W poprzednim wywiadzie dla „Forum Polskiej Gospodarki” mówił Pan o zmianie pokoleniowej, która następuje w stowarzyszeniach naukowo – technicznych. Taki trend należy uznać za pozytywny, bo świadczy o tym, że młodzi ludzie doceniają działalność stowarzyszeń i chcą się w nią angażować. Jak się z tym czuje starsze pokolenie techników?
Sądzę, że nasi starsi koledzy są cennym aktywem, które należy wykorzystać. Grzechem byłoby nie zdyskontować ich wiedzy, doświadczenia, a także rozwiązań, które wprowadzili. To, co stworzyli, jest solidnym fundamentem, na którym chcemy pracować. Jestem pełen podziwu i uznania dla ich pracy, a także osobistego zaangażowania w rozwój stowarzyszeń naukowo – technicznych.

Czyli ewolucja, a nie rewolucja?
Zdecydowanie tak. Rewolucja to oderwanie się od korzeni, zakwestionowanie dorobku wpracowanego przez lata. Tymczasem ewolucja to systematyczny, zrównoważony rozwój, który czerpie z dobrych praktyk i stara się te wzorce ulepszać.

A ludzie młodsi? Jak Pan widzi ich rolę?
Ja się czuję wychowankiem moich starszych kolegów. To oni stanowili dla mnie wzór i uczyli mnie warsztatu. Młodszych kolegów zachęcam do tego samego. Jeśli się uczyć, to od najlepszych. Chciałbym, abyśmy wszyscy razem mogli się wspierać i uzupełniać, aby nasza współpraca była oparta na wzajemnym szacunku i zaufaniu. Poza tym uważam, że nie ma co tworzyć sztucznych podziałów na młodszych i starszych. Jesteśmy jedną drużyną.

Jak po roku zasiadania w zarządzie Federacji postrzega Pan pozycję stowarzyszenia naukowo – technicznych? Jaką rolę mają według Pana pełnić w najbliższych latach?
Niezmiennie uważam, że stowarzyszenia naukowo – techniczne mają ważną rolę do odegrania. Zrzeszają fachowców, ludzi nauki i praktyki, osoby o uznanym dorobku zawodowym i naukowym. Według mnie ten ogromny potencjał nie zawsze jest wykorzystany. W pewnym sensie trudno się temu dziwić, ponieważ wiele osób nie wie o działalności takich stowarzyszeń.

Dlaczego tak się dzieje?
W mojej ocenie nie zawsze w odpowiedni sposób informujemy o swojej działalności. Czasem można odnieść wrażenie, że wcale nie informujemy. A szkoda. Przecież taki ogromny potencjał, tyle cennych inicjatyw, tylu wspaniałych fachowców, warto pokazać. I to nie tylko dla samego chwalenia się, ale właśnie po to, aby inni mogli czerpać z tego dorobku. Może to zabrzmi patetycznie, ale w naszych stowarzyszeniach widzę – i to bardzo mocno – pewien służebny element.

Czyli?
Stowarzyszenia naukowo – techniczne mogą swoją wiedzą i doświadczeniem, służyć innym podmiotom, np. przedsiębiorcom, czy też rządzącym. Przedsiębiorcom poprzez dostarczanie fachowej wiedzy i fachowych kadr dla poszczególnych rodzajów działalności. Ta służebna rola naszych stowarzyszeń, to także wszelkie działania dotyczące legislacji. Rządzący mogą bowiem korzystać z naszych doświadczeń zarówno na etapie tworzenia prawa, jak również na etapie rewizji czy uaktualniania przepisów. W każdym czasie jesteśmy gotowi służyć pomocą w celu wypracowania jak najlepszych rozwiązań prawnych. Sądzę, że naszym dużym atutem jest to, że stanowimy pewną stałość, pewną ciągłość, niezależnie od zmieniających się realiów politycznych. Wszystko to pozwala zachować nam obiektywizm i bezstronność, na czym mogą z kolei oprzeć się rządzący, bez obaw, że będziemy im mówić to, co chcą usłyszeć lub to, co jest dla nas wygodne. W pewnym stopniu to się już dzieje w przypadku Polskiego Stowarzyszenia Rzeczoznawców i Biegłych Sądowych, które blisko współpracuje z Ministerstwem Sprawiedliwości.

Jak Pan dalej widzi swoją rolę w takich stowarzyszeniach?
Zamierzam kontynuować swoją działalność. Chciałbym dalej wykorzystywać swoje doświadczenie, energię i zapał dla rozwoju stowarzyszeń naukowo – technicznych. Z pewnością cokolwiek robię, opieram na współpracy i wzajemnym zaufaniu. Z perspektywy swojego dwudziestoletniego doświadczenia zawodowego mogę powiedzieć, że działając – wspólnie osiągnęliśmy wiele, ale wierzę, że jeszcze wiele sukcesów przed nami

Pod koniec bieżącego roku wybory, wystartuje Pan?
Decyzję o kandydowaniu do władz zarządu podejmę wspólnie z koleżankami i kolegami z mojej organizacji – nie jestem w zarządzie dla realizowania własnych celów. Cokolwiek z moim środowiskiem wspólnie postanowimy, będę wspierał.

 

Adam BARYŁKA

Doktor nauk technicznych, inżynier budownictwa lądowego, magister inżynier architekt, absolwent Wydzia­łu Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej, Wydziału Inżynierii Chemii i Fizyki Technicznej Wojskowej Akademii Technicznej oraz Wyższej Szkoły Ekologii i Zarządzania. Wykła­dowca akademicki w Wojskowej Aka­demii Technicznej oraz Uczelni Tech­niczno-Handlowej im. H. Chodkowskiej w Warszawie. Wiceprezes zarządu głównego Federacji Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych NOT. Prezes Zarządu Głównego Polskiego Stowa­rzyszenia Rzeczoznawców i Biegłych Sądowych oraz Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Przemysłu Materiałów Budowlanych. Prezes Oddziału War­szawskiego Stowarzyszenia Inżynie­rów Mechaników Polskich. Redaktor naczelny czasopisma „In­żynieria Bezpieczeństwa Obiektów Antropogenicznych " oraz członek rad naukowych w kilkunastu czasopismach naukowo-technicznych. Posiada upraw­nienia architektoniczne i konstruk­cyjno-budowlane bez ograniczeń, jest rzeczoznawcą budowlanym oraz rze­czoznawcą SIMP, biegłym sądowym i biegłym skarbowym. Autor 19 pu­blikacji książkowych z zakresu bu­downictwa, autor i współautor kilku­set artykułów i referatów naukowych. Od 2006 r. pracuje w Centrum Rze­czoznawstwa Budowlanego – firmie, którą założył.