24 kwietnia 1915 r. tureckie wojsko i policja wyłapały ok. 2 tys. mieszkających w Stambule Ormian, głównie inteligencję. Jeżeli chce się unicestwić naród, najpierw ucina się jego głowę, dlatego niemal wszyscy Ormianie złapani w Stambule zostali natychmiast zamordowani.

ludobójstwo ormian - grafika wpisu

Dzień, o którym powyżej, uważany jest za początek ludobójstwa mniejszości ormiańskiej w Turcji, które pochłonęło około 1,5 mln ofiar. Ludobójstwa, które odbywało się przy biernym zachowaniu wojskowych doradców niemieckich w Turcji.

Oświadczenie Bidena

Oświadczenie prezydenta USA Joe Bidena, nazywającego wprost rzeź Ormian ludobójstwem, odbiło się głośnym echem na całym świecie. Biden w prostych słowach określił makabryczne wydarzenia sprzed 106 lat takimi, jakimi były: „Każdego roku tego dnia wspominamy tych, którzy zginęli w ludobójstwie Ormian za czasów imperium osmańskiego, i ponownie zobowiązujemy się, by taka zbrodnia nie zdarzyła się nigdy więcej”.

Demokrata jest pierwszym od 40 lat amerykańskim prezydentem, który publicznie odniósł się do masowych mordów dokonanych ponad sto lat temu przez swojego aktualnego sojusznika w NATO, czyli przez Turcję.

Poprzednim amerykańskim przywódcą, który użył terminu ludobójstwo, był Ronald Reagan w 1981 r. (Reagan nie bał się zresztą także nazwać Związku Radzieckiego Imperium Zła). Kolejni amerykańscy prezydenci w imię nie drażnienia sojusznika z NATO powstrzymywali się od używania słowa ludobójstwo. Oświadczenie Bidena nie stało się jednak „samo od siebie”, poprzedziło je kilkadziesiąt lat starań i petycji Ormian na całym świecie, którzy  potrafili się w tej sprawie zjednoczyć i wywierać presję. Słuszną presję. 24 kwietnia przed tureckim konsulatem w Los Angeles odbyły się demonstracje Ormian i ich amerykańskich sympatyków z żądaniami odszkodowań dla rodzin ofiar tego zbiorowego mordu. Tłum skandował „Turcja musi zapłacić!”.

„Kto dziś pamięta o rzezi Ormian?”

Jak się okazuje, rzeź Ormian odbiła się głośnym echem wśród niemieckich (nazistowskich) elit. Choć sformułowanie to do końca nie jest chyba na miejscu. Niemcy po prostu wyciągnęli wnioski, na ile można sobie pozwolić w kwestii unicestwienia całego narodu. Odpowiedź jest prosta: skoro świat nie reaguje, to znaczy, że pozowlić można sobie na wiele. Adolf Hitler na tydzień przed atakiem na Polskę  (22 sierpnia 1939 r.) zwrócił się do przywódców Wehrmachtu:

„Zabijajcie bez litości kobiety, starców i dzieci; liczy się szybkość i okrucieństwo. Kto dziś pamięta o rzezi Ormian?”

Jak się właśnie okazało, świat pamięta o ludobójstwie Ormian. Jednak kto dzisiaj pamięta o ludobójstwie afrykańskich ludów Herero i Namauga, które uznawane jest za pierwsze ludobójstwo XX wieku?  (Choć Niemcy nie byli jedyni – warto też pamiętać o ludobójstwie dokonanym przez cesarza Belgów Leopolda II w Kongu).

To w Namibii niemieccy lekarze prowadzili na ocalałych z pogromu Herero pierwsze rasowe badania medyczne. Niemieccy naukowcy analizowali w nich 778 głów Herero oraz Nama uciętych jeńcom, które posłużyły im jako pomoce w pseudonaukowych opracowaniach dotyczących teorii i higieny ras.

W 2004 r. niemiecki rząd przyznał się do odpowiedzialności za te wydarzenia i oficjalnie za nie przeprosił, jednak nie zapłacił odszkodowania. Dlaczego?

Odpowiedź wydaje się prosta. Potomkowie Herero i Namagua nie potrafią wywrzeć presji politycznej, nie mają do dyspozycji drogich prawników itp. Nie znaczy to jednak, że potomkowie ludobójstwa w Namibii nie domagają się reparacji od Niemiec. Kilka lat temu Herero i Namagua wnieśli do sądu w Nowym Jorku sprawę o odszkodowania (póki co bezskutecznie). Sprawa afrykańskich plemion niestety nie stała się na tyle medialna i świat pomału o niej zapomina (albo już zapomniał).

Inaczej jest w przypadku Ormian, którzy potrafili się zorganizować, gdyż mają ku temu oczywiście moralne prawo, ale również zasoby. My Polacy doskonale wiemy, że są jeszcze na świecie inne nierozliczone ludobójstwa. Chrześcijaństwo uczy nas przebaczenia, jednak mówi też o przyznaniu się do winy, żalu za grzechy i zadośćuczynieniu.

Szybka reakcja

Słowa Bidena wywołały szybką reakcję Turcji. – Nikt nie może nas uczyć na temat naszej historii. Polityczny oportunizm jest największą zdradą pokoju i sprawiedliwości – stwierdził szef tureckiego MSZ Mevlut Cavusoglu

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Turcji wezwało ambasadora USA, aby zaprotestować przeciwko uznaniu przez prezydenta Joe Bidena masakry Ormian w Imperium Osmańskim za ludobójstwo – przekazała agencja Anatolia. Według tureckiego MSZ wiceminister spraw zagranicznych Sedat Onal powiedział ambasadorowi USA Davidowi Satterfieldowi, że decyzja prezydenta Bidena nie ma podstaw prawnych i że Ankara „ją odrzuciła, uznała za niedopuszczalną i potępiła w najostrzejszych słowach”. Czyżby?

Turcja protestuje przeciwko określeniu „ludobójstwo” i kwestionuje szacowaną na ponad 1,5 mln liczbę ofiar, podając swoje wyliczenia – 300 tys. ofiar. Aby być precyzyjnym, wśród ofiar ludobójstwa w Imperium Osmańskim obok Ormian ginęli także Grecy i Asyryjczycy. Przyznanie się Turcji do tego ludobójstwa jest jednym z warunków przyjęcia jej do Unii Europejskiej. Do tej pory ludobójstwo Ormian uznało kilkadziesiąt krajów na świecie, w tym Polska. Fakt ten uznały także Parlament Europejski, Rada Europy i papież Jan Paweł II.

Władze Armenii w odpowiedzi na oświadczenie Joe Bidena przyznały, że uznanie rzezi Ormian za ludobójstwo przez prezydenta USA to dla Armenii nie tylko kwestia prawdy i historycznej sprawiedliwości, ale także bezpieczeństwa.

Turcja dla Armenii jest dzisiaj raczej śmiertelnym „niebezpieczeństwem”. W ubiegłorocznym krwawym konflikcie zbrojnym w Górskim Karabachu, Turcja aktywnie wspierała przeciwko Ormianom Azerów. Armenia przegrała to zmaganie i aktualnie Azerbejdżan na zdobytych terenach niszczy wszelkie ślady ormiańskiej kultury, chrześcijańskiej kultury – przede wszystkim klasztory. Warto dodać, że Armenia była pierwszym krajem, który ogłosił chrześcijaństwo religią państwową.

Warto też przypomnieć o innych posunięciach prezydenta Turcji. W lipcu 2020 r. Recep Tayyip Erdogan ogłosił, że Hagia Sophia, jedna z największych chrześcijańskich świątyń doby średniowiecza, ponownie będzie pełniła rolę meczetu. (O czym pisaliśmy już na portalu fpg24.pl). Prezydent Turcji wielokrotnie wydawał różnorakie odezwy do „braci muzułmanów”, podkreślając, po której stronie się opowiada i co jest dla niego ważne. W tym kontekście warto też pamiętać o tym, jak wojska tureckie potraktowały Kurdów, wśród których jest też wielu chrześcijan. Jakiś czas temu na naszym serwisie publikowaliśmy wywiad z francuskim duchownym ojcem Guyem Pagesem, autorem książki „Prawdziwe oblicze Islamu”. Myślę, że warto go sobie przypomnieć i zwyczajnie mieć oczy szeroko otwarte.