Według listy Yale School of Management w następstwie nałożonych na Federację Rosyjską sankcji 676 zachodnich firm całkowicie lub częściowo wycofało się z tego kraju. Koalicja zachodnia nie była jednak w stanie powstrzymać Chin, Indii, Brazylii i innych państw przed handlem z Rosją.

Fot. Pexels

Odmienna sytuacja makroekonomiczna USA i UE ma dziś wiele przyczyn. Najważniejsza jest wojna na Ukrainie. Europa cierpi z powodu najgorszego konfliktu militarnego od czasów II wojny światowej. Wysokie ceny ropy i gazu to jednak zarówno szansa, jak i wyzwanie – w zależności od tego, po której stronie oceanu dokonuje się oceny sytuacji. Podczas gdy wojna na Ukrainie stanowi poważne zagrożenie dla stabilności UE, amerykańskiemu przemysłowi węglowodorowemu stwarza nowe możliwości. Postrzeganie rzeczywistości w Unii Europejskiej różni się więc od jej postrzegania w Stanach Zjednoczonych, które – pod względem gospodarczym, politycznym i energetycznym – są w zupełnie innej sytuacji.

Co napędza inflację

Rosyjskie siły zbrojne nie są w stanie zająć terytorium Ukrainy poza Donbasem i południowym obrzeżem, a ofensywa ukraińska we wrześniu wyzwoliła 6 tys. km kw. zajętych przez Rosję terenów. Władimir Putin odpowiedział więc swoją najskuteczniejszą bronią pozamilitarną: odcięciem dopływu gazu ziemnego do Europy. Na początku września Gazprom ogłosił całkowite bezterminowe wstrzymanie dostaw przez Nord Stream I, gazociąg który w 2021 r. odpowiadał za 40 proc. gazu skonsumowanego w UE (w maju zamknięto gazociąg jamalski biegnący przez Białoruś, a wojna znacznie zmniejszyła podaż tego, który przebiega przez Ukrainę).

Najwyższe poziomy inflacji od lat 70. XX w. w dużej mierze można przypisać zmniejszeniu dostaw gazu ziemnego z Rosji oraz ograniczeniu eksportu rosyjskiego i ukraińskiego zboża. W 2021 r. Ukraina wyprodukowała 10 proc. światowej pszenicy, 13 proc. jęczmienia, 15 proc. kukurydzy i 50 proc. oleju słonecznikowego. Na szczęście sierpniowa umowa umożliwiająca ukraiński i rosyjski eksport przez Morze Czarne znacznie złagodziła napięcia na rynkach zbożowych.

Inflacja jest również wynikiem utrzymujących się wąskich gardeł w globalnych łańcuchach produkcji i dystrybucji towarów i usług. Te wąskie gardła są z kolei konsekwencją silnego wzrostu popytu wynikającego z zakończenia ograniczeń COVID-19 i niedoboru produktów pośrednich, takich jak np. półprzewodniki.

Stany Zjednoczone i Unia Europejska są pierwszą i drugą co do wielkości gospodarkami świata, generując odpowiednio 26,8 i 18,3 proc. światowego PKB i wywierają decydujący wpływ na gospodarkę międzynarodową.

Co się dzieje w USA

Stany Zjednoczone mają pełne zatrudnienie. Stopa bezrobocia – 3,5 proc. jest najniższa od 1969 r. Liczba wolnych miejsc pracy wynosi 11 milionów, co oznacza, że na każdego pracownika przypadają dwa wakaty. Płace między czerwcem 2021 r. a czerwcem 2022 r. wzrosły o 5,3 proc. Średnia krajowa za galon benzyny (3,8 l) przez ostatnie trzy miesiące spadała z maksimum 5,02 dolary za galon w czerwcu do obecnych 3,7 dolarów. Tendencja ta wynika po części ze zmniejszenia światowego zapotrzebowania na węglowodory, ale jest to również wynik światowego przywództwa USA w produkcji ropy naftowej i gazu ziemnego.

Po osiągnięciu rekordowego poziomu 9,1 proc. w czerwcu, inflacja roczna wyniosła w lipcu 8,5 proc., a w sierpniu była poniżej 8 proc. Mimo poprawy sytuacji gospodarczej kraju oczekuje się, że Rezerwa Federalna (FED) będzie kontynuowała podwyżki stóp procentowych z uwagi na silną presję ze strony rynku pracy. Wyhamowanie inflacji w USA w sierpniu wynikać ma ze spadku cen ropy na światowych rynkach. Zdaniem ekonomistów FED będzie kontynuować politykę zaciskania pasa do momentu aż wzrost cen wyhamuje we wszystkich sektorach gospodarki.

Po spadku PKB rok do roku o 1,6 proc. w pierwszym i o 0,6 proc. w drugim kwartale, w kwartale trzecim prognozowany jest wzrost o 1,4 proc. Eksperci przewidują, że tempo wzrostu PKB amerykańskiej gospodarki na koniec 2022 r. wyniesie 1,6 proc. Podsumowując – obecnie sytuacja w Stanach wygląda tak, że wielu Amerykanów może sobie pozwolić na przebieranie w ofertach pracy, a spadki cen paliw zaktywizowały ludzi np. zachęcając ich do podróży (tylko podczas długiego weekendu na początku września aż jedna trzecia populacji USA – 137 milionów – udała się w podróż samochodem, pociągiem lub samolotem).

W Europie nastroje pesymistyczne

Tymczasem w Europie rzeczywistość gospodarcza jest inna. Eurostat ogłosił, że w UE inflacja wzrosła rok do roku z 9,6 proc. w czerwcu do 9,8 proc. w lipcu, a w strefie euro o 8,6 proc. w czerwcu do 8,9 proc. w lipcu i 9, 1 proc. w sierpniu. W niektórych krajach bałtyckich inflacja przekroczyła już nawet 20 proc. W porównaniu z lipcem 2021 r. ceny energii wzrosły w strefie euro o 40 proc., a ceny żywności o 10 proc.

Europejski Bank Centralny czekał z podwyżką stóp do lipca, a 8 września musiał podnieść je o 75 punktów.

W społeczeństwach UE dominują obawy przed wzrostem bezrobocia – zwłaszcza wśród ludzi młodych. Pesymistyczne nastroje udzieliły się również Brukseli. Komisja Europejska oczekuje, że wzrost gospodarczy UE wyniesie 2,7 proc., podczas gdy jeszcze rok temu szacowano wzrost realnego PKB w UE na poziomie 4 proc.

Po letnim ożywieniu Europa stoi w obliczu niemal całkowitej przerwy w dostawie rosyjskiego gazu ziemnego. W niedawnym badaniu Międzynarodowy Fundusz Walutowy oszacował, że całkowite przerwy w dostawach niebieskiego paliwa obniżyłby w przyszłym roku wzrost PKB UE o 1,8 punktu. Strata PKB wyniosłaby ponad cztery punkty na Węgrzech i w Czechach, we Włoszech osiągnęłaby poziom 3,7 punktów, a w Niemczech 2 punkty.

Koalicja zachodnia wprowadzając sankcje nie była jednak w stanie powstrzymać Chin, Indii, Brazylii, Meksyku, Turcji czy Indonezji przed utrzymaniem wymiany handlowej z Rosją. Próba ograniczenia światowych cen ropy i gazu ziemnego nie powiedzie się. Jedyną reakcją Europy w krótkim okresie jest ponowne otwarcie elektrowni jądrowych i wykorzystanie węgla.

Poprzedni artykułMaleje wartość naszych zarobków
Następny artykułRośnie wartość polskiego eksportu rolno-spożywczego