Po co prowadzą swoje aktywności ekologiści, pseudoekolodzy i inni ekoterroryści? Żebyśmy mogli uświadomić sobie grozę „niszczycielskiego oddziaływania” człowieka na klimat. Tacy uświadomieni, wstrząśnięci i przerażeni z wdzięcznością przyjmiemy każdy, nawet najbardziej absurdalny „ratunek”.

tiburi/Pixabay

Po co prowadzą swoje aktywności ekologiści, pseudoekolodzy i inni ekoterroryści? Żebyśmy mogli uświadomić sobie grozę „niszczycielskiego oddziaływania” człowieka na klimat. Tacy uświadomieni, wstrząśnięci i przerażeni z wdzięcznością przyjmiemy każdy, nawet najbardziej absurdalny „ratunek”.

Oksford, symbol brytyjskiej i światowej nauki jest zagrożony! Rozjeżdżają go samochodziarze, zasmradzają motocykliści. Dorobek kulturowy ludzkości może przepaść. Jeśli nie dziś, to jutro. Jeśli nie jutro, to pojutrze. Nikogo więc nie ma prawa dziwić fakt, że Rada Hrabstwa Oxfordshire, zdominowana przez lokalną koalicję Partii Pracy, Liberalnych Demokratów i Zielonych, „pokroiła” miasto na sześć „15-minutowych” dzielnic. Już nie ma potrzeby nigdzie się ruszać. Opiekacz do grzanek czy parasol dostaniesz w swoim rewirze. Wystarczy wsiąść na rower lub podejść pieszo i kupić, co tylko dusza zapragnie.

Strategia rewirowa

A jeśli w swoim rewirze nie dostaniesz tego, czego akurat „dusza pragnie”? Spokojnie, przecież nie musisz od razu mieć wszystkiego. Broń Boże jednak nie wyjeżdżaj samochodem do supermarketu na peryferiach miasta, bo… dostaniesz mandat. A przynajmniej – nie rób tego za często. Rada Hrabstwa wprowadziła bowiem obostrzenia w poruszaniu się autami, co ma przeciwdziałać korkom i oczywiście „złej emisji”. Jeśli ktoś samochodem opuści swój rewir więcej niż 100 dni w roku, czeka go grzywna. Na razie w wysokości 70 funtów, ale możemy się domyślać, że rada nie powiedziała w tym temacie ostatniego słowa.

Miejska „Strategia do roku 2040” – jak przekonują jej twórcy – „kładzie silny nacisk na koncepcję piętnastominutowego miasta”. Oksford przecież „jest miastem na miarę człowieka”. Ma „umożliwić mieszkańcom zdrowe i zrównoważone życie”. Skłaniać ich do przemieszczania się na rowerze i pieszo, w ostateczności za pomocą elektrycznej hulajnogi. Dlatego też do wydzielonych rewirów miasta bezpłatnie wjadą tylko pojazdy o tzw. zerowej emisji. Inni, czyli kopciuchy na kółkach, też mogą wjechać. Jeśli zapłacą. Im więcej dymu wychodzi z rury wydechowej, tym haracz jest wyższy. To coś jak opłaty krajów za szkodliwą emisję, tylko w mikroskali.

Ciekawie jest też w belgijskim mieście Gandawa. Tam trzeba najpierw dotrzeć do obwodnicy. Dopiero z niej można dojechać do innej dzielnicy miasta. Za przejazd na skróty, czyli normalnie, uliczkami miasta, grozi surowa grzywna.

Na wojnie z SUV-ami

Czy wiesz, że SUV-y są drugą co do wielkości przyczyną globalnego wzrostu emisji dwutlenku węgla i co za tym idzie ocieplenia klimatu? Nie wiedziałeś? To już wiesz, bo tak mówią „wiarygodne” badania.

Organizacja pseudoekologów ekstremistycznych, a w zasadzie ekoterrorystów pod nazwą „The Tyre Extinguishers” (ang. gaszący opony) działa dopiero od marca 2022 r., ale już ma na swoim koncie spuszczenie powietrza z opon dziewięciu tysięcy SUV-ów. Jedna ze zintegrowanych akcji – największych sukcesów „The Tyre Extinguishers” – objęła jednocześnie Nowy Jork, Zurych i Amsterdam. Podobno uporano się (na różne sposoby) z oponami 900 samochodów. Organizacja ogłosiła z dumą, że przeprowadziła „największą zorganizowaną, globalną akcję przeciw pojazdom emitującym duże ilości dwutlenku węgla”. Są nimi SUV-y, winne – według aktywistów – katastrofy klimatycznej. „Odważni obywatele na całym świecie spuścili powietrze z opon kilkuset aut dokładnie dwa miesiące przed otwarciem szczytu klimatycznego ONZ Cop27 w Egipcie” – czytamy w oświadczeniu ekoterrorystów przedrukowanym przez „The Guardian”.

Celem, jaki postawiła sobie organizacja było 10 tys. SUV-ów ze spuszczonym powietrzem z opon do Bożego Narodzenia 2022 r. Auta te określono jako „niepotrzebne luksusowe źródła szkodliwych emisji” w posiadaniu bogaczy, odpowiedzialne nie tylko za katastrofę klimatyczną, ale sprawiające też, że drogi są niebezpieczne dla innych ich użytkowników.

Zwyrodnialcami, nie tak dużymi jak tamci, ale przecież też, są posiadacze SUV-ów elektrycznych. Jak tłumaczą pseudoekolodzy z „The Tyre Extinguishers”: „co z tego, że zeroemisyjne, skoro także są niebezpieczne, szczególnie na zagęszczonych obszarach miejskich”.

Ekologiczny spoczynek wieczny

Na naszym podwórku także postęp. Czy wiecie, że na części cmentarza komunalnego w Poznaniu powstaje tak zwany Las Pamięci? Tam zmarli będą spoczywać w… biodegradowalnych urnach. Bez tych wszystkich niepotrzebnych nagrobków, krzyży, szkodliwych zniczy. Postępowo i ekologicznie. Część zakładów kamieniarskich może już zwijać interes – w każdym razie przedsiębiorcy z optymizmem w przyszłość nie spojrzą. Bo nie tylko zabronione są tam tradycyjne trumny i urny, ale nawet tabliczka z imieniem i nazwiskiem będzie mogła pojawić się tylko na jednym z dwóch dużych kamieni, przy których będzie można położyć wiązankę.
Za miejsce w Lesie Pamięci zapłacimy tylko 200 zł. Drugie tyle za tabliczkę.

Precz z cywilizacją?

Mamy już nowe lockdowny fundowane nam przez elity. Tym razem są to lockdowny klimatyczne. We Francji wkrótce nie będzie wolno latać samolotami na krótkie dystanse, jeśli daną trasę można pokonać pociągiem w mniej niż dwie i pół godziny. Kto tak mówi? Sama Komisja Europejska.

Z kolei rolnicy w Holandii dostaną dużo pieniędzy tylko za to, że zamkną swoje gospodarstwo. Bo przecież trują azotami. W Polsce znamy ten rodzaj przekupstwa wyborczego, zastosowany swego czasu wobec górników, którzy nie chcieli rozstać się ze swoimi kopalniami.

I kto za to wszystko płaci? Elity płacą za urządzanie tego nowego, wspaniałego świata? Żadne elity. Pani płaci, pan płaci, społeczeństwo płaci…

„Bomber” Ted Kaczyński, który raz po raz wynurzając się ze swej chatki w dziczy, chciał niegdyś wymusić na społeczeństwie cofnięcie się do epoki przedindustrialnej, uśmiecha się dziś z lekka w swojej celi. Jego wizja życia w społeczeństwie nieindustrialnym zaczyna się pomału, acz systematycznie, realizować.

 

Poprzedni artykułKrajowy System e-Faktur. Co na to przedsiębiorcy?
Następny artykułNiemcy odpowiedzieli Polsce w sprawie reparacji wojennych