Od lat polscy przedsiębiorcy zgłaszają obiekcje względem jakości i tempa powstawania prawa gospodarczego. Liczne błędy natury merytorycznej ujawnił choćby jeden z flagowych projektów rządu – Polski Ład. Prawdziwym problemem, bo obejmującym swoim zasięgiem niemal wszystkie interesujące przedsiębiorców akty prawne, jest jednak wciąż skracany okres wchodzenia w życie nowych regulacji, czyli vacatio legis.

Mikhail Nilov/Pexels

O ile największe przedsiębiorstwa działające na gruncie polskiego prawa mają w swoich szeregach specjalistów odpowiedzialnych za dostosowywanie środowiska prawnego firm do nowych przepisów, o tyle w przypadku najmniejszych przedstawicieli polskiego biznesu problem ten niejednokrotnie urasta do rangi przeszkody nie do przeskoczenia. Problemem jest szalenie krótki okres przejściowy między przyjęciem nowych regulacji gospodarczych a ich faktycznym wejściem w życie. Także początek przyszłego roku sprawi, że przedstawiciele sektora MŚP będą zmuszeni do zmierzenia się z setkami stron nowego prawa, które zmuszeni będą – w zasadzie niezwłocznie – wdrożyć. Często okazuje się to zwyczajnie niemożliwe.

Coraz krótsza vacatio legis

Z badania zrealizowanego przez Grant Thornton jasno wynika, że czas dany firmom na przygotowanie się do zmian w prawie z roku na rok dynamicznie się skraca. Jak wyliczyli eksperci średni czas vacatio legis dla polskich ustaw gospodarczych wynosi 33 dni, a dla rozporządzeń zaledwie 7. Dane obejmują swoim zasięgiem okres od stycznia do września 2022 r. Co gorsza, z każdym rokiem sytuacja robi się bardziej dramatyczna. Jeszcze w 2011 r. średni czas vacatio legis dla ustaw gospodarczych wynosił 53,2 dnia. W roku 2016 było to już tylko 43,3 dnia, w 2020 – 35,2, a w 2021 – 33 dni. Jeszcze gorzej wygląda to w kontekście rozporządzeń. Tu w 2011 r. czas od przyjęcia prawa do jego wejścia w życie wynosił 19,8 dnia, w roku 2016 było to już 15,9 dnia, w 2020 r. – 8,2, a w 2021 r. – 7,2 dnia. Tydzień na wdrożenie często bardzo wymagających, czasochłonnych i kosztochłonnych rozporządzeń!

To jednak nie koniec. Aż 44 z 78 przyjętych w ubiegłym roku ustaw gospodarczych – jak wyliczyli eksperci Grant Thornton – weszło w życie niemal bez czasu na realną implementację, bo z vacatio legis wynoszącą od zera do czternastu dni. Tylko 11 ustaw miało vacatio legis dłuższą niż 3 miesiące, a tylko w czterech przypadkach wynosiła ona minimum pół roku.

Gdy przyjrzymy się rozporządzeniom, liczby okażą się dla przedsiębiorców jeszcze bardziej brutalne. Otóż 178 z 355 rozporządzeń dotyczących spraw przedsiębiorców w ogóle nie dało im czasu na dostosowanie się do nowego prawa. Tylko 14 rozporządzeń gospodarczych weszło w życie z przynajmniej dwutygodniową vacatio legis, a tylko 4 z okresem wejścia w życie wynoszącym przynajmniej 90 dni.

A jednak się da…

Problem dotyczący vacatio legis nie jest tak zauważalny w innych państwach. W tym samym czasie (w roku 2021), kiedy polscy przedsiębiorcy borykać musieli się z 33-dniową vacatio legis odnoszącą się do ustaw gospodarczych, w Szwecji okres ten wynosił średnio 74,8 dnia, a w Czechach… 98,7 dni. Zarówno Szwedzi jak i Czesi, poza tworzeniem prawa krajowego, muszą mierzyć się – jak Polska – z biurokracją unijną, a jednak udało się tam zapewnić przedsiębiorcom nawet 3-krotnie dłuższy czas na dostosowanie się do nowego prawa.

Kwestia ustaw to jednak nic w porównaniu ze średnim czasem wejścia w życie rozporządzenia o charakterze gospodarczym. Tu – wobec 7,2 dnia w Polsce w roku 2021 – Czesi pochwalić się mogą średnim okresem vacatio legis na poziomie 42,2 dnia, a rzeczeni Szwedzi okresem 76,6 dnia na wejście w życie przyjętego rozporządzenia. Można? Można.

Firmy potrzebują spokoju

Jeśli chcemy realnie myśleć o rozwoju polskich przedsiębiorstw, szczególnie firm sektora MŚP, które stanowią 99,8 procent wszystkich krajowych przedsiębiorstw, musimy dać im szansę na podniesienie głowy znad stosu papierzysk, które już w styczniu zaleją ich biurka. Stabilność dotycząca czasu wejścia w życie nowego prawa oraz jego jakości to elementy niezbędne do ustanowienia terytorium Polski obszarem przyjaznym przedsiębiorcom.

Jest to to szczególnie istotne w okresie wciąż trwającego pandemicznego kryzysu i niepewności związanej z następstwami ekonomicznymi toczącej się za naszą wschodnią granicą wojny. Ten chwiejny gospodarczo okres to właśnie czas, w którym należy zrobić wszystko, aby ożywić skostniały w ostatnim czasie poziom inwestycji.

Przedsiębiorcy od lat proponują kolejnym rządom znaczne, bo nawet kilkunasto- czy kilkudziesięciokrotne wydłużenie okresu vacatio legis. Bezskutecznie. Czas, by rządzący zaczęli jednak uważniej wsłuchiwać się w głos polskiego biznesu.

Poprzedni artykułChińczycy przejmują rosyjski rynek motoryzacyjny
Następny artykułUnia Europejska wprowadza jawność wszystkich wynagrodzeń