Rosja ma dość zasobów, by zwiększyć dostawy gazu dla Europy, ale eksploatacja złóż wymaga czasu i nakładów. Warunkiem większych dostaw jest dla nas przejrzysta sytuacja na rynkach zbytu i kontrakty długoterminowe – powiedział w sobotę rosyjski wicepremier Aleksandr Nowak.

Fot. Pixabay

W rozmowie na antenie stacji telewizyjnej Rossija-1, Nowak – odpowiadający w rządzie Federacji Rosyjskiej za sprawy związane z energetyką, do listopada 2020 r. minister energetyki – podkreślił, że Rosja rzetelnie wypełniła wszystkie ubiegłoroczne zobowiązania wobec kontrahentów europejskich.

– Dostarczyliśmy też znacznie więcej gazu do Niemiec, Turcji, a także innych krajów, które zgodnie z umowami dwustronnymi miały prawo postulować o większy rozmiar dostaw – dodał. Podkreślił zarazem, że przyczyną obecnego kryzysu energetycznego jest „krótkowzroczna polityka UE, a w szczególności Komisji Europejskiej, która na przestrzeni wielu lat uparcie opowiadała się za odejściem od umów długoterminowych na rzecz transakcji typu spot dla zmniejszenia zależności od rosyjskich dostaw surowców energetycznych”.

– Niewłaściwe planowanie i koncentracja na kontraktach krótkoterminowych jest dziś przyczyną problemów Unii Europejskiej, która próbuje zrzucić odpowiedzialność za ten stan rzeczy na innych – stwierdził.

W ocenie ekspertów zachodnich obecny kryzys na rynku gazu został częściowo sprowokowany świadomymi działaniami Moskwy, która chce wymusić na odbiorcach w UE sfinalizowanie projektu Nord Stream 2 oraz akceptację długoterminowych umów gazowych. Rosja chce je narzucić, by zapewnić sobie stabilność finansową i chronić finanse przed wahnięciami cen surowców energetycznych. Budżet Federacji Rosyjskiej zależy w lwiej części od wpływów ze sprzedaży gazu i ropy naftowej.

W ubiegłym tygodniu Komisja Europejska przekazała, że prowadzi analizy w sprawie tego, czy na unijnym rynku gazu dochodzi do „zachowań antykonkurencyjnych”. Chodzi o działania rosyjskiego koncernu Gazprom. W czwartek komisarz ds. konkurencji Margrethe Vestager zakwestionowała strategię koncernu, która sprowadza się do ograniczania dostaw gazu w czasie zwiększonego, zimowego popytu. UE prowadzi wstępne dochodzenie w sprawie zachowań sprzecznych z polityką konkurencji UE w tym sektorze.

– To rzeczywiście skłania do myślenia, że w obliczu rosnącego popytu firma ogranicza podaż – powiedziała Vestager cytowana przez portal Politico. – To nieczęste zachowanie na rynku – dodała. W październiku Polska wezwała KE do wszczęcia dochodzenia antymonopolowego wobec Gazpromu.

PAP

Poprzedni artykułMały biznes zapłaci mniej za gaz?
Następny artykułAlbo rozliczenia subwencji z Tarczy PFR 2.0, albo zwrot pełnej kwoty