To, że sytuacja ekonomiczna Rosji się pogarsza, nie jest tylko opinią zachodnich rządów, mającą na celu poruszenie morale rosyjskich obywateli. Nie – to rzeczywistość poparta prawdziwymi liczbami, które nawet media przychylne Putinowi potwierdzają oficjalnymi danymi.

Eugene Liashchevskyi/Pexels

Svobodnaya Pressa, rosyjska grupa medialna, na swojej stronie internetowej opublikowała artykuł w którym informuje, że chociaż sprzedaż ropy i gazu, jak również innych surowców, nadal wspiera rosyjski budżet państwowy, to „wszystkie inne źródła odnotowały gwałtowny spadek, zaś przemysł wytwórczy i handel są w głębokim kryzysie, a coraz więcej obywateli narzeka na brak pieniędzy”. Zdaniem autora cała gospodarka Federacji Rosyjskiej upada i tylko szybkie i radykalne reformy związane z całkowitą zmianą priorytetów, głównie społeczno-politycznych, mogą zatrzymać ten proces.

Informacja o zapaści gospodarczej Rosji pojawiła się w medium powielającym kremlowską propagandę, nazywając ukraińskie siły zbrojne „ukrowehrmachtem” zaś inwazję na Ukrainę określa mianem „operacji specjalnej”. Jednak w obliczu zatrważających sygnałów ekonomicznych nawet sprzyjającym władzy mediom ciężko jest utrzymać dotychczasową narrację. Według danych z października 2022 r. dochody budżetu federalnego z sektora niezwiązanego z ropą i gazem spadły o 1,12 bln rubli, czyli o 20,1 proc. w porównaniu z październikiem 2021 r. „Ale są też inne, jeszcze bardziej fatalne dane: wzrost gospodarczy kraju, który w I półroczu wyniósł zaledwie 0,4 proc., według prognoz Ministerstwa Rozwoju w II półroczu zamieni się w spadek o 5,4 proc. Zgodnie z prognozą Ministerstwa Rozwoju przemysł skurczy się o 1,8 proc., co oznacza, że w ostatnich czterech miesiącach roku spadek w tym sektorze wyniesie 7,2 proc.

Ale nie tylko wskaźniki makroekonomiczne budzą niepokój. Zdaniem Michaila Delyagina, wiceprzewodniczącego Komitetu Polityki Gospodarczej Dumy Państwowej, obroty sektora handlu detalicznego na koniec roku odnotują spadek o 6,1 proc.

Aby nie było wątpliwości – pogarszające się perspektywy gospodarcze nie są manipulacją Zachodu i nie zostały wymyślone przez wrogów Kremla. Jak wskazuje Svobodnaya Pressa artykuł został napisany na podstawie danych opublikowanych przez Rosstat – rosyjską agencję statystyczną odpowiedzialną za „opracowywanie i gromadzenie oficjalnych informacji o procesach społecznych, gospodarczych, demograficznych, środowiskowych oraz za sprawowanie nadzoru nad statystykami publicznymi w formach i przypadkach przewidzianych przez ustawodawstwo Federacji Rosyjskiej”.

Co więcej, powołując się na dane z tego samego oficjalnego źródła Svobodnaya Pressa informuje, że pobór podatku dochodowego od osób fizycznych spadł o 26,3 proc. zaś „wewnętrzny” pobór podatku VAT spadł o 39 proc. Wskaźniki pozafiskalne również nie napawają optymizmem. Przemysł maszynowy i inne branże niezwiązane z przemysłem podstawowym wykazują załamanie od 20 do 45 proc., zużycie metali w kraju spadło już o 21 proc. i to tylko od początku roku do września. W nadchodzącym roku będzie jeszcze gorzej.

To samo można powiedzieć o rynku nieruchomości: popyt na nowe mieszkania spadł o ponad 40 proc. Z kolei, według firmy badawczej Frank RG rynek niezabezpieczonych kredytów konsumpcyjnych ponownie wzrósł w październiku (udzielono o 7,8 proc. więcej kredytów niż we wrześniu), co wyraźnie wskazuje na wzrost zadłużenia gospodarstw domowych.

Uderzające jest to, że autor artykułu rozczulając się nad narodem rosyjskim roztacza rasistowskie wizje podkreślając, że taka sytuacja gospodarcza nie występuje w byle jakim kraju, ale „w najbogatszym kraju na świecie” – nie w jakimś „Burkina Faso, biednym kraju z leniwymi tubylcami”. „Mamy wszystko: energię, metale, żywność i wszelkiego rodzaju surowce. Istnieje dość kompetentna i pracowita populacja, która chce pracować. I to nie tylko dla siebie i swojego kraju, ale także dla swojej przyszłości i przyszłości swoich dzieci” – tłumaczy autor.

Winą za kryzys redakcja obarcza krajową biurokrację i oligarchię zapominając, kto tak naprawdę ponosi odpowiedzialność za wyrządzone zło. Pod adresem urzędników padają epitety: „nienasycone stado, które widzi w Rosji tylko koryto” czy „zdrajcy, wrogowie ludu”, a Svobodnaya Pressa podsumowuje: „Zniszczenie Rosji trwa, przyspiesza z każdym miesiącem. W tej chwili sytuacja jest dość odwracalna, choć teraz jest gorzej niż wiosną […]. W rzeczywistości nadeszła chwila prawdy. Albo my, albo oni. Banalna kwestia przetrwania, zarówno dla nas, jak i dla naszych dzieci. Jutro może być za późno”.

źródło: La Razón
Poprzedni artykułCoraz więcej Ukraińców w polskich zakładach motoryzacyjnych
Następny artykułIga Świątek z ciastem, lukrem i wisienką na torcie?