Ostatnie lata pokazują nam, że o prawdę historyczną – szczególnie w obecnym czasie – trzeba toczyć zażarte boje. Historia jest bardzo ważnym orężem, a za „interpretacją historii” (tak to nazwijmy) idą potężne pieniądze – odszkodowania, reparacje, zwrot (albo i nie) dzieł sztuki itd. Skąd my to znamy…

Fot. FB Festiwal Filmowy NNW

Nie tak dawno Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej aktywnie podjęło próbę zakłamania historii ogłaszając, że agresja ZSRR 17 września 1939 roku (celowo podkreślam: AGRESJA, a nie „wkroczenie”) była… „wyzwolicielskim pochodem Armii Czerwonej”. „Wyzwolicielskim pochodem”, a nie – w porozumieniu z Adolfem Hitlerem – wbiciem noża w plecy Rzeczypospolitej.

Dodając do tego znaną każdemu Polakowi niezwykle krzywdzącą (i bez wątpienia zaplanowaną) akcję z TAK ZWANYMI „polskimi obozami koncentracyjnymi”, które to pojęcie używane jest (co rusz i mimochodem, ale z premedytacją) szczególnie przez media niemieckie, szybko możemy zdać sobie sprawę, że każdy z nas – jako odpowiedzialny obywatel – powinien stać na straży prawdy historycznej i reagować na wszelkie próby zakłamywania historii. Na tej straży powinny także stać (i tak się dzieje) instytucje państwowe do tego powołane, jak chociażby Instytut Pamięci Narodowej, czy rozsiane po całej Polsce muzea – szczególnie te, które nawiązują do historii najnowszej. Taką rolę (niejako czasowych instytucji) mogą też pełnić festiwale filmowe.

Polską racją stanu jest dbanie o prawdę historyczną i o to, by nie była zakłamywana. Najbardziej skuteczną formą dbania o nią jest docieranie do żyjących jeszcze świadków historii, nierzadko nieznanych bohaterów wolności oraz do archiwalnych dokumentów.

Z pewnością bardzo ważnym elementem dbania o prawdę historyczną jest rozpoczęty właśnie Festiwal Filmowy Niepokorni Niezłomni Wyklęci, który – jak co roku – odbywa się w Gdyni. Podczas czterech dni festiwalowych pokazów widzowie będą mogli zobaczyć (za darmo)  blisko 100 produkcji najwyższej klasy filmów fabularnych i dokumentalnych twórców polskich i zagranicznych. Produkcje filmowe nawiązują do historii najnowszej – głównie Polski i Europy. Festiwal NNW uatrakcyjniony został także pokazami specjalnymi, panelami dyskusyjnymi, wystawami, spotkaniami z twórcami oraz (co najważniejsze) ze świadkami historii.

Wśród filmów, które widzowie będą mogli zobaczyć, znalazł się także dokument „W imię prawdy. Tajny Instytut Katyński”, który miałem przyjemność realizować, a który powstał w koprodukcji z Instytutem Pamięci Narodowej (dział edukacyjny) oraz przy wsparciu Archiwum Narodowego w Krakowie.
Film opowiada nieznaną historię powstania i działalności tajnego Instytutu Katyńskiego, założonego w Krakowie, w 1978 roku, przez kilku zagorzałych antykomunistów: Andrzeja Kostrzewskiego (żołnierza AK), Adama Macedońskiego (znanego artystę grafika), Stanisława Tora, profesora Kazimierza Godłowskiego i Leszka Martiniego. Była to nieformalna, tajna organizacja mająca na celu uświadamianie społeczeństwu polskiemu prawdy o Katyniu oraz gromadzenie archiwaliów, świadectw i pamiątek. Co ważne – wśród członków Instytutu Katyńskiego były osoby, których członkowie rodzin także zostali zamordowani w Katyniu (jak Adam Macedoński czy Kazimierz Godłowski).
Jak komentuje w filmie ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, przyjaciel narratora filmu – Adama Macedońskiego, działalność Instytutu Katyńskiego była „rzuceniem się z motyką na słońce”, bo tak można nazwać działalność kilku panów walczących o prawdę z systemem komunistycznym stojącym na straży… kłamstwa katyńskiego. A był to system, który zastraszał, który groził śmiercią. „Byliśmy przekonani, że będziemy działać najwyżej pół roku, bo potem nas rozpracują, a udało się szczęśliwie dotrwać do 1989 roku” – opowiada Adam Macedoński.
„Wartością dodaną” filmu jest fakt, iż podczas jego realizacji część zbiorów Adama Macedońskiego znalazło miejsce w internetowym archiwum rodzinnym – projekcie zrealizowanym z inicjatywy dyrekcji  i pracowników Archiwum Narodowego w Krakowie.

Film można zobaczyć  nie tylko podczas pokazów Festiwalu NNW czy w telewizji, ale także na stronach Instytutu Myśli Dziedzictwa.