fbpx
poniedziałek, 20 maja, 2024
Strona głównaBiznesRynek maszyn rolniczych apeluje do premiera

Rynek maszyn rolniczych apeluje do premiera

Przedsiębiorcy skupieni wokół rynku maszyn rolniczych wystosowali list do premiera Morawieckiego, w którym – wzorem innych branż – poproszono o możliwie jak najszersze wparcie, które mogłoby zmaterializować się w odsunięciu w czasie wejścia w życie planowanych od kilku miesięcy regulacji. Sektor ma także swoje pomysły, które z pewnością pomogłyby odbiurokratyzować ten trudny, acz intratny biznes.

Sytuacja jest paląca, ponieważ sprawne funkcjonowanie rodzimego rynku maszyn i urządzeń rolniczych staje się kluczowe względem problemów z dostawami części czy całego osprzętu rolniczego spoza granic naszego kraju.

Zdalna rejestracja może wymiernie pomóc branży
Czas pandemii, kiedy urzędy państwowe funkcjonują w ograniczonej formule, stawia producentów maszyn i urządzeń rolniczych w szczególnie trudnej sytuacji związanej ze skomplikowaniem się procesów rejestracji pojazdów i osprzętu – w szczególności nowych ciągników oraz przyczep.

Pomysł, który zaprezentował sektor, jest wart rozważenia. Przedsiębiorcy postulują bowiem wprowadzenie możliwości zdalnej rejestracji pojazdów. To cenna inicjatywa w czasie, gdy na długi okres starostwa wstrzymywały procedury związane z rejestracją. Z podobnym kłopotem musieli mierzyć się producenci aut. Problem polega na tym, że jeśli rolnik nabędzie nowy ciągnik, nie mogąc go zarejestrować, utraci możliwość zawarcia ubezpieczenia OC. Bez tego, nie będzie mógł użyć maszyny, a zatory już dziś są ogromne, co może stanowić znaczne utrudnienie szczególnie w okresie żniw i przy intensyfikacji innych prac polowych. Branża chciałby, aby tablice rejestracyjne przesyłane były drogą pocztową, a same wnioski o rejestrację mogły być przekazywane zdalnie. Mogłoby to stanowić uproszczenie także w wymiarze długoterminowym i zapewne pozbawiłoby rolników konieczności spędzania długich godzin w urzędach.

Problemem nowe normy emisji spalin
Branża domagała się także, aby przynajmniej o rok przesunąć w czasie termin wejścia w życie nowych regulacji dotyczących norm emisji spalin, które objąć mają pojazdy używane w rolnictwie i leśnictwie. Już dziś wiemy, że wiele fabryk znacznie ograniczyło swoje moce przerobowe, a część zaniechała produkcji na czas pandemii koronawirusa. Wiemy też, że w najbliższym czasie nastąpi pierwszy od dawna znaczący spadek sprzedaży nowych i używanych ciągników.

Problem jest pilny, ponieważ wraz z rozpoczęciem się 2021 roku procedurze rejestracji będą mogły zostać poddane tylko te maszyny, które dostosowane będą do nowych przepisów emisji spalin Stage V. Przestój, z którym już mierzą się najwięksi producenci, spowoduje, że część już wyprodukowanych maszyn najzwyczajniej się nie sprzeda. Silniki zalegające w magazynach nie spełnią bowiem nowych wyśrubowanych norm. Producenci potrzebują jeszcze roku, który nie z ich winy został wyjęty z kalendarza handlowego w najgorszym możliwym momencie, który rokrocznie stanowił najważniejszy moment dla branży i był czasem odbicia po martwym okresie zimowym.

Rolnicy dostaną rykoszetem
Problem stanowi także fakt, że to rolnicy oberwą rykoszetem problemów, z którymi walczy branża maszyn i urządzeń rolniczych. Trudności są zresztą paralelne względem innych krajów Unii Europejskiej. Już dziś rolnicy odczuwają pierwsze niedobory sprzętu. Polskie władze powinny zrobić wszystko, co możliwe, aby zapewnić ciągłość wykonywania prac polowych i aby w naszym kraju nie powtórzył się scenariusz włoski, który odciął tamtejszych rolników od możliwości naprawy i zakupu nowego sprzętu rolniczego.

*autor jest Dyrektorem Instytutu Gospodarki Rolnej

Jacek Podgórski
Jacek Podgórski
Dyrektor Forum Rolnego Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Członek zespołu problemowego ds. ubezpieczeń społecznych oraz zespołu problemowego ds. międzynarodowych Rady Dialogu Społecznego. Były dyrektor Forum Podatkowo-Regulacyjnego w Departamencie Prawa i Legislacji ZPP. Wieloletni dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej. Autor licznych publikacji z zakresu funkcjonowania gospodarki rolnej Polski i Unii Europejskiej. Były dziennikarz i felietonista.

INNE Z TEJ KATEGORII

Branża noclegowa liczy długi i wypatruje gości

Rusza sezon dla turystycznych obiektów noclegowych. Bez wątpienia przedsiębiorcy oferujący zakwaterowanie liczą, że w nadchodzących miesiącach utrzyma się tendencja z zeszłego roku, gdy liczba turystów, którym udzielono noclegów wzrosła o blisko 6 proc.
5 MIN CZYTANIA

„Drapieżne koty” z Polski sprawdziły się na polu walki. Ukraińcy zwiększają zamówienia

Polskie wozy bojowe Oncilla, wyprodukowane przez firmę Mista ze Stalowej Woli, doskonale sprawdziły się na polu walki. Na froncie walczy już setka transporterów. Ukraińska armia zamówiła kolejną partię „drapieżnych kotów”.
2 MIN CZYTANIA

Polski drób niedługo znajdzie się na azjatyckich stołach

– Produkujemy rocznie trzy miliony ton mięsa drobiowego. To najwięcej w UE – zaznacza Dariusz Goszczyński, prezes zarządu Krajowej Rady Drobiarstwa – Izba Gospodarcza (KRD-IG). Według niego, wysoka jakość rodzimego drobiu predestynuje go do sprzedaży nawet na tak wymagających rynkach jak Japonia czy Hongkong.
4 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Jak uzdrowić krajową legislację?

W Polsce o procesie legislacyjnym trudno dziś mówić bez emocji. Złośliwie można by powiedzieć, że jest to wprawdzie proces, ale nie stanowienia prawa, tylko jego masowej produkcji. I to produkcji marnej jakości. Nie pozostaje to bez znaczenia dla biznesu, który o legislacji myśli z uzasadnioną trwogą.
6 MIN CZYTANIA

Obudzić z marazmu polski rynek pracy!

Polski rynek pracy w niedalekiej przyszłości będzie borykać się z niedoborem pracowników znacznie przewyższającym dzisiejsze, sygnalizowane przez przedsiębiorców, problemy. Wskaźniki demograficzne nie pozostawiają tu złudzeń. Pozostaje tu zatem pytanie – co robić?
5 MIN CZYTANIA

Polska powinna mieć swoją rakiję

Produkcja destylatów to element tradycji i kultury wielu regionów świata. Polska wcale nie jest tu białą plamą na mapie świata, ale od innych miejsc w samej choćby Unii Europejskiej odróżnia nas to, że wytwarzanie trunków o „słusznym” woltażu w domowych warunkach jest nad Wisłą po prostu nielegalne.
4 MIN CZYTANIA