Prof. Ryszard Legutko, eurodeputowany PiS, uważa, że wzmocnienie Unii Europejskiej oznacza jednoczesne wzmocnienie roli Niemiec i osłabienie mniejszych państw członkowskich.

– Instytucje europejskie mają tylko tyle władzy, ile dostaną od największych graczy, przede wszystkim od Niemiec i częściowo od Francji. Jeżeli zatem zwiększa się rolę instytucji europejskich, to tak naprawdę zwiększa się rolę najsilniejszych państw, czyli Niemiec. Natomiast polski rząd będzie miał znacznie mniej do powiedzenia niż teraz – mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Legutko.

Jego zdaniem budowane państwo federacyjne będzie wyglądało w ten sposób, że rządy krajów członkowskich nie będą miały wiele do powiedzenia, a będzie miała wiele do powiedzenia Bruksela oraz rządy państw silnych, czyli przede wszystkim Niemiec, które od dłuższego czasu próbują organizować życie swoich sąsiadów.

Prof. Legutko uważa, że państwo niemieckie będzie całkowicie rządzić w Unii: „zważywszy na swoją siłę i rolę w Europie, będzie musiało tego wszystkiego pilnować, reorganizować i wtrącać się, karać itd. Brzmi to niestety ponuro, ale to wszystko tak wygląda i do tego zmierza, a w każdym razie istnieje realne niebezpieczeństwo, że to może być realizowane”.

Co więcej, działania te według prof. Legutki „czynią Unię Europejską lewicowym tworem, co w sytuacji Polski jest dość okropną perspektywą, bo nie po to żeśmy się wyzwolili z komunizmu, żeby trzydzieści lat później znowu wpadać w jakiś kolejny, lewicowy despotyzm”.

Poprzedni artykułChiny przejmą największe lotnisko w Ugandzie
Następny artykułJaka rola w krajowym systemie cyberpezpieczeństwa Spółki Polskie 5G?