30 proc. przedstawicieli zakładów motoryzacyjnych twierdzi, że polskie automotive zostało w mniejszym stopniu dotknięte pandemią Covid-19 niż w innych państwach Unii Europejskiej – wynika z raportu Exact Systems „MotoBarometr 2021. Nastroje w automotive w Polsce i Europie”.

Pexels.com

Podobną opinię o swoim automotive mają w Belgii (24 proc.) oraz w Turcji (21 proc.). Najbardziej poszkodowani pandemią czują się natomiast ankietowani z Hiszpanii i z Portugalii.

– Zapytani przez nas przedstawiciele zakładów motoryzacyjnych w 10 z 11 krajów w większości przyznają, że koronawirus miał niekorzystny wpływ na działalność ich firm, jednak powrót do przedpandemicznych wolumenów produkcji i sprzedaży wcale nie musi zająć wiele czasu. W Polsce co piąty zapytany uważa, że stanie się to już na koniec tego roku. W żadnym innym państwie ten odsetek nie jest tak wysoki. Co więcej, to w naszym kraju najwięcej przedstawicieli motozakładów jest zdania, że nasze automotive ucierpiało mniej niż w pozostałych krajach UE. Takich odpowiedzi udzielili zapytani przez nas uczestnicy branży motoryzacyjnej zaledwie cztery miesiące temu, ale czy dziś również tak wielu założyłoby różowe okulary? Sytuacja jest bardzo dynamiczna – kryzys półprzewodnikowy pogłębia się, kolejna fala pandemii Covid-19 przed nami. W konsekwencji mamy zerwane łańcuchy dostaw, które wymuszają postoje w fabrykach, już nawet kilkumiesięczne. To wszystko dotyka klientów salonów samochodowych, którzy na nowe cztery kółka muszą czekać nawet 9-12 miesięcy – powiedział prezes Paweł Gos.

Z raportu cytowanego przez ISBnews dowiadujemy się też, że 63 proc. przedstawicieli zakładów motoryzacyjnych w Polsce twierdzi, że pandemia niekorzystnie wpłynęła na ich działalność. Dla porównania w Portugalii taką opinię wyraziło aż 81 proc. ankietowanych i jest to najwyższy wynik ze wszystkich przebadanych krajów. Najniższy rezultat osiągnięto w Turcji – 49 proc. Jeśli chodzi o długoterminowe skutki pandemii, to ankietowani z 8 na 11 krajów najczęściej wskazują wzrost cen samochodów i części.

– Tak naprawdę obecny kryzys tylko przyspiesza tempo wzrostu cen samochodów, z którym mamy do czynienia już od ubiegłego roku. Na droższe auta wpływ mają także regulacje Unii Europejskiej w zakresie emisji spalin, którym muszą sprostać producenci. Do tego należy dodać rosnące oczekiwania samych klientów w zakresie bezpieczeństwa pojazdu czy zaawansowania technologicznego. A to tylko wierzchołek całej góry, bo przecież są jeszcze czynniki rynkowe i makroekonomiczne, jak choćby inflacja czy problem z dostępnością surowców. Spodziewamy się, że wzrost cen samochodów w przypadku marek popularnych w 2022 roku osiągnie dynamikę około 15 proc. r/r, w segmencie premium może to być nawet +25 proc. r/r. Natomiast tanieć będą auta elektryczne, co w konsekwencji pomoże w przesiadaniu się, między innymi polskich kierowców, na zeroemisyjne pojazdy – podsumował członek zarządu Exact Systems Jacek Opala.