fbpx
wtorek, 25 czerwca, 2024
Strona głównaBiznesRynek pracy na wsi się zmienia

Rynek pracy na wsi się zmienia

Wzrost kosztów prowadzenia działalności gospodarczej, inflacja oraz ekonomiczne następstwa pandemii i wojny na Ukrainie silnie rzutują na sytuację ekonomiczną polskiej wsi. W szczególnie trudnej sytuacji są gminy wiejskie, na terenie których dominującą rolę w zatrudnieniu pełni rolnictwo.

Wnioski płynące z opublikowanego niedawno raportu Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN są jednoznaczne: gminy, w których dominującą rolę pełni rolnictwo przeżywają silny regres. Także średnie dochody mieszkańców są na wskazanych obszarach stosunkowo niskie, tamtejsi mieszkańcy mają ograniczone szanse na rozwój, a migracja ludności z gmin wiejskich do większych ośrodków zdecydowanie nie poprawia trudnej sytuacji.
Skoro systemowe triki nie działają, a ludność – mimo wartych podkreślenia starań czynionych przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi – nie widzi większych perspektyw na rozwój, będzie musiała nastąpić (co zresztą się dzieje) pewna zawodowa reorientacja ludności obszarów do tej pory nastawionych na działalność rolniczą. Mówiąc zupełnie wprost – w odniesieniu do grupy rolników najmniejszych (czyli najliczniejszej grupy) gospodarowanie na kilku hektarach lub utrzymywanie skromnego żywego inwentarza już nie wystarczają.

Rolnicy w tarapatach

Problemów małych gospodarzy doszukiwać należy się nie tylko w skutkach wydarzeń z kilku ostatnich lat, czyli pandemii, wojnie na Ukrainie czy skoku inflacji, ale także w konstrukcjach prawnych, które przez lata przyczyniały się do pogrążania się gospodarstw w postępującym marazmie. Mowa tu o przepisach, które na lata zabetonowały rozciągnięty do granic możliwości łańcuch produkcyjny i sprzedażowy. Efektem tego stanu rzeczy był fakt, że na sprzedaży produktów rolnych zarabiali nie rolnicy, a wszyscy… pośrednicy. Zakłady przetwórcze, skupy czy największe sieci sklepów na lata uwłaszczyły się na mniejszych dostawcach, którzy – pozostawieni sami sobie, bo przecież działający w rozdrobnieniu i bez zorganizowania w strukturach spółdzielczych – nie dysponowali odpowiednią siłą negocjacyjną w starciu z dużymi podmiotami, od kooperacji z którymi pozostawali i pozostają w pewnym uzależnieniu. Wiele zmieniła legislacyjna batalia, której efektem finalnym było przyjęcie ustawy mającej na celu przeciwdziałanie wykorzystywaniu nieuczciwej przewagi kontraktowej. Nowe prerogatywy, które otrzymał UOKiK pomogły, ale wciąż sytuacja daleka jest od ideału.

Wciąż znaczną część potencjalnych zysków rolników przejmują bowiem pośrednicy, regularnie spadają dochody gospodarzy, którzy nie radzą sobie z ostatnimi – nawet kilkukrotnymi – wzrostami kosztów prowadzenia działalności rolniczej. Problem stanowi nawet wykonanie zasiewów na polach, bo materiał, nawozy czy środki ochrony roślin wymagają uruchomienia znaczących, a często przewyższających możliwości rolników, środków na start. Także liczba wniosków o dopłaty obszarowe każe zastanowić się nad ich sensownością. Do 15 maja zawnioskowało o nie zaledwie pół miliona rolników, którzy niechętnie patrzą na zbiurokratyzowane ekoschematy.

Wieś się zmienia

Trudna sytuacja wydaje się dodatkowo usztywniać, ponieważ w ramach wspólnej polityki rolnej (WPR) największe środki przeznaczone zostały właśnie na dopłaty, nie zaś na inwestycje, które pozwoliłyby rozwinąć się pogrążonym dziś w marazmie obszarom. Inwestycje, gdy dochodzi już do ich realizacji, często torpedowane są także przez grupy aktywistów czy organizacje zawiązywane przez ludność, która sprzeciwia się rozwojowi działalności rolniczej na wsi w pobliżu ich miejsca zamieszkania. Sprawy nie ułatwia fakt, że znaczna część gmin nie posiada miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, które czarno na białym pokazywałyby, gdzie i co można wybudować. Sami rolnicy skarżą się także na problemy z kontrolami w zakresie rolniczego handlu detalicznego, który miał przecież ożywić ekonomicznie właśnie najmniejsze gospodarstwa przy minimum biurokratycznych przeszkód.

Dlatego też rolnicy coraz śmielej patrzą w kierunku możliwości uzyskiwania pozarolniczych dochodów. W ostatnich latach obserwować możemy na przykład znaczne ożywienie w kwestii powstawania nowych gospodarstw agroturystycznych, gospodarstw opiekuńczych czy choćby zagród edukacyjnych. Szczególnie pierwsza z działalności zyskuje na popularności wykorzystując rozwój wypoczynkowego trendu, który ściąga rzesze osób chcących zakosztować relaksu na sielskiej wsi.

Rokrocznie większa grupa rolników decyduje się na łączenie dotychczasowej działalności z inną – często wykonywaną w najbliższym ośrodku miejskim. Co niepokojące, częstą sytuacją jest także przebranżowienie, które jest naturalną konsekwencją nieopłacalności dotychczasowych metod zarobkowych. Ostatnia dekada do ubytek około 15 procent gospodarstw rolnych. Część z nich została wchłonięta przez większe podmioty, co przekłada się na niewielki wzrost średniej wielkości polskiego gospodarstwa, ale inne to podmioty, które nie wytrzymały kosztowej presji.

Możemy obserwować wskaźniki ekonomiczne, liczyć kolejne spadki, ale faktem jest, że także małe gospodarstwa są polskiemu rolnictwu szalenie potrzebne. Z całą pewnością nie pomagają tu unijne przepisy, których efektem będzie skansenizacja polskiej wsi potrzebującej dziś przecież silnego impulsu rozwojowego.

Jacek Podgórski
Jacek Podgórski
Dyrektor Forum Rolnego Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Członek zespołu problemowego ds. ubezpieczeń społecznych oraz zespołu problemowego ds. międzynarodowych Rady Dialogu Społecznego. Były dyrektor Forum Podatkowo-Regulacyjnego w Departamencie Prawa i Legislacji ZPP. Wieloletni dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej. Autor licznych publikacji z zakresu funkcjonowania gospodarki rolnej Polski i Unii Europejskiej. Były dziennikarz i felietonista.

INNE Z TEJ KATEGORII

Branża noclegowa liczy długi i wypatruje gości

Rusza sezon dla turystycznych obiektów noclegowych. Bez wątpienia przedsiębiorcy oferujący zakwaterowanie liczą, że w nadchodzących miesiącach utrzyma się tendencja z zeszłego roku, gdy liczba turystów, którym udzielono noclegów wzrosła o blisko 6 proc.
5 MIN CZYTANIA

„Drapieżne koty” z Polski sprawdziły się na polu walki. Ukraińcy zwiększają zamówienia

Polskie wozy bojowe Oncilla, wyprodukowane przez firmę Mista ze Stalowej Woli, doskonale sprawdziły się na polu walki. Na froncie walczy już setka transporterów. Ukraińska armia zamówiła kolejną partię „drapieżnych kotów”.
2 MIN CZYTANIA

Polski drób niedługo znajdzie się na azjatyckich stołach

– Produkujemy rocznie trzy miliony ton mięsa drobiowego. To najwięcej w UE – zaznacza Dariusz Goszczyński, prezes zarządu Krajowej Rady Drobiarstwa – Izba Gospodarcza (KRD-IG). Według niego, wysoka jakość rodzimego drobiu predestynuje go do sprzedaży nawet na tak wymagających rynkach jak Japonia czy Hongkong.
4 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Jak uzdrowić krajową legislację?

W Polsce o procesie legislacyjnym trudno dziś mówić bez emocji. Złośliwie można by powiedzieć, że jest to wprawdzie proces, ale nie stanowienia prawa, tylko jego masowej produkcji. I to produkcji marnej jakości. Nie pozostaje to bez znaczenia dla biznesu, który o legislacji myśli z uzasadnioną trwogą.
6 MIN CZYTANIA

Obudzić z marazmu polski rynek pracy!

Polski rynek pracy w niedalekiej przyszłości będzie borykać się z niedoborem pracowników znacznie przewyższającym dzisiejsze, sygnalizowane przez przedsiębiorców, problemy. Wskaźniki demograficzne nie pozostawiają tu złudzeń. Pozostaje tu zatem pytanie – co robić?
5 MIN CZYTANIA

Polska powinna mieć swoją rakiję

Produkcja destylatów to element tradycji i kultury wielu regionów świata. Polska wcale nie jest tu białą plamą na mapie świata, ale od innych miejsc w samej choćby Unii Europejskiej odróżnia nas to, że wytwarzanie trunków o „słusznym” woltażu w domowych warunkach jest nad Wisłą po prostu nielegalne.
4 MIN CZYTANIA