fbpx
czwartek, 11 lipca, 2024
Strona głównaFelietonSprawa Djokovicia, czyli telenowela dla elit

Sprawa Djokovicia, czyli telenowela dla elit

Mamy tu do czynienia z klasycznym sporem o prawo, a do takiego postępowania w cywilizowanym kraju każdy powinien mieć dostęp, nawet morderca i podpalacz, a już na pewno tzw. antyszczepionkowiec – pisze o sprawie Djokovicia w swoim najnowszym felietonie Michał Góra.

Zapewne wszyscy już słyszeli o kontrowersji związanej z wyrzuceniem słynnego serbskiego tenisisty, Novaka Djokovicia, z terenu Australii, gdzie odbywa się właśnie kolejny cykl turnieju w kategorii Open.

Djoković to w istocie swego rodzaju odpowiednik niektórych naszych polskich celebrytów, jeśli chodzi o wiarę w działanie różnych magicznych mocy i przedmiotów. Dodatkowo Serb nie wierzy w bezpieczeństwo lub skuteczność szczepionek.

To ostatnie nie jest zapewne zbyt mądre, ale cała sprawa przybrała symbolicznego wymiaru. Australia od początku prowadziła bowiem twardą politykę antycovidową, zamykając granice nie tylko dla osób z zewnątrz, ale nawet dla własnych obywateli, którzy – ciekawe zresztą dlaczego – chcieli stamtąd, w niemałych podobno ilościach, wyjechać w czasie pandemii. Ciężkie lockdowny w niektórych regionach trwały przez ponad 260 dni, a szczepienia ostatecznie nie tylko przybrały obowiązkowy charakter, ale każdy, kto pytał o bardziej woluntarystyczny system, został okrzyknięty „antyszczepionkowcem”. Nic dziwnego, że państwo to stało się wzorem do naśladowania dla tych, którzy popierali podobny kurs w Europie.

Sprawa Djokovicia jest jednak ciekawa z innych względów. Otóż sportowy gwiazdor – zamiast po prostu wykorzystać swój majątek i kupić sfałszowane papiery, jak robi pewna część Europejczyków i podobno całkiem sporo Polaków – postanowił powołać się na istniejące w australijskim prawie wyłączenie od obowiązku szczepień ze względów medycznych. Mamy tu więc do czynienia z klasycznym sporem o prawo, a do takiego postępowania w cywilizowanym kraju każdy powinien mieć dostęp, nawet morderca i podpalacz, a już na pewno tzw. antyszczepionkowiec. O indywidualnych uprawnieniach ludzi nie powinny przecież decydować nastroje podpuszczanego przez rząd i moralizatorskich dziennikarzy społeczeństwa, ani śmieszne obrazki i łańcuszki rozsyłane w Internecie, a raczej niezależne, obiektywne i nieuprzedzone sądy.

Dlaczego jeszcze uważam, że to była swego rodzaju telenowela dla elit? Po pierwsze dlatego, że w Australii nadal jest 20 proc. niezaszczepionych obywateli i jedna dodatkowa osoba raczej wiele by nie zmieniła w obiektywnej rzeczywistości. Po drugie, kiedy polscy samozwańczy „postępowcy” zajmują się Djokoviciem (bo takie akurat w tym „ulu” wypowiedzi świadczą o przynależności do odpowiednio elitarnej grupy), to naszą polską granicę bez problemu przekraczają pewnie dziesiątki niezaszczepionych osób dziennie, skoro według witryny rządowej wystarczające jest okazanie negatywnego wyniku testu. Ja rozumiem, że ludzie potrzebują symboli i namiastki religijności, ale dlaczego brak racjonalności przejawia się akurat wśród tych, którzy o nią najbardziej zabiegają w przestrzeni publicznej?

Po trzecie, jedna grupa ludzi nie może jednak przekroczyć naszej granicy. To migranci zatrzymani w potrzasku na wschodnim pograniczu z Białorusią. Ci, którzy cieszą się z deportacji Djokovicia, zapominają chyba o tym, że rząd australijski użył w tym celu arbitralnych przepisów, które pozwalają władzy wykonawczej twardo rozprawiać się właśnie z problemem nielegalnej imigracji. I to też najwyraźniej ma poparcie miejscowego populusa. Odpowiedzią na ten argument będzie pewnie, że Djoković to bogaty ekscentryk, niektórzy twierdzą nawet, że „głupiec”, a nie biedak, który dopłynął do brzegów Australii w szalupie. Być może to i prawda, ale w oczach ustawy lub sądu nasze sympatie i antypatie, majątek ani stan zdrowia nie powinny mieć żadnego znaczenia, wszyscy jesteśmy wobec prawa równi. Podobnie znaczenia nie mogą mieć sondaże. Liczy się tylko to, czy komuś jakieś prawo przysługuje, czy nie. Może to być gangster ubiegający się o przerwę w karze, a może to być antyszczepionkowiec, który chce wykazać przed sądem, dlaczego się szczepić nie chce albo nie może. Myślałem, że dla nas wszystkich, którzy popierają liberalizm i demokrację, jest to oczywiste i mało sensacyjne.

Ostatecznie perypetie Novaka Djokovicia zakończyły się zresztą negatywnym dla niego orzeczeniem sądu i należy to uszanować. Podobnie jak to, że amerykański Sąd Najwyższy „uwalił” mniej więcej w tym samym czasie jedno z rozporządzeń administracji prezydenta Joe Bidena, wprowadzające m.in. obowiązek szczepień w miejscach pracy. I to nie dlatego, że Djoković chciał się zatrudnić w amerykańskiej korporacji, lecz ze względu na to, że władza wykonawcza nadużyła swoich kompetencji.

Michał Góra
Michał Góra
Zawodowo prawnik i urzędnik, ale hobbystycznie gitarzysta i felietonista. Zwolennik deregulacji, ale nie bezprawia. Relatywista i anarchista metodologiczny, ale propagator umiarkowanie konserwatywnej polityki społecznej.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Kiedy jeden minister powie tak, a drugi powie nie

Ucznia p. minister Barbary Nowackiej od studenta medycyny p. ministra Dariusza Wieczorka dzieli zaledwie kilka miesięcy, a więc wakacje pomiędzy egzaminem maturalnym a pierwszym semestrem studiów. Co z tego wynika nie tylko dla koalicji rządzącej?
3 MIN CZYTANIA

O pewności prawa i praworządności słów kilka

Ostatnio publicystyka krajowa koncentruje się na problemach jakości i pewności prawa. Wiąże się to z wszechobecnym w naszym kraju bałaganem, który wygląda tak, jakby Polacy posiadali własne państwo nie od ponad tysiąca lat, ze znanymi przerwami, ale od kilku miesięcy. I podobnie jak właściciel dopiero co kupionego samochodu, ale wykonanego w nowej technologii, kompletnie nie mają pojęcia, jak go obsługiwać.
4 MIN CZYTANIA

Czyżby obrońcy praworządności uważali, że pierwsza Rzeczniczka nie była prawdziwym RPO?

Przez kilka ostatnich lat gremia oficjalne, w tym ponadnarodowe, i media prowadzą ożywioną dyskusję na temat stanu praworządności w Polsce. Jest to trochę zabawne z dwóch powodów. O obu poniżej.
4 MIN CZYTANIA