Wellsa – niepracujący, ogłupiali, wygrzewający się leniwie w słońcu za dnia, by nocą stać się pokarmem dla technokratycznych, przebiegłych i bezwzględnych Morloków.

Idy Auken jest jedną z liderek WEF. Sugeruje ona, że „ludzie generalnie mogą mieć mało własności, bo żyją w wielkiej wspólnocie sharingowej pożyczając rzeczy, kiedy są im potrzebne. Nie muszą też przemieszczać się, gdyż wykonują przeważnie pracę zdalną. Generalnie po Wielkim Resecie ma być mniej wolności i własności, a więcej zegalitaryzowanego szczęścia” – pisze.

W przygotowaniu jest globalnie zintegrowany system o charakterze neomarksistowkim, ubrany w piórka humanistycznych celów Agendy 2030 na rzecz zrównoważonego rozwoju. Po ujednoliceniu porządków prawnych i wyzuciu ich z narodowego rysu nastąpić ma unifikacja gospodarek, a potem całych społeczności. W nowym, wspaniałym świecie zorganizowanym na wzór bardziej huxleyowski niż orwellowski, zabraknie „tylko” trzech rzeczy: wolności, własności i… miłości.

zdjęcia: Wikipedia.org