Fot. Pixabay

Richard Haas, przewodniczący Rady Stosunków Zagranicznych, napisał w tym tygodniu na Twitterze: „USA – widać, jak źle radzimy sobie z #koronawirusem i jak niewiele robimy dla innych. Chiny, pomimo tego że to u nich zaczął wirus, oferują pomoc innym ”.
Amerykanie piszą, że jest to niebezpieczne manipulowanie faktami. Przykład? Chiny zostały pochwalone za wysyłanie pomocy Włochom, gdy Unia Europejska blokowała dostawy leków i ignorowała prośby z tego kraju. To prawda, że ​​Chińczycy przysłali respiratory, ale włoskie szpitale za nie zapłaciły. Chiny udają, że realizacja zamówień jest aktem bezprecedensowej solidarności narodowej. Tymczasem Stany Zjednoczone prowadzą prawdziwe akty charytatywne bez fanfar. Już w pierwszym tygodniu lutego USA zobowiązały się do przekazywania pieniędzy krajom dotkniętym COVID-19, w tym Chinom, i wysyłania 17,8 ton materiałów medycznych do Państwa Środka.

Konserwatywni amerykańscy publicyści podkreślają, że powinniśmy postrzegać międzynarodowe wysiłki Chin nie jako zwiększenie ich wiarygodności i prestiżu, ale jako desperacką próbę ocalenia międzynarodowej reputacji.
Chiny popełniły swój pierwszy błąd ponad dziesięć lat temu. Po wybuchu epidemii SARS początkowo obiecały zamknąć „mokre rynki”, na których egzotyczne zwierzęta są poddawane ubojowi w celu spożycia bez przestrzegania jakichkolwiek warunków sanitarnych. Chińscy konsumenci jedzą na przykład nietoperze z powodów mody, czy panujących przesądów. A warto zauważyć, że rynki te są idealnym miejscem do przenoszenia chorób z nietoperzy i innych zwierząt na ludzi. Zaledwie rok po wybuchu SARS, który sparaliżował Azję Wschodnią, Chiny ponownie otworzyły te rynki, pomimo wielu ostrzeżeń naukowców i organów ochrony zdrowia.

Dopiero w obliczu obecnego kryzysu widać, jak Chiny podporządkowały sobie i „zepsuły” Światową Organizację Zdrowia, która z powodów politycznych zignorowała wiarygodne ostrzeżenia o nowym koronawirusie od lekarzy na Tajwanie. Zamiast tego, rzetelnie powtórzyła statystyki przesłane jej przez władzę w Pekinie, lekceważąc tym samym zasięg kryzysu. Światowa Organizacja Zdrowia opóźniła nazwanie wirusa stanem zagrożenia zdrowia, a następnie skrytykowała amerykańskie ograniczenia podróży nałożone na Chiny, bez odniesienia do uzasadnienia zdrowia publicznego, tylko do niejasnej ideologii. WHO próbowała uratować Chiny przed zażenowaniem. Mimo to Chiny nie współpracowały transparentnie z WHO. Co więcej, Chińczycy uciszali dziennikarzy i lekarzy, którzy próbowali ostrzec świat przed nadchodzącą chorobą. Po tych działaniach można twierdzić, że nawet liczby dotyczące infekcji w Wuhan i liczby ofiar śmiertelnych mogą zostać poważnie zaniżone.

Nawet w obliczu kryzysu widać napięcie na linii USA – Chiny. Chiny nakładają ograniczenia na amerykańskie firmy, jak np. 3M, które produkują maski medyczne i inny sprzęt bezpieczeństwa, uniemożliwiając im eksport tych towarów z Chin do użytku w Ameryce i innych krajach, w których tych maseczek brakuje. Co gorsze, Chiny aktywnie rozgłaszają propagandę, że COVID-19 to broń biologiczna wynaleziona przez armię USA. Wreszcie Chiny wydaliły ze swojego terytorium większość amerykańskich reporterów.

Jak widać, trwa nie tylko walka ze światową epidemią. W jej cieniu toczy się równocześnie zacięty polityczny bój między tymi dwoma światowymi mocarstwami.

DL/National Review