Fot. Pixabay

Jeżeli miałabym pokazać skalę, to najmocniej komunikuje o swoich stratach branża turystyczna, wynika z mniejszej liczby turystów z kierunków azjatyckich, ale dziś jeszcze nie mówimy o wartościach. Szacujemy wstępnie na 0,2-0,3% PKB, ale sytuacja jest dynamiczna. Obserwujemy branża per branża, jesteśmy w kontakcie ze związkami branżowymi i staramy się elastycznie reagować – powiedziała Emliwiecz na spotkaniu z dziennikarzami.

Również eksperci nie mają wątpliwości, że koronawirus daje się we znaki całej światowej gospodarce. Rynki dążą do stabilizacji po tygodniu niemal bezprecedensowego pogromu, w szczególności dla amerykańskich akcji. W jego trakcie historycy rynku sięgali po dane niemal sprzed stu lat, aby znaleźć moment równie gwałtownej korekty. Głównym winowajcą był wybuch epidemii koronawirusa w sytuacji, gdy rynek docierał w obszar wyjątkowej beztroski w odniesieniu do ryzyka kredytowego i zmienności. Znacznie lepiej poradziły sobie surowce, szybko wykazując negatywne skutki bieżącej sytuacji.

W tym momencie, aby nastąpiła stabilizacja, kluczowe będą wyraźne sygnały zahamowania epidemii i spadku liczby nowych zachorowań oraz tempa rozprzestrzeniania się koronawirusa. Prowadopodobnie jeszcze nie dotarliśmy do tego poziomu w ujęciu globalnym – pod pewnymi względami proces ten zaczyna być widoczny w Chinach, jednak w odniesieniu do kapitalizacji rynkowej najważniejsze ogniska znajdują się w Europie, a przede wszystkim na największym rynku pod względem kapitalizacji, czyli w Stanach Zjednoczonych. Co niewątpliwie nie pozostaje bez zzaczenia dla polskiej gospodarki.