To stwierdzenie tym bardziej ważne, że partia Salviniego jest bezkonkurencyjna w sondażach poparcia i ma bardzo duże szanse na przejęcie władzy we Włoszech. Nie można jego słów puścić mimo uszu, uznając, że to jakieś aberracje marginalnego polityka bez szans na realizację.

Problem polega jednak na tym, że po Brexicie próżno szukać w unijnych elitach refleksji i chociaż namiastki samokrytyki. Wydaje się, że jest zupełnie odwrotnie. Pycha eurokratów i ich liczne wypowiedzi wskazują na to, że szacunek dla suwerenności państw członkowskich nie ma dla nich większego znaczenia. Dokręcanie śruby odbywa się coraz częściej za pośrednictwem unijnego Trybunału, który wyinterpretowuje z europejskich traktatów kompetencje, których nikt mu nie przyznał. Pojemne zapisy prawa pierwotnego dają nieograniczone wręcz możliwości do przypisywania sobie coraz to nowych uprawnień. To droga do pozatraktatowego pozbawiania państw członkowskich UE resztek niezależności, mają zostać z niej wyzute na rzecz unijnych instytucji.

Tu już nie ma miejsca na niuanse. Przykrą egzemplifikacją tej sytuacji jest torturowanie Polski przez Komisję Europejską i kierowanie kolejnych skarg na nasz kraj do TSUE. Teraz unijny trybunał namyśla się czy zawiesić funkcjonowanie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, decyzję ma podjąć na wniosek KE jako środek zabezpieczający w toczącym się przeciw Polsce postępowaniu – być może Państwo czytając ten tekst znacie już jej treść. Gdyby trybunał w Luksemburgu się na to zdecydował byłaby to sytuacja precedensowa, doszłoby do totalnego pogwałcenia prawa UE i pokazania, że TSUE może robić co chce i jak chce. Sam fakt, że w ogóle taki wniosek tam trafił już świadczy o skali problemu. Czy następnym krokiem będzie zawieszanie wybranego w demokratycznych wyborach parlamentu? Czemu nie, dla prawniczego woluntaryzmu nie ma ograniczeń. Kolejne korki są tylko kwestią czasu, kluczowa jest determinacja, której jak widać dygnitarzom z Brukseli nie brakuje. Wszystko to zaś dzieje się pod szczytnymi hasłami „obrony demokracji” czy „zachowania niezależności sądów”. Ale to tylko woal, za którym skrywa się prawdziwa intencja: więcej władzy dla eurokratów. Celem jest superpaństwo, w którym poszczególnie kraje, a już na pewno takie jak Polska mają być tylko prowincjami, rezerwuarem taniej siły roboczej i pojemnym rynkiem zbytu.

To mocna diagnoza, ale trudno o inną w obliczu zachowania takich instytucji jak KE czy TSUE. Czy osiągnął to, do czego z taką determinacją dążą? Słowa Salviniego pokazują, że może się im to nie udać. Jeśli liderzy państw narodowych zrozumieją dokąd to wszystko zmierza jest szansa na powstrzymanie tych zapędów. Wchodziliśmy przed szesnastoma laty do organizacji o charakterze gospodarczym, mającej ułatwiać wymianę handlową i rozwój ekonomiczny naszego kraju. Mamy prawo wymagać aby funkcjonował wspólny rynek i aby Unia podejmowała działania wspierając wzrost. Nie potrzebujemy jej nachalnego ingerowania w nasze sprawy, które z integracją gospodarczą nie maja nic wspólnego. Tylko tyle i aż tyle!