Fot. Pixabay

Wiadomo już, ile rząd hiszpański wydał na fałszywe szybkie testy w celu wykrycia koronawirusa, które kupił od chińskiej firmy za pośrednictwem zaufanego hiszpańskiego dostawcy: 26 euro za sztukę. Cena trzykrotnie wyższa od obecnie stosowanych testów, które są legalne, certyfikowane i oczywiście znacznie bardziej niezawodne.

Ponad miesiąc po złożeniu zamówienia na pierwsze testy i trzy tygodnie po ich otrzymaniu i sprawdzeniu, że dają fałszywe wyniki, Ministerstwo Zdrowia w końcu ujawniło koszty tej chybionej transakcji. A testy, które otrzymał w zamian, gdy zwrócił pierwszą dostawę, również okazały się mało wiarygodne.

Umowa resortu Salvadora Illi z chińskim producentem zawarta za pośrednictwem madryckiej firmy Interpharma opiewała na 17,1 miliona euro brutto. Każdy z 659 000 testów kosztował 26 euro. Rząd zapłacił już pośrednikowi 6 milionów euro netto jako zaliczkę, której jeszcze nie odzyskał.

Szybkie testy stosowane obecnie w regionach autonomicznych Hiszpanii kosztują mniej niż 8 euro, czyli mniej niż 1/3 ceny tych fałszywych.

Interpharma zapewniła, że ​​chińska firma, od której kupiła testy, Shenzhen Bioeasy Biotechnology, miała „w momencie zawarcia umowy licencyjnej” certyfikat europejskiego znaku CE i TÜV. Jednakże kiedy Ministerstwo Zdrowia je przetestowało, wykryło czułość w wysokości 30%, zamiast minimum 80% czułości szybkich testów na przeciwciała. Dodatkowo poinformowano, że dostawca nie był licencjonowany.

Cena jest szokująca, zwłaszcza w porównaniu z testami, które są obecnie stosowane w regionach autonomicznych i które zostały również zakupione przez rząd. Zakupione później 5 030 000 zestawów diagnostycznych kosztowało 38,7 milionów euro, czyli jeden test kosztował 7,69 euro ( mniej niż jedną trzecią kosztów pierwszych 659 000 testów).

Tych pięć milionów zestawów jest używanych do szybkiego wykrywania Covid-19. Mają poziom czułości między 64% a 80%, Zostaną również wykorzystane w badaniu seroprewalencji (badania seroprewalencji polegają na zbadaniu poziomu przeciwciał osób należących do próby wybranej z populacji i określeniu proporcji osób, u których poziom przeciwciał przekracza określony próg lub pozostaje w określonym przedziale), które rząd hiszpański planuje wkrótce rozpocząć i którego wyniki mają posłużyć do oszacowania czasu zniesienia restrykcyjnych ograniczeń stanu nadzwyczajnego. Testy te są uzupełniane o testy genetyczne PCR w przypadkach, w których wynik jest ujemny, aby upewnić się, że dana osoba nie ma wirusa.

W sumie Hiszpania wydała dotychczas 350 milionów euro na środki medyczne do walki z pandemią koronawirusa. Do tej pory w Hiszpanii wykryto ponad 200 000 przypadków zakażenia, ponad 21 000 osób zmarło. Większość wydatków dotyczy zakupu masek, w które rząd zainwestował 251 milionów euro. Kosztowały od 51 centów do 3,56 euro za sztukę, w zależności od typu.

Maseczki były również źródłem problemów Ministerstwa Zdrowia. Początkowo rząd, w celu dokonania scentralizowanego zakupu (realizacja zajęła aż trzy tygodnie), zabraniał dostawcom sprzedaży maseczek do regionów autonomicznych. Dopóki nie zezwolono na sprzedaż bezpośrednio do poszczególnych regionów Hiszpanii, maski były rzadko używane w szpitalach, za które odpowiedzialne są autonomiczne rządy. Hiszpania jest jednym z krajów o największej liczbie zakażonych medyków.

Źródło: economiadigital.es