Fot. Pixabay

W dniu, gdy Brytyjczycy głosowali za opuszczeniem UE, czyli 23 czerwca 2016 roku, ówczesna premier Theresa May nie uruchomiła art. 50 – prawnego mechanizmu wyjścia z UE – aż do marca 2017 roku. Dalsze opóźnienie wymuszone na jej następcy Borisie Johnsonie przesunęło Brexit do 31 stycznia 2020 r. Przed tą oficjalną datą wyjścia ze Wspólnoty Wielka Brytania nie mogła rozpocząć formalnych negocjacji o wolnym handlu z innymi krajami. Nawet w obecnym okresie przejściowym może negocjować, ale nie może aktywować nowych umów handlowych, dopóki ostatecznie nie opuści UE 1 stycznia 2021 r.

We wtorek rozpoczęły się rozmowy między stroną brytyjską i amerykańską od wideokonferencji minister ds. handlu międzynarodowego Liz Truss ze swoim amerykańskim odpowiednikiem Robertem Lighthizerem, z udziałem około 100 negocjatorów z obu stron.

Truss poinformowała, że ​​niezbędne było rozpoczęcie negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi w celu złagodzenia obciążeń gospodarczych spowodowanych blokadą związaną z koronawirusem, a rząd Wielkiej Brytanii uważa, że umowa handlowa z USA mogłaby zapewnić brytyjskiej gospodarce dodatkowe 15 miliardów funtów.

Oczekuje się, że pierwsza runda rozmów potrwa dwa tygodnie. Oba kraje liczą na obniżenie ceł na towary wysyłane za granicę, przy czym Wielka Brytania ma nadzieję na ustępstwa w branży samochodowej, na ceramikę i żywność, chce zawrzeć umowy dotyczące usług finansowych i dąży do opracowania korzystnych rozwiązań dla małych brytyjskich firm.

Tymczasem przywódca Westminsterskiej Partii Narodowej Szkocji (SNP) Ian Blackford wezwał brytyjski rząd do przedłużenia okresu przejściowego wychodzenia z instytucji unijnych, który kończy się 31 grudnia tego roku, o kolejne dwa lata z powodu pandemii koronawirusa.

Z informacji, do jakich dotarł „The Times”, wynika, że kilka krajów europejskich przyznało, iż przedłużenie okresu przejściowego nie miałoby dla Wielkiej Brytanii sensu. Tym bardziej że rząd brytyjski utrzymywał, iż nie wydłuży okresu przejściowego, bo zagroziłoby to postępowi wszelkich przyszłych umów o wolnym handlu z USA, Australią czy Nową Zelandią i poniesieniem dodatkowych kosztów.

Źródło: Victoria Friedman/Breitbart
Tłumaczyła: Dominika Legierska