Rośnie niepewność co do tego, w jakich warunkach przyjdzie biznesowi działać w przyszłości. Efektów wojny boją się nie tylko przedsiębiorcy, których interesy są powiązane z Ukrainą czy Rosją. Firmy wolą wstrzymać się z inwestycjami, zanim sytuacja się nie znormalizuje.

Na kondycję polskich przedsiębiorstw już od dłuższego czasu oddziałuje presja inflacyjna. Co oczywiste rosnące ceny energii i paliw generują wyższe koszty w firmach.
– Eksport do Rosji i Ukrainy stanowi raptem pięć procent całości polskiego eksportu, więc nie jest to dużo. Jednak uzależnienie części firm od tych rynków zbytu może się okazać dużo większe. Oceniamy, że tam, gdzie przekracza ono 20 proc. po stronie importowej lub eksportowej, może to już stanowić poważny czynnik ryzyka – ostrzega w ISB News Ewa Łuniewska, wiceprezes zarządu ING Banku Śląskiego.
Należy poważnie liczyć się z tym, że przerwanie handlu z Rosją i Ukrainą wygeneruje znaczące straty dla wielu firm.

Przedsiębiorcy dobrze zdają sobie sprawę także z tego, że zastąpienie importu niezbędnego im do kontynuowania działalności może być nawet trudniejsze niż wypracowanie wejścia na nowe rynki zbytu, nad czym wiele firm obecnie intensywnie pracuje.

Bez wątpienia wojna podnosi niepewność prowadzenia działalności gospodarczej. Przyglądając się bliżej różnym połączeniom handlowym firm oddziałuje ona mocniej niż mogłoby się to na pozór wydawać.

Niepewność wstrzymuje inwestycje

Rosnąca niepewność w gospodarce nie sprzyja inwestycjom. Przedsiębiorcy odkładają je w czasie czekając, w jaki sposób ten konflikt się zakończy i jakie warunki będą mieć wtedy do prowadzenia działalności.

Według badania Quality Watch BIG InfoMonitor przeprowadzonego wśród małych i średnich przedsiębiorstw po trzech tygodniach od ataku Rosji na Ukrainę, 56 proc. przedsiębiorców jest pewnych, że nie uniknie negatywnych skutków wojny. Obawiają się jej zarówno firmy powiązane z Ukrainą, Rosją i Białorusią (72 proc.), jak i handlujące z innymi państwami (69 proc.) oraz działające wyłącznie na krajowym rynku (47 proc.).
Przedsiębiorcy boją się szczególnie wzrostu cen paliw oraz energii (76 proc.), problemów z dostępnością surowców, półproduktów (38 proc.) oraz droższego finansowania i wzrostu kosztów podwykonawców (po 31 proc.). Z pewnością nie służy im też retoryka wojenna, uprawiana przez część polityków i mediów.

Najwięcej obaw mają firmy transportowe i logistyczne, zajmujące się budownictwem, usługami, produkcją przemysłową oraz handlowe. Przedsiębiorcy działający w tych sektorach już teraz borykają się z brakiem ludzi do pracy i obawiają się, że ten problem z czasem będzie narastał.

KPO i migranci języczkiem u wagi

Polski Instytut Ekonomiczny (PIE) prognozuje, że konflikt za wschodnią granicą spowolni wzrost gospodarczy w tym roku do 3,5 proc. (wobec zakładanych wcześniej 4,3 proc.). Także prognoza wzrostu PKB na następny (2023) rok została skorygowana z 4,5 do 3,6 procent. Kondycja gospodarki będzie zależeć w dużym stopniu od uruchomienia pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy, a także od liczby migrantów, którzy pozostaną w Polsce, i ich umiejętnego zaangażowania się w pracę na rzecz polskiej gospodarki.

Poprzedni artykułWojna już daje się firmom we znaki
Następny artykułPolski holding spożywczy coraz bliżej