W ramach Polskiego Ładu zdecydowanie bardziej premiowani mają być przedsiębiorcy przyjmujący płatności kartą. Rząd robi wiele, by wesprzeć i przyspieszyć wprowadzenie świata bez gotówki. Równolegle chce stopniowo zlikwidować papierowe paragony. Warto zdać sobie sprawę z pojawiających się wraz z tymi zmianami zagrożeń.

jarmoluk/Pixabay

Bankowcy o tym marzą. Nie mogą się już doczekać wprowadzenia nowych przepisów zachęcających firmy do przyjmowania płatności tylko kartą. Nie wystarczyła – jak się okazuje – dotychczasowa prosta zachęta w postaci ulgi na zakup i użytkowanie terminala. Ministerstwo Finansów zdaje się doskonale rozumieć środowisko bankowe, bo limit płatności gotówkowych dla przedsiębiorców ma spaść z 15 tys. do zaledwie 8 tys. złotych. Przekraczających tę kwotę płatności w gotówce firma nie mogłaby zaliczyć w koszty uzyskania przychodów.

Trudno sobie wyobrazić, jakby miały w tym funkcjonować niektóre branże. Czy pomysłodawcę obchodzą – na przykład – warsztaty samochodowe, które dorabiają sobie sprzedając używane auta osobom prywatnym? Jak miałaby po takiej zmianie funkcjonować branża owocowo-warzywna czy giełdy rolno-towarowe? Pytania można mnożyć…

Planowane jest więc wprowadzenie piętnastodniowego zwrotu podatku (zamiast sześćdziesięciu dni) dla tzw. podatników bezgotówkowych, których sprzedaż brutto jest niższa niż 50 tys. złotych. Dziwna zanęta, rzec można. Bo równe traktowanie podmiotów gospodarczych wobec prawa powinno być normą, zaś zwrot należności fiskalnych szczególnym dobrodziejstwem.

NBP: należy zapytać EBC

Narodowy Bank Polski postanowił jednak nieco utrudnić nadchodzące zmiany. Okazuje się bowiem, że projekt Polskiego Ładu – w tym fragmencie – musi zostać zaopiniowany przez Europejski Bank Centralny (EBC). Taki pogląd nasz bank centralny załączył do projektów zmian ustaw: PIT, CIT od osób prawnych oraz do innych, adekwatnych ustaw. W opinii Narodowego Banku Polskiego „władze krajów członkowskich zasięgają opinii EBC w sprawie każdego projektu przepisu prawnego w dziedzinach podlegających jego kompetencji, zgodnie z Traktatem o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej, szczególnie odnośnie do środków płatności”.

Faktem jest też, że plan dalszego „wciskania” nam obrotu bezgotówkowego bez oglądania się na swobodę wyboru przedsiębiorcy – czy w ogóle konsumenta, stoi w rażącej sprzeczności z prokonsumenckim duchem unijnego prawodawstwa.

E-paragonem w anonimowość!

Pod uniwersalnym pretekstem cyfryzacji wszystkiego i wszystkich rząd chce nas pozbawić możliwości wystawiania i pobierania oczywistych w swojej prostocie paragonów papierowych. Na razie za naszą zgodą. Zamiast nich zwirtualizowane dowody zakupu mają być przesyłane pocztą elektroniczną, poprzez SMS, a nawet na skrzynkę w bankowości elektronicznej. Jeśli do kogoś nie trafia argument, że taki e-paragon wreszcie „nie będzie blaknął”, to powinien ucieszyć się z korzyści ekologicznych w postaci oszczędności papieru, a zatem – lasu.

Kolejny etap wirtualizowania paragonu rozpocznie się od stycznia 2023 r., gdy wszyscy przedsiębiorcy będą musieli już mieć kasy online lub wirtualne kasy fiskalne. Wtedy ma nie być już obowiązku drukowania paragonów. Jak tego by chciało Ministerstwo Finansów – docelowo ostatecznie się z nimi pożegnamy.
Odtąd wszyscy odrobinę bardziej nami zainteresowani będą wiedzieli, na co i w jakich okolicznościach wydajemy pieniądze. Przeszkodzi w tym RODO? Bardzo wątpliwe. Będzie to natomiast znaczący, kolejny krok na drodze do pożegnania prywatności.