Wynagrodzenia szefów państwowych spółek, w których Skarb Państwa kontroluje co najmniej 50 procent udziałów, określa przede wszystkim tzw. ustawa kominowa. W 2014 r. prezesi nie mogli zarobić w miesiącu na etacie więcej niż sześciokrotność ówczesnego przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw. Ich wynagrodzenie zasadnicze nie zależało przy tym od wyników spółki. Dodatkowo dochodziły do niego premie w wys. 30-35 proc. wynagrodzenia zasadniczego.

Ale to nie wszystko. Na pozostałe dochody składały się jeszcze inne świadczenia, najczęściej uzyskiwane z tytułu szefowania lub nadzorowania spółek zależnych i stowarzyszonych, czasem trudne nawet do dokładnego podliczenia. W niektórych przypadkach spółek zarobki były utajnione „z zasady” albo przez fakt, że prezesi mieli podpisane kontrakty menadżerskie, przez co „umykali” spod reżimu ustawy kominowej.

Portal money.pl, należący obecnie do Grupy Wirtualnej Polski, prześwietlił wówczas sprawozdania finansowe pod kątem zarobków zarządów, wyłaniając 10 giełdowych spółek z udziałem Skarbu Państwa za 2014 r., gdzie były one wyróżniająco wysokie. Analiza dotyczyła nie tylko zarobków prezesów, ale także wydatków firm na pensje całego zarządu. W artykule „Ranking zarobków prezesów spółek Skarbu Państwa” zauważono też, że wypłaty odpraw dla byłych prezesów były zdecydowanie wyższe niż uposażenie obecnych.

Większość informacji z tego rankingu publikujemy poniżej; w innych przypadkach posługujemy się źródłami uzupełniającymi, ale również uznanymi powszechnie za wiarygodne.

PKO Bank Polski
3 miliony 112 tysięcy złotych w 2014 r.
Zbigniew Jagiełło
Szef największego banku w Polsce PKO BP Banku Polskiego Zbigniew Jagiełło zarobił łącznie w 2014 r. 3 miliony 112 tysięcy złotych, czyli 259 tysięcy złotych brutto miesięcznie lub 8,6 tysiąca złotych dziennie. Z tytułu wynagrodzenia podstawowego od PKO BP otrzymał 2 miliony 265 tysięcy złotych, ale dzięki premiom przyznawanym przez bank na bazie akcji „w pierwszym roku po roku kalendarzowym stanowiącym okres oceny” miał dodatkowo 768 tysięcy złotych.

A dziś? Jak wynika z raportu rocznego banku, Zbigniew Jagiełło mógł zarobić w 2019 r. 4 mln 46 tys. zł, włączając w to podstawowe wynagrodzenie, premie i płatności na podstawie akcji. Na podstawę pensji składał się kontrakt, premie lub nagrody, a także „wartości, których jeszcze nie wypłacono, ale które mogą zostać wypłacone później” (tzw. potencjalnie należne).

PKN Orlen
2 miliony 914 tysięcy złotych
Jacek Krawiec
Ówczesny prezes PKN Orlen Jacek Krawiec otrzymał niemal dwa razy więcej od średniej 10 wówczas najlepiej wynagradzanych prezesów spółek państwowych, inkasując w 2014 r. wynagrodzenie w wys. 2,914 miliona złotych. Z tytułu stałej pensji i innych świadczeń prezes Krawiec miał ponad 1,674 miliona złotych brutto, premie stanowiły zaś kolejne 1,24 miliona złotych.

Niewiele mniej od Krawca zarobili pozostali dwaj pozostali członkowie zarządu koncernu. PKN Orlen w sumie na pensje dla zarządu wydał w 2014 r. rekordowe 11,77 mln złotych.

PGE
1 milion 140 tysięcy złotych
Marek Woszczyk
Wcześniej urzędnik URE. Zarobił w 2014 r. 1 milion 140 tysięcy złotych. Nie wiadomo, jaką część tej kwoty stanowiło stałe wynagrodzenie, a jaką premia uzależniona od wyników finansowych spółki. Porównywalnie wysokie były zarobki Krzysztofa Zamasza, który w 2014 r. kierował Eneą i zainkasował 1,9 mln złotych.

Ciekawy jest przypadek spółek z Grupy PGE, które w założeniu miały służyć realizacji istotnych inwestycji infrastrukturalnych. W latach 2013-14 szefował im Aleksander Grad, który otrzymywał dwie pensje – jako prezes PGE Energia Jądrowa, spółki z Grupy PGE, która miała współfinansować budowę pierwszej w Polsce elektrowni atomowej – 13 818,32 zł brutto, a jako szef PGE EJ 1 – 41 468,13 zł brutto. W sumie ok. 43 tys. zł miesięcznie na rękę (netto).

KGHM
2 miliony 277 tysięcy złotych
Herbert Wirth
Ten szef miedziowego giganta zarobił w 2014 r. 2 miliony 277 tysięcy złotych. Na pensję prezesa Wirtha złożyło się wynagrodzenie stałe w kwocie 1 miliona 442 tys. złotych brutto oraz wynagrodzenie ruchome w wys. 560 tys. złotych. Resztę – 275 tys. zł stanowiły świadczenia i dochody z innych tytułów, jak na przykład składki na pracowniczy program emerytalny lub ubezpieczenie na życie.

LOT
60 tys. zł miesięcznie?
Sebastian Mikosz
Prezes LOT Sebastian Mikosz – jak donosił forsal.pl – „założył działalność gospodarczą i rozliczał się z firmą jak przedsiębiorca”. W maju 2014 r. wynagrodzenie prezesa na kontrakcie menedżerskim mogło wzrosnąć w stosunku do poprzedniego (24 tys. zł brutto było ograniczone ustawą kominową) nawet dwu-, a być może i trzykrotnie, bo uwolniono pensje zarządu spod rygorów kominówki. Ministerstwo Skarbu Państwa mówiło w tym czasie o trudnej sytuacji finansowej spółki, szykując się do wypłacenia firmie 200 mln zł – kolejnej raty pożyczki ratunkowej. O Sebastianie Mikoszu tak wówczas pisał forsal.pl: „Z naszych ustaleń wynika, że może zwiększyć w ten sposób swoje zarobki nawet do 60 tys. zł miesięcznie. W razie odwołania otrzyma też dużą odprawę”.

PGNIG
1,935 miliona złotych
Mariusz Zawisza
Ówczesny prezes PGNiG Mariusz Zawisza zainkasował w 2014 r. 1,935 miliona złotych wynagrodzenia, z czego 1 milion 178 tysięcy złotych stanowiły wypłaty ze spółki dominującej, a kolejne 757 tysięcy – z jednostek podporządkowanych spółce matce.

PKP
59 tys. zł miesięcznie + premie
Jakub Karnowski
Zarobki zarządu PKP przez wiele lat początków III RP były okryte tajemnicą. W 2013 r. kolejarskie związki napisały do premiera Donalda Tuska list (opublikowany wtedy na stronie skk.org.pl), domagając się likwidacji przywilejów płacowych centrali PKP. Przy tej okazji opisano zarobki w administracji „kolejowej”. W liście do ówczesnego premiera znalazła się informacja, że prezes Jakub Karnowski zarabiał 59 tys. zł miesięcznie plus roczna premia w wys. 6-miesięcznego wynagrodzenia. Podobnie członkowie zarządu. W centrali, w której związkowcy oszacowali wówczas zatrudnienie na ok. 100 osób, utworzono kilka szczebli zarządzania, którymi kierowało 21 dyrektorów departamentów zarabiających średnio 8 ówczesnych średnich krajowych oraz ich zastępcy – po ok. 30 tys. zł miesięcznie. Rok później „Superbiz” podał, że zarobki prezesa pozostały na tym samym poziomie. Każdy członek zarządu, łącznie z prezesem, mógł liczyć też na roczną premię za osiągnięcie „celów biznesowych” w wysokości sześciokrotności miesięcznej pensji.
9 września 2016 r. weszła w życie ustawa o zasadach wynagrodzeń w państwowych spółkach, chodzi o przeciwdziałanie nadużyciom i patologiom w wypłacaniu wynagrodzenia władzom spółek. Regulacje wprowadziły przede wszystkim widełki dla wynagrodzenia podstawowego członków zarządu, które zależy nie tylko od wielkości spółki, ale i od czynników rynkowych i realizacji celów inwestycyjnych.