Ceny węgla rosną od Chin po Europę – odradza się postpandemiczny popyt na surowiec, a jednocześnie tymczasowe przestoje w kopalniach powodują ograniczenie dostaw. Jednak firmy nadal niechętnie inwestują w nowe projekty – trudno jest zdobyć finansowanie na „brudne” inicjatywy. Również popyt w dłuższej perspektywie stoi pod znakiem zapytania – podaje Bloomberg.

Choć obecne ceny mogą wydawać się dobrodziejstwem dla górników, to aktualna sytuacja jest sprzeczna z typowym cyklem surowcowym, w którym wysokie ceny są sygnałem do zwiększenia produkcji i ostatecznie przywrócenia równowagi na rynku. Tzw. cele środowiskowe zmieniają wzorce inwestowania w paliwa kopalne.

W Europie popyt na węgiel wzrósł o 10-15 proc. w tym roku, po tym jak zima okazała się chłodniejsza niż zwykle, a zapasy gazu zostały wyczerpane – podaje Axpo Solutions.

Kontrakty terminowe na wysokiej jakości węgiel w australijskim porcie Newcastle wzrosły do 118,50 dolarów za tonę. To najwyżej od 2012 roku. Ceny w Chinach, największym konsumencie węgla na świecie, wzrosły o 34 proc. od końca lutego i są tak wysokie, że rząd rozważa wprowadzenie limitu na ich wysokość.

Firmy robią, co mogą, by zwiększyć wydobycie z istniejących kopalni. Indonezyjski PT Bukit Asam oświadczył, że stara się zwiększyć produkcję w tym roku. W USA, trzecim co do wielkości producencie na świecie, niektóre aktywa nie są w pełni wykorzystywane – zwłaszcza po tym, jak produkcja spadła w czasie pandemii – powiedział Lucas Pipes, analityk B. Riley Securities. Mimo to dodał, że „węgiel stoi w obliczu długoterminowych utrudnień”.

– Nawet w Chinach, które produkują połowę światowego węgla, państwowe spółki górnicze zmniejszają budżety na wydatki kapitałowe – skomentowała Michelle Leung, analityk Bloomberg Intelligence. Jak mówi Leung, starsze, mniejsze kopalnie w całym kraju są zamykane, a firmy zastępują je większymi aktywami, utrzymując moce produkcyjne na względnie stałym poziomie.

Wysokie ceny węgla w Europie sprawiają, że niektóre operacje stają się nieopłacalne, a inne są zamykane. Rządy starają się przyspieszyć transformację energetyczną. Niemiecki dostawca energii Eins Energie in Sachsen GmbH & Co. z siedzibą we wschodnim mieście Chemnitz planuje zamknąć całą swoją działalność związaną z wytwarzaniem energii elektrycznej i ciepła z węgla już w 2023 roku.

Jedną z firm, która inwestuje w nowe moce węglowe, jest indyjska Adani Group. Konglomerat ten jest jednym z największych operatorów energii odnawialnej w kraju, a obecnie kopie ziemię i układa tory kolejowe w północno-wschodniej Australii, aby w tym roku wydobyć pierwszy węgiel z kopalni Carmichael, która docelowo będzie dostarczać 10 milionów ton rocznie.

– Od dawna jesteśmy przekonani, że wzrost liczby ludności i rosnące standardy życia w regionie Azji i Pacyfiku będą napędzać ciągły wzrost mocy wytwórczych energii elektrycznej, zwłaszcza w Indiach – powiedział dyrektor generalny Adani Australia, Lucas Dow. – Zarówno węgiel, jak i źródła odnawialne będą potrzebne, aby zapewnić przystępną cenowo, niezawodną energię przy jednoczesnym zmniejszeniu intensywności emisji.

Budowy nowych kopalń i finansowanie kolejnych inicjatyw związanych z węglem staje się coraz trudniejsze – banki wycofują się z sektora, by wzmocnić swój ekologiczny wizerunek. Nawet jeśli świat będzie odchodził od węgla, popyt na niego pozostanie silny do 2030 r., a bez nowych dostaw ceny prawdopodobnie pozostaną wysokie.

Źródło: Bloomberg