Liczne problemy, z którymi borykają się polskie gospodarstwa rolne, wpływają degradująco na ich płynność finansową. Kłopoty z afrykańskim pomorem świń, grypą ptaków, ekonomiczne skutki pandemii koronawirusa, niestabilność produkcyjna związana z Europejskim Zielonym Ładem i liczne inne problemy sprawiają, że poziom zadłużenia rolników nieustannie rośnie, osiągając – z roku na rok – coraz wyższe wartości.

csamhaber/Pixabay

Jak wynika z najnowszych danych liczba zadłużonych rolników spadła w roku 2021 o niemal 4 procent rok do roku. Do Krajowego Rejestru Długów, wraz z końcem 2021 roku, wpisanych było 4366 rolników – wobec 4533 w roku poprzedzającym. Spadek ten może być jednak mylący. Nie oznacza on, że rolnicy wychodzą z długów – wręcz przeciwnie. Liczba zadłużonych spada, ponieważ regularnie spada liczba gospodarstw. Niemały wpływ ma na to masowe zamykanie kolejnych ferm w związku z epidemią afrykańskiego pomoru świń i grypy ptaków. Niepokoić powinien procentowy udział zadłużonych w ogóle grupy zawodowej.

Problemy jednej branży – nie zapominajmy, że gospodarka rolna jest swoistym systemem naczyń połączonych – generują kłopoty kolejnych. Masowa likwidacja gospodarstw utrzymujących trzodę chlewną i drób przyczynia się do problemów rolników zajmujących się uprawami paszowymi czy prowadzących przetwórnie mięsa. Po wykreśleniu z rejestru producentów rolnych, zobowiązania nie znikają. Różnica polega tylko na tym, że rolnicy swoje długi spłacać będą już jako przedstawiciele innej grupy zawodowej.

Wysokie długi

Polscy rolnicy są zadłużeni na kwotę około 315 mln złotych, a średnie zadłużenie wynosi 72 215,50 złotych. Rośnie rzeczywiste zadłużenie, w zasadzie we wszystkich sektorach produkcyjnych – od upraw roślin, przez chów i hodowlę zwierząt, na rolniczej działalności usługowej kończąc. Ogół zobowiązań rolników wzrósł w 2021 r. rok do roku aż o 6,86 proc. i aż o przeszło 19 proc. względem roku 2019.

Rośnie także średnie zadłużenie gospodarstwa rolnego. KRD podaje, że jeszcze w roku 2020 wynosiło ono 65 087,58 zł, a w 2021 już rzeczone 72 215,50 zł – to niemal 11-proc. wzrost.

Okazuje się też, że średnio najwyższe długi notują gospodarze z Opolszczyzny, a najmniej do oddania mają rolnicy z województwa podkarpackiego. Wskazane województwo opolskie „pochwalić” może się – jak donosi KRD – średnim długiem na poziomie 97 980,55 zł. Niechlubne drugie miejsce zajmuje województwo wielkopolskie, gdzie średnie zadłużenie wynosi 95 119,29 zł, a trzecie województwo dolnośląskie – 77 932,03 zł.
Średnie zadłużenie gospodarstwa rolnego w województwie podkarpackim wynosi 35 649,83 zł, w województwie świętokrzyskim 51 830,99 zł, a w województwie łódzkim – 54 534,05 zł. To właśnie trzy ostatnie obszary odnotowują najmniejszy średni poziom zadłużenia gospodarstw.

Wysokość długu uzależniona jest od struktury gospodarstw. Wielkopolska, Opolszczyzna i Dolny Śląsk to regiony, w których dominują duże wysokotowarowe gospodarstwa, wymagające regularnych inwestycji i znacznych nakładów finansowych. Te z kolei opierają się często na właściwie dobranych liniach kredytowych – mowa tu głównie o kredytach bankowych i kupieckich. Analogicznie: Podkarpacie oraz województwa łódzkie i świętokrzyskie to obszary, na których dominują niewielkie, rozdrobnione gospodarstwa niskotowarowe.

Fatalne perspektywy

Nic nie wskazuje na to, aby w kolejnych latach zadłużenie rolników miało spadać. Przed nami okres wysypu niespłaconych zobowiązań po okresie pandemii koronawirusa. Rolnicy dotąd przeznaczali zaoszczędzone – dzięki okresowym cenowym zwyżkom – środki na spłatę zobowiązań, ale prognozy na nadchodzące lata nie pozostawiają złudzeń – będzie gorzej. Oszczędności się kończą a problemów przybywa. Horrendalnie wysokie ceny nawozów napędzają spiralę kosztów. Ceny energii, gazu, ropy czy problemy z łańcuchami dostaw szybko odbiją na zasobności portfeli gospodarzy. Nie bez znaczenia pozostaje także strategia Europejskiego Zielonego Ładu, który wiązać się będzie ze znaczącymi spadkami produkcji rolnej, a co za tym idzie, zauważalnie niższymi wpływami do rolniczych portfeli.

Rząd może pomóc rolnikom, wreszcie przykładając się do terminowej wypłaty środków z tytułu zaliczek do płatności bezpośrednich, które rokrocznie z dużym opóźnieniem trafiają na konta gospodarzy. W tak trudnym pandemicznym okresie, kiedy za naszą wschodnią granicą toczy się wojna ani państwo, ani rolnicy nie mogą popełnić błędu.

 

Poprzedni artykułSkąd rekordowe ceny węgla?
Następny artykułNie bawię się w bojkot