W telegraficznym skrócie przedstawiamy największe wyzwania, opisane liczbami i procentami, związane pośrednio lub bezpośrednio z sytuacją na Ukrainie. Będą miały one ogromny wpływ na polskie firmy i przedsiębiorczość.

Gam-Ol/Pixabay

Inflacja, inwestycje

W tym roku czekają nas jeszcze większe podwyżki cen. Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI) BIEC rośnie i osiąga już rekordowe poziomy – w ciągu ostatnich 20 miesięcy rósł bardzo szybko. Trudno określić w obecnej sytuacji granice wzrostu inflacji. W najbliższych miesiącach będzie ona szczególnie wysoka – ze względu na utrzymywanie się wysokich cen surowców oraz niepewności związanej z surowcami do produkcji rolnej oraz cenami ropy naftowej na światowych giełdach.

Można przypuszczać, że w 2023 r. inflacja przejdzie niestety w fazę stagflacji.
Znaczący wzrost inwestycji publicznych oraz zagranicznych przedsiębiorstw wycofujących się z Rosji może złagodzić skutki spadku koniunktury gospodarczej w Polsce. Na liście europejskich, amerykańskich i azjatyckich spółek, które wycofały się lub zawiesiły działalność w Rosji, są m.in. firmy z sektora przemysłu ciężkiego i spożywczego – część zamówień może być przygotowywana także w Polsce. Sankcje nałożone na Rosję mogą okazać się też impulsem do rozwoju przemysłu ciężkiego, zwłaszcza hutniczego.

Stopy procentowe

Przed nami kolejne podwyżki stóp procentowych NBP – aż do 4,5 proc. i więcej, chociaż niedawno wydawało się, że 3,5 proc. wystarczy dla utrzymania równowagi gospodarczej. Trudno powiedzieć, jaki będzie maksymalny pułap, do którego dojdą stopy. Początkowo wydawało się, że będzie to 4 –4,5 proc., ale dziś już można z dużą dozą pewności prognozować, że przekroczą 4,5 proc. Osłabienie się kursu złotego nie powinno być długotrwałe, tym bardziej jeśli do Polski napłyną nowe środki z funduszy unijnych, które będą podlegały wymianie na złote.

Kredyty

Narastać będzie jednak problem regulowania rat przez kredytobiorców złotowych – szczególnie tych, którzy kredyt zaciągnęli przy rekordowo niskich stopach procentowych.
W związku z zaostrzeniem kryteriów co do zdolności kredytowej, w dalszym stopniu spadać będzie dostępność kredytów, co może przełożyć się na mniejszy popyt na rynku na mieszkania i ich niższą sprzedaż. Z miesiąca na miesiąc maleje liczba złożonych wniosków o kredyty mieszkaniowe.
Z drugiej strony przed bankami stoi wyzwanie stworzenia nowych i znaczących rezerw na masowo przegrywane w obu instancjach sądowych sprawy dotyczące kredytów hipotecznych złotowych indeksowanych i denominowanych we frankach szwajcarskich (popularnie nazywanych „frankowymi”). Jeszcze w tym roku można spodziewać się kolejnego, korzystnego dla klientów banków wyroku TSUE. W efekcie zwycięstwa prokonsumenckiego nurtu w orzecznictwie dotyczącym tych produktów sektor bankowy, głównie banków zagranicznych, musi liczyć się ze stworzeniem rezerw nawet do wysokości 120 mld zł.

PKB, konsumpcja, deficyt finansów

Na wzrost gospodarczy negatywnie oddziaływać może wzrost niepewności, zniechęcający firmy do inwestowania, a konsumentów do ponoszenia wydatków na dobra trwałe (będą woleli raczej oszczędzać niż konsumować). Polski Instytut Ekonomiczny (PIE) spodziewa się wzrostu gospodarczego w tym roku na poziomie ok. 3,5 proc., obawiając się słabszego rozwoju krajowego przemysłu. Przypomnijmy, że 2021 rok polska gospodarka skończyła wzrostem na poziomie 5,7 proc.

Pomijając kryzysowy rok 2020, gdy PKB spadł, przez trzy poprzednie lata rozwijaliśmy się w tempie blisko 5 proc. Według Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) wojna i sankcje w kolejnym, 2023 r., mogą obniżyć PKB o 1,0-1,5 pkt. procentowego. Pozytywnie wpłyną na gospodarkę, przynajmniej w pierwszej fazie przebywania uchodźców w Polsce, ich wydatki na konsumpcję. Dalsze oddziaływanie tego czynnika zależy w dużym stopniu od tego, ilu uchodźców zostanie w Polsce na dłużej i podejmie pracę.

Wojna na Ukrainie będzie też dodatkowym czynnikiem uniemożliwiającym obniżenie deficytu sektora rządowego i samorządowego poniżej 3 proc. PKB w 2022 r., co być może jednak zostać bilansowane wyższymi wpływami podatkowymi z tytułu inflacji i wpłatą wyższego zysku przez NBP.

Rynek pracy

Rynek pracy będzie kluczem do przyszłości polskiej gospodarki w najbliższych latach. Według danych GUS w IV kwartale ub.r. mieliśmy 137,4 tys. wolnych miejsc pracy. Największy w skali roku wzrost liczby nowych wakatów zarejestrowano w hotelarstwie i gastronomii (co można łączyć także z zakończonymi w tych sektorach lockdownami związanymi z zapobieganiem COVID-19). Z odpływem pracowników z Ukrainy borykają się wciąż jeszcze firmy budowlane. Problem dotyka zwłaszcza niewielkich podwykonawców – przejściowo może dojść tu do opóźnień w realizacji kontraktów. Kolejnym czynnikiem ryzyka w tej branży jest wzrost cen energii i paliw oraz materiałów budowlanych, a także niedobór środków na inwestycje. Chociaż procedura legalizująca pobyt i zatrudnienie Ukraińców w Polsce została uproszczona, należy mieć na uwadze, że połowa wszystkich wolnych miejsc pracy występuje w przemyśle, logistyce i budownictwie, które są sektorami preferującymi zatrudnienie mężczyzn.

Można więc spodziewać się dalszych problemów ze znalezieniem chętnych do pracy w budowlance, transporcie i w magazynach oraz przetwórstwie przemysłowym. Dotknięty odpływem pracowników z Ukrainy został szczególnie transport. Uciekające przed wojną kobiety będą zatrudniać się za to w sektorze edukacji, opieki zdrowotnej i pomocy społecznej oraz w handlu. Nacisk na wyhamowanie tempa wzrostu płac w gospodarce może okazać się niższy niżby można było się spodziewać wnosząc z dużej liczby uchodźców.

Handel

Wiele polskich firm nie było w stanie odciąć się od łańcucha dostaw, chociaż rozumiały potrzebę bojkotu Rosji. Są to firmy, których 40, 60 czy 80 proc. obrotu pochodzi z handlu z Rosją. Część próbuje obchodzić sankcje. Inne już bankrutują lub zawieszają działalność. Część jednak szuka nowych kierunków zbytu, którymi będzie próbować zrekompensować sobie stratę rynków wschodnich. Niedobra sytuacja dotyczy także firm działających w obszarze relacji gospodarczych Polska-Ukraina. Istnieje duża niepewność, co do dalszych ich działań. W tym przypadku sytuacja w bezpośredni sposób zależy od przebiegu wojny.

Bezpieczeństwo żywnościowe

Łańcuchy dostaw zostały zerwane, a eksport z Rosji i Ukrainy zamarł. Nie tylko w Polsce, ale i w wielu krajach żywność jest coraz droższa. Będzie jej także coraz mniej. Nie ma sposobu, aby świat wystarczająco szybko dostosował się do utraty dostaw z Ukrainy i Rosji – tym bardziej gdyby wojna miałaby się przeciągnąć.

Według Międzynarodowej Rady Zbożowej zapasy pszenicy głównych eksporterów, takich jak Rosja, Ukraina, Kanada, Australia, Stany Zjednoczone, Kazachstan i kraje Unii Europejskiej (Ukraina i Rosja są jednymi z największych producentów żywności) łącznie odpowiadając za 19 proc. globalnej podaży kukurydzy, 29 proc. światowego eksportu pszenicy i 80 proc. światowego eksportu oleju słonecznikowego. Przedstawiciele polskiego rządu zapewniają, że nie ma ryzyka zachwiania dostaw żywności, a Polska posiada odpowiednie w tym zakresie rezerwy.

 

Poprzedni artykułTradycyjne liczniki pójdą do lamusa
Następny artykułTysiące chińskich pracowników nocują w biurze, by… utrzymać pracę centrum finansowego w Szanghaju