fbpx
niedziela, 14 lipca, 2024
Strona głównaFelietonRomantyczna relacja Polaków z Unią Europejską

Romantyczna relacja Polaków z Unią Europejską

Nasz romantyzm już nieraz nas zgubił. Postrzegamy emocjonalnie twory i decyzje polityczne, które w innych krajach podlegają chłodnej i wyrafinowanej analizie – pisze w swoi najnowszym felietonie wiceprezes WEI Piotr Palutkiewicz.

Nie tak dawno Polacy zapytani o największy problem dla państwa wskazali polexit. Tak opowiedziało 31 proc. badanych. Inflacja i kryzys na granicy z Białorusią stanowił największe wyzwanie dla 25 proc. Polaków. Dodatkowo coraz więcej z nas uważa polexit za realny scenariusz. W październiku br. taką opinię wyraziło aż 42 proc. ankietowanych w sondażu dla RMF FM i „Dziennika Gazety Prawnej”. Rynek finansowy nie ulega już takim emocjom. Uważa on polexit za mało prawdopodobny scenariusz. Inwestorzy zakładają, że dojdzie do porozumienia między instytucjami UE a Polską, najprawdopodobniej „w ostatniej chwili”.

Niepewność w postrzeganiu przez partnerów zewnętrznych kwestii relacji Polski z instytucjami UE oddziałuje w sposób negatywny na polską gospodarkę. W ostatnim raporcie w Warsaw Enterprsie Institute wyliczyliśmy, że chaos związany z nawet nierealnym scenariuszem polexitu kosztować nas może 37 mld zł. Innymi słowy, same branie pod uwagę i dyskusja o takiej opcji kosztuje. Do bilansu strat wliczyć można opóźnienia wokół KPO, mniejsze dochody podatkowe budżetu państwa, czy osłabienie złotego, co przełoży się dodatkowo na około 0,3 pkt proc. wyższą inflację. Dalej wpływać to będzie na m.in. większe podwyżki stóp procentowych NBP oraz zwiększenie obciążeń fiskalnych.

Należy więc wprost wykluczyć opcję polexitu w najbliższym czasie. Nie dlatego, że rozmowa o tym kosztuje. Po prostu wszystkie rzetelne analizy wskazują, że bilans dla Polski, na dzień dzisiejszy i najbliższe lata, jest i będzie najprawdopodobniej korzystny. Zyski z członkostwa przewyższają koszty przebywania w salonie państw zjednoczonej Europy.

Problem z nami leży gdzie indziej. Proszę zauważyć, że dyskutując o polexicie, za mało rozmawiamy o zyskach i stratach. Jak zawsze w historii dziejów podchodzimy do tematu członkostwa w Unii romantycznie. Większość sił politycznych rozkochuje Polaków w tworze politycznym, jakim jest UE. Są tego skutki. Deklarowane przez obywateli przywiązanie do Unii plasuje nasz kraj jako jeden z najbardziej euroentuzjastycznych na Starym Kontynencie. Dziś nie ma w tym oczywiście nic złego. Pytanie, czy w momencie, gdy Unia nie podejmie reform samej siebie, nie przestanie przekraczać w sposób kontrowersyjny zapisów traktatów, a członkostwo naszego kraju w tym projekcie przestanie być korzystne, biorąc pod uwagę rachunek zysków i strat, będziemy wtedy w stanie trzeźwo i analitycznie patrzeć na twór zjednoczonej Europy?

Nasz romantyzm już nieraz nas zgubił. Wszystko wskazuje też, że niczego się nie nauczyliśmy. Postrzegamy emocjonalnie twory i decyzje polityczne, które w innych krajach podlegają chłodnej i wyrafinowanej analizie. Pytanie, czy emocjonalne wiązanie Polaków z Unią nie spowoduje, że za kilka?, kilkanaście?, kilkadziesiąt? lat, gdy realnie może pojawić się decyzja na temat polexitu, my jako nardów nie będziemy w stanie podjąć racjonalnej decyzji. Romantycznie pozostaniemy w związku z miłości, nie z bilansu zysków i strat. Wtedy dopiero koszty polexitu, a w zasadzie jego braku, mogą przekroczyć wielokrotnie obecne 37 mld zł, które ponosimy z bezsensownego rozmawiania o tym, gdy scenariusz ten jest nierealny.

Piotr Palutkiewicz
Piotr Palutkiewicz
Ekonomista. Wiceprezes Warsaw Enterprise Institute. Absolwent Grand Valley State University (dyplom MPA), Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie oraz Newcastle Business School. Członek Rady Działalności Pożytku Publicznego. Współzałożyciel i były Prezes Zarządu Instytutu Gospodarczego i Konsumenckiego Instigos. Ekspert i menadżer w wielu organizacjach pozarządowych. Posiada szerokie doświadczenie biznesowe m.in. w bankowości, energetyce i mediach oraz jako konsultant w licznych branżach. Publicysta i komentator gospodarczy.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Bo u nas w gminie dobrze jest

Kolejne światowe rankingi dostarczają danych mówiących o niebywałym sukcesie i potencjale do dalszych wzrostów nie tylko całego naszego kraju, ale także naszych największych ośrodków miejskich.
3 MIN CZYTANIA

Tego felietonu nie sponsoruje CPK

Ogromne zainteresowanie wokół internetowego hasztagu #TakDlaCPK pokazało, że sami bierzemy sprawy w swoje ręce wywierając presję społeczną na osiągnięcie pożądanych rezultatów.
3 MIN CZYTANIA

Nie zgrzeszmy zaniedbaniem

Uderzenie w gotówkę to nie tylko uderzenie w nasze kieszenie z tytułu opłat i prowizji na rzecz instytucji finansowych. To także podkopanie fundamentów naszej wolności i prywatności.
3 MIN CZYTANIA