Według S&P Global w krajach europejskich kolejny raz spadły wskaźniki nowych zamówień w przemyśle. Systematycznemu wydłużeniu ulegają terminy dostaw. Słabnący popyt w krajach Eurolandu i spadek liczby zleceń, wzrost cen towarów importowanych oraz kolejne problemy w łańcuchach dostaw związane z wojną na Ukrainie przyczyniają się do osłabienia koniunktury w przemyśle i konieczności tworzenia przez firmy coraz większych zapasów.

Tamara66/Pixabay

To, co wszyscy odczuwają jednakowo, niezależnie od kraju importującego, to wzrost kosztów mający przełożenie na cały łańcuch odbiorców. Ceny większości środków produkcji rosną wręcz w oczach, a dotyczy to przede wszystkim cen paliw, surowców i metali potrzebnych przy produkcji. Wzrost tych cen powoduje z kolei podnoszenie stawek przez producentów. W końcowym efekcie gotowe produkty na półkach w europejskich sklepach wzrosły już dwudziesty miesiąc z rzędu, bijąc nowy rekord – piszą analitycy.

Problemem nie tylko ceny

Wzrost kosztów producenckich nie jest jedynym problemem w obszarze podaży produktów. Według obserwacji analityków ING Banku Śląskiego, rosną opóźnienia w dostawach do polskich fabryk komponentów niezbędnych do produkcji. Przedsiębiorcy bardzo często sygnalizują niedobory surowców jako czynnik ograniczający wzrost produkcji oraz tworzący tzw. zaległości produkcyjne.

Zdaniem Piotra Popławskiego z ING Banku Śląskiego, osłabienie koniunktury w przemyśle może być silniejsze niż to, na które wskazywałby gorszy odczyt głównego wskaźnika PMI.

Ekonomiści zwracają uwagę na kolejne, znaczące wydłużanie się czasu dostaw. Już podczas koronakryzysu firmy nie nadążały z produkcją, by w pełni zaspokoić potrzeby importerów. Obecnie wojna na Ukrainie i związane z nią sankcje, a także ponowny wzrost obostrzeń sanitarnych w Chinach, kolejny raz poważnie zaburzyły łańcuchy dostaw.

Firmy tworzą zapasy

Przedsiębiorcy ratują się próbując obejść niedobory zapasów i ominąć kolejne wzrosty cen tworząc zapasy buforowe. – Zapasy buforowe rosną w historycznie szybkim tempie – napisali analitycy S&P Global.

Warto dodać, że na pogorszenie koniunktury w przemyśle w Polsce dodatkowo bardzo silnie i w negatywny sposób oddziałuje słaby złoty.

Co nas czeka w ciągu najbliższego roku? Rokowania nie są optymistyczne. Przedsiębiorcy spodziewają się nadal rosnących cen, przedłużania się konfliktu na Ukrainie oraz ciągłego niedoboru podaży surowców.

Poprzedni artykułInwestycje oznaczają miejsca pracy
Następny artykułCzy człowiek jest właścicielem własnego ciała?