Fot. Twitter

Od początku zadziwiającym było, że do zespołu przygotowującego założenia pakietu mającego ratować firmy nie zaproszono Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców. A przecież nie można wskazać momentu, w którym ten urząd byłby bardziej potrzebny niż właśnie ten. Tymczasem Rzecznik jest niejako na uboczu, nie ma go w sztabie kryzysowym dotyczącym gospodarki, chociaż znalazło się tam miejsce m.in. dla prezesa UOKiK. Trudno to logicznie wytłumaczyć. I trudno nie odnieść wrażenia, że minister Adam Abramowicz ma prawo czuć się jak piąte koło u wozu. Nie ulega wątpliwości, że powinien wieść on prym w przygotowywaniu przepisów pakietu antykryzysowego. Jeśli ma być niesłuchany teraz, to najpewniej nie ma w ogóle sensu, aby jego Biuro w ogóle istniało. Okazuje się bowiem, że dla rządzących nie jest partnerem do dyskusji.

Przy Rzeczniku działa Rada Przedsiębiorców – ciało, które wypracowało ważne i potrzebne propozycje zmian prawnych dla biznesu. To tam przedsiębiorcy z różnych branż i sektorów naradzali się, jak rząd powinien zaadresować pomoc i gdzie są największe potrzeby. Szkoda, że obradom tego gremium nie przesłuchiwały się władze Ministerstwa Rozwoju czy Ministerstwa Finansów. Posiedzenia Rady również nie mają większego sensu, jeśli są zupełnie ignorowane przez władze. Rzecznik, skąpo wyposażony w kompetencje, może jedynie apelować, prosić i wysyłać listy, ale widać, że to jedynie wołanie na puszczy. Stawia to wszystko pod jednym wielkim znakiem zapytania całą tzw. Konstytucję biznesu. Skoro jej gwarant jest ignorowany przez najważniejszych decydentów, to i powołująca go tzw.Konstytucja może równie dobrze trafić do kosza.

Kryzys, jaki wybuchł na naszych oczach, ma precedensowy charakter. Uderza zarówno w popyt, jak i w podaż. Osłabia gospodarkę praktycznie pod każdym względem. Walka z nim nie może mieć charakteru pozornego, tu potrzebne są działania zdecydowane i szybkie. Poprawki do poprawek i nowelizacje nowelizacji to w tych warunkach strata czasu. Jeśli polska gospodarka ma nie wpaść w czarną dziurę, rząd musi wystrzelić z bazooki. Nie ma co sypać drobniakami i tworzyć kazuistyczne katalogi tych, którzy mogą skorzystać ze wsparcia oraz tych, którzy mają być z niego – zupełnie nie wiedzieć czemu – wykluczeni. Potrzebna jest współpraca wszystkich instytucji rozwojowych takich jak PFR i BGK oraz zaangażowanie NBP. To właśnie bank centralny poprzez np. BGK powinien wpompować w firmy środki, tyle ile będzie potrzeba. Kredyty powinny być nieoprocentowane, a w wielu wypadkach podlegać umorzeniu. Obawiam się, że banki komercyjne będą robić uniki i niechętnie pożyczać przedsiębiorcom pieniądze, nawet jeśli gwarantem zwrotu do wysokości 80 procent ma być polski bank rozwojowy.

Zmiany w podatkach także muszą pójść dużo dalej. Ministerstwo Finansów już powinno przygotować nowelizację ustawy o VAT skracającą termin zwrotów do maksymalnie dwóch tygodni. To, że tak się nie stało, nie ma żadnego uzasadnienia merytorycznego. Ile razy przedsiębiorcy mogą apelować o rzeczy zupełnie oczywiste? Satysfakcja, że miało się rację, jest tutaj marnym pocieszeniem….