Nie jest nadmiernym odkryciem, że w Polsce, a także w kilku innych europejskich krajach, lawinowo narasta problem odpadów plastikowych. Również ze zbiorem butelek i opakowań szklanych oraz ich recyklingiem bywa różnie. Nowy system kaucyjno-depozytowy ma zmierzyć się z tymi problemami i uzdrowić sytuację.

MatthewGollop/Pixabay

Raport Eunomia Research & Consulting pokazuje, jak kraje przerażone zalewem wszelkiego rodzaju odpadów i śmieci, zwłaszcza opakowań z tworzyw sztucznych, niemal na wyścigi rzuciły się do rozwiązywania tego cywilizacyjnego problemu. Remedium na większość zła ma być wdrażanie – obejmujących całe społeczności – systemów kaucyjnych (depozytowych). Przewodzi temu myśl: jeśli nie chcemy utonąć w śmieciach i toksycznych substancjach, trzeba się zabrać ostro do roboty!

Zaledwie w ciągu ostatnich trzech lat aż 22 kraje zobowiązały się do wdrożenia bądź unowocześnienia już istniejących systemów kaucyjnych. Bo dobrze zorganizowane takie systemy pozwalają przede wszystkim uzyskać kontrolę nad tym, co, kiedy i w czym się produkuje oraz co z opakowaniem towaru dzieje się późnej. Ważne jest to, że użyte opakowania wracają do obiegu, a nie lądują w lasach czy akwenach wodnych. Współczynnik zwrotów opakowań przy sprawnie funkcjonującym systemie kaucyjnym wynosi nawet 91 proc.

Unia wyznaczyła kierunki

Polskie Stowarzyszenie ZeroWaste wymienia 11 europejskich krajów posiadających już bardzo nowoczesne systemy dotyczące zagospodarowania konsumenckich odpadów sztucznych. Są to: Chorwacja, Dania, Estonia, Finlandia, Holandia, Islandia, Niemcy, Norwegia, Słowacja, Szwecja i Litwa. Chwalone są także rozwiązania łotewskie. Wkrótce dołączą do tych krajów kolejne, w tym – mamy nadzieję – także Polska.

W badaniu Biostat, przeprowadzonym jeszcze w 2019 r. dla Polskiego Stowarzyszenia Zero Waste, Polacy opowiedzieli się niemal jednogłośnie za wprowadzeniem systemu kaucyjnego na opakowania. Dodatkowo dali upust swojej frustracji: ponad 60 proc. ocenia obecny system segregacji odpadów jako zły lub wręcz bardzo zły.

Jeszcze w 2015 r. Komisja Europejska zaproponowała nowe cele dotyczące gospodarowania odpadami poprzez przystosowanie do recyklingu i ponownego użycia odpadów komunalnych w 60 proc. – do 2025 r. i w 65 proc. – do 2030 r. Istotnym momentem było przyjęcie trzy lata temu dyrektywy na temat opakowań jednorazowego użytku. Zgodnie z wymogami SUP (Single-Use Plastics) kraje UE powinny już teraz objąć selektywną zbiórką 77 proc. jednorazowych butelek z tworzyw sztucznych, a do 2029 r. zbierane ma być 90 proc. Nowe, chociaż nie nazbyt restrykcyjne zobowiązanie, nałożono także na producentów – w 2025 r. wszystkie butelki plastikowe muszą być wykonane w minimum 25 proc. z materiału pochodzącego z recyklingu, a od 2030 r. – w 30 proc.

Unia nie wymyśliła zbiórek odpadów. Robią to – i to od dawna – same państwa członkowskie. Systemy depozytowe w poszczególnych krajach różnią się nie tylko wysokościami kaucji, ale także rodzajem przyjmowanych opakowań. Różnią się też tym, kto organizuje akcję zbierania – czy jest to jedna firma, czy wiele podmiotów konkurujących ze sobą. W ośmiu na dwanaście funkcjonujących krajowych systemów kaucyjnych zbierane jest niemal wszystko, czyli odpady plastikowe PET, metalowe opakowania oraz szklane (Chorwacja, Dania, Estonia, Finlandia, Niemcy, Islandia, Litwa oraz Łotwa).

W pościgu za liderami

Według wyliczeń Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE), na głowę polskiego konsumenta przypada ok. 160 kg opakowań rocznie. Ich zużycie rośnie bardzo szybko, średnio o blisko 12 proc. w skali roku. Najwięcej problemów wiąże się z powszechnie stosowanymi przez producentów opakowaniami plastikowymi, nie tylko butelkami.

Polski system kaucyjny podlega obecnie konsultacjom społecznym w ramach nowelizacji ustawy o odpadach. Wiadomo, że ma obejmować butelki szklane do 1,5 l (jednorazowego oraz wielorazowego użytku), puszki aluminiowe do 1 l oraz butelki z tworzywa sztucznego (tzw. PET) – o pojemności do 3 l. W systemie mają uczestniczyć przede wszystkim (obowiązkowo) sieci handlowe posiadające obiekty powyżej 100 m2. Mniejsze sklepy (poniżej 100 m2) mogą zagospodarowywać odpady, ale nie muszą. Trudno jednak uwierzyć, by chciały się włączyć do systemu dobrowolnie. Zwłaszcza jeśli będą musiały magazynować także butelki jednorazowe, na które zostanie nałożona obligatoryjnie kaucja. Muszą przecież zwracać pieniądze klientom, przetrzymywać opakowania w magazynach, a nie wiadomo, kiedy odzyskają ekwiwalent kaucji.

Ambaras jest zwłaszcza z butelkami szklanymi jednorazowymi. Obiekcje, co do efektywności ich zbiórki w sklepach w ramach nowego systemu kaucyjnego, zgłaszają m.in. Krajowa Izba Gospodarcza oraz Instytut Staszica, które nie wierzą w efektywność takiego rozwiązania, powielającego de facto zbiórki gminne. Ponieważ jednak nie jest tu zbyt dobrze, jakiś system ich obiegu powinien zostać dopracowany i wprowadzony.

Automaty wejdą do gry?

Z kolei zbiórce butelek wielorazowych przez sklepy, zwłaszcza małe, przeciwna jest Krajowa Unia Producentów Soków (KUPS), która uważa, że z powodzeniem można to w dalszym ciągu powierzyć producentom współpracującym w tym zakresie z gminami.

Niewątpliwie – by reforma się sprawdziła, opakowania zebrane przez sklepy muszą być regularnie odbierane przez operatora systemu. Kaucja za butelki i ewentualnie inne opakowania nie może być zbyt niska, bo nie opłaci się ich nigdzie odnosić. Ale i nie za wysoka, bo wyjdzie z tego absurd.

Dyskutowane jest także włączenie do systemu kaucyjnego innych frakcji niż tylko szkło i plastik – przede wszystkim puszek aluminiowych, których zwrot w Polsce jest i tak wysoki (80 proc.). System powinien też ułatwiać oddawanie do recyklingu puszek i butelek zgniatanych.

Eksperci Deloitte zalecają wprowadzenie na szeroką skalę automatów do zbiórki odpadów, także za kaucją. Osiedlowy czy wiejski sklepik mógłby teoretycznie zainstalować butelkomat, nikt mu tego nie zabrania. Nie jest to jednak tanie. Koszt jednego automatu waha się pomiędzy 65 a 184 tys. zł. Gdyby automaty miały stanąć we wszystkich sklepach w Polsce (jest ich ok. 120 tys.), ktoś musiałby wyłożyć na to 9,41 mld zł. W placówkach handlowych z wyłączeniem sklepików – 1,21 mld zł.

Opłata opakowaniowa

Samo wprowadzenie systemu kaucyjnego na opakowania PET oraz na puszki aluminiowe to – według wyliczeń zrobionych jeszcze dwa lata temu – koszt rzędu 350 mln zł. Jeśli miałyby zostać nim objęte także butelki szklane jednorazowego użytku, to kwota ta wzrasta do blisko 800 mln zł. Eksperci zauważają także, że koszty przerobu butelki szklanej włączonej w system to 20 gr za sztukę, co sprzedawcy wliczą sobie w cenę końcową produktu. Zdecydowanie taniej kosztuje przerobienie opakowania plastikowego (6-8 gr za sztukę), najmniej, bo 2-3 gr, za puszkę aluminiową.

W opinii tych samych ekspertów Deloitte, system Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta (ROP) jest rozwiązaniem, które wspiera zbiórkę i recykling wszystkich rodzajów opakowań. Całkiem słuszna konstatacja. Tyle że ktoś powinien finansowo dźwignąć dużą część reformy. Eunomia Research & Consulting rekomenduje Polsce, by to producenci ponosili w znacznie wyższym stopniu ciężar kosztów zmiany systemu. Ministerstwo Środowiska i Klimatu pracuje nad ustawą o rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Nowe przepisy wprowadzą tzw. opłatę opakowaniową oraz wynagrodzenie od producentów na rzecz operatora systemu. To ich pieniądze mają pokrywać koszty selektywnej zbiórki odpadów, transportu oraz recyklingu. Propozycja jest taka, by opłata opakowaniowa wynosiła 50 gr za kilogram opakowań. Recyklerzy twierdzą, że to za mało i proponują co najmniej cztery razy więcej.

Prace nad nowym systemem kaucyjnym przeciągają się. Jest jednak szansa na unormowanie rynku. Być może nawet jeszcze w tym roku. Eksperci podkreślają natomiast, że ani w Europie, ani na świecie nie ma idealnego wzorca, na którym można by było oprzeć polskie rozwiązania. Wiele zależy nie tylko od animowania określonych mechanizmów rynkowych, ale także od świadomości ekologicznej społeczeństwa. Niewątpliwie nowy system kaucyjny powinien być jak najprostszy, transparentny i w pełni zrozumiały dla wszystkich zainteresowanych jego funkcjonowaniem, a konsumenci powinni dostać czas i szansę na to, by się go nauczyć. Warto pamiętać, że butelki PET oraz szklane, puszki aluminiowe oraz opakowania wielomateriałowe do płynnej żywności – to ok. 30 proc. wszystkich opakowań, których używamy.

Poprzedni artykułPolskiemu wojsku zabraknie mundurów?
Następny artykułZnany dealer używanych aut pod lupą UOKiK