Na ulicach większych miast trudno nie zauważyć miażdżącej przewagi sieci sklepów typu Żabka czy Carrefour. Loga tych firm wtapiają się w betonowy krajobraz. Rozmnożenie się ich placówek było tak szybkie, że mało kto zauważył, jak wiele innowacji wprowadziły.

StockSnap/Pixabay

Sklepy spożywcze są tak stałym elementem życia, że często nie zauważamy, jak bardzo ta branża usługowa się rozwinęła. Liczba wprowadzanych zmian i nowoczesne technologie najlepiej widać w tak zwanych convenience store. Termin zaczerpnięty z j. angielskiego oznacza sklep pierwszej potrzeby, w którym znajdziemy wszelkie artykuły – spożywcze, chemię, papierosy, alkohol i wiele innych. Są to więc nie tylko popularne sklepiki osiedlowe, lecz także sklepy na stacjach benzynowych. Jak to się stało, że handel detaliczny stał się tak zmonopolizowany?

Niewiele kosztuje nas pójście do kilku sklepów, gdy gdzieś brakuje produktu, któryś ma dogodniejszą lokalizację czy też z czystej ciekawości. Konkurencja w sektorze była i – szczególnie w mniejszych miejscowościach – wciąż jest duża. Mimo to szczególnie placówki spod znaku płaza się mnożą i jest ich w Polsce już 8000.

Kluczowy jest model biznesowy

Jednym z kluczy do sukcesu wspomnianej Żabki, ale też innych sieci, jak np. Carrefour czy Odido, jest model biznesowy. Franczyza łączy małą przedsiębiorczość z rozbudowaną strategią marketingową i skomplikowanym łańcuchem dostaw produktów kupowanych dzięki korzystnym umowom wypracowanym przez ekspertów prowadzących korporacje.

Franczyzobiorcy płacą sieci za know-how, rozpoznawalną markę oraz pomoc przy prowadzeniu działalności. Nie muszą się przejmować doborem dostawców, cenami czy wyborem z wachlarza produktów, gdyż jest to ujednolicone. Pracują mimo wszystko na własny rachunek i dzięki niemu wypracowują zyski. Dlatego często kluczową rolę w przypadku wielu placówek oferujących dosłownie to samo w tej samej cenie i podobnej lokalizacji odgrywają ludzie i jakość obsługi!

Wystarczy już kilka tysięcy złotych oszczędności, aby założyć własny sklep! Martwisz się o start? Sieć o wszystko zadba. Zapewni także logistykę, produkty, a nawet opłaci rachunki. Twoim zadaniem jest tylko dobór pracowników i obsługa miejsca. Jak nie skusić się na taką ofertę? Nic dziwnego, że franczyza robi się coraz popularniejsza we wszystkich firmach usługowych, które chcą wzrastać. Wykorzystuje ona ludzką przedsiębiorczość i chęć pracy na własny rachunek.

Mnogość placówek to jednak nie wszystko. Przecież muszą one zdobyć każdego konsumenta pojedynczo. W mniejszych miejscowościach jest o to trudniej, bo sieciówki i korporacje kojarzą się mniej ludzko i nie są aż tak spersonalizowane. Mimo to, jeśli jesteśmy w obcym miejscu, chętnie korzystamy z tego, co znamy. W wypadku franczyz mamy pewność, czego możemy się spodziewać, a nawet w jakiej cenie.

Technologie i grywalizacja

Konkurencja o regularnego konsumenta jest w tej branży bardzo intensywna. Dzięki temu sklepy typu convenience/corner store dzień w dzień starają się wprowadzać przyciągające klienta innowacje. Jest to ogromna gałąź, która poza czystym marketingiem i reklamą imponuje w tym segmencie gospodarki.

Niesamowitą popularnością od jakiegoś czasu cieszą się przeróżne programy lojalnościowe, które niegdyś za pomocą specjalnej karty umożliwiały różnorodne zniżki. Dzisiaj – jak wszystko – i to zostało przeniesione do świata wirtualnego. Wiele sieci posiada własne aplikacje, które umożliwiają zbieranie punktów. Pozwala to zżyć się kupującemu z marką i „bawić się” w zbieranie punktów, które w rzeczywistości mają minimalne przełożenie na nagrody. Aby dostać darmowego hot doga musimy – w jednym ze sklepów znanej sieciówki – wydać prawie 190 zł.

Mimo to aplikacje lojalnościowe są jednymi z najpopularniejszych na telefonach Polaków. Wszystko dzięki poczuciu, że oprócz zakupów bawimy się, zbierając wirtualne punkty. Grywalizacja, która daje nam jakiekolwiek wymierne korzyści, daje nam też poczucie zabawy w trakcie wydawania pieniędzy. Stąd spora część kupujących lubi zbieranie punktów, promocje, darmowe kawy itp.

Rozrost oferowanych usług jest również bardzo innowacyjny. Efektywność tych działań widać po naśladowaniu usług przez różne sieci. Dużym bodźcem zewnętrznym było w tym przypadku ograniczenie handlu w niedzielę. Jedną z pierwszych odpowiedzi na ten legislacyjny szok była zmiana statusu prawnego sklepów na placówki pocztowe. Choć była to jedynie dziura w prawie, to tak naprawdę bardzo korzystna. Osoby starsze korzystają z usług pocztowych, ale również ci, którzy często zamawiają zakupy przez internet, mają kolejną potrzebną usługę złączoną w bliskiej placówce.

Innym elementem, częściowo również spowodowanym niedzielnym ograniczeniem handlu, który zapewne zainstalował się już u nas na trwałe, jest automatyzacja. Instytucja sklepów osiedlowych kojarzy się nam z miłą, dobrze znaną obsługą. Coraz częściej jednak widzimy w nich kasy samoobsługowe, które zaczynają już – powoli – eliminować sprzedawców. Zmienia to zupełnie koncept i płaszczyznę rywalizacji sklepów, które oferując podobny asortyment, zaczynają opierać konkurencję właśnie na technologii. Pojawia się więc pytanie, czy bez technologii i dużego kapitału będziemy mogli wejść na rynek inaczej niż za pomocą franczyzy i uczestnictwa w większej sieci udostępniającej nam swoje know-how? Wątpię, aby był powód do obaw. Wciąż wiele osób lubi mieć doświadczenie międzyludzkiego kontaktu. Ważnym jest, żeby obserwować i doceniać innowacje i udogodnienia w sektorze.

Poprzedni artykułDetaliści boją się systemu kaucyjnego. Dlaczego?
Następny artykułGrozi nam totalna kontrola naszych pieniędzy i naszego życia