Konieczność odcięcia się od dostaw surowców energetycznych z Rosji jasno pokazała skalę uzależnienia Europy od ich importu. Jak teraz finansować zieloną transformację? Co zrobić, by jak najszybciej stała się ona faktem? Jak gospodarować zasobami naturalnymi oraz przestrzenią, wprowadzać gospodarkę obiegu zamkniętego, kształtując jednocześnie racjonalne nawyki i konsumpcję? O tych tematach rozmawiali uczestnicy panelu „Zielona transformacja w Europie. Czy trzeba przyspieszyć działanie” podczas tegorocznej edycji Kongresu 590.

Fot. Jacek Sasin/Forum Polskiej Gospodarki

W debacie wzięli udział:

  • Wojciech Hann – prezes zarządu Banku Ochrony Środowiska S.A.
  • Grzegorz Kądzielawski – wiceprezes zarządu Grupy Azoty S.A. odpowiedzialny za badania i rozwój, innowacje i inwestycje
  • Cristina Savescu – starsza ekonomistka Banku Światowego na kraje Unii Europejskiej
  • Jarosław Wróbel – wiceprezes zarządu ds. inwestycji i innowacji w Grupie LOTOS S.A.

O tym, że rosyjska inwazja sprawiła, iż musieliśmy wykonać krok w tył, by za chwilę zrobić dwa kroki do przodu w kwestii zielonej transformacji, mówił Wojciech Hann, prezes Banku Ochrony Środowiska. – Pytanie, który wszyscy dziś sobie zadajemy, brzmi: „co zmienia rosyjska agresja na Ukrainę?”. Myślę, że ta dramatyczna sytuacja stawia przed nami dylemat, czy ważniejsze jest bezpieczeństwo, czy zrównoważony rozwój. Krótkoterminowo ważniejsze jest bezpieczeństwo. To jasne, że najpierw trzeba przeżyć i zapewnić prąd w gniazdkach, benzynę oraz ropę na stacjach i gaz w naszych piecach. Długoterminowo natomiast kierunek zmian, które wyznaczyły nasze obywatelskie ambicje, nie zmienia się. Nadal chcemy w przyszłości żyć w świecie zielonym, niskoemisyjnym. Odpowiedzią na to, co robi Rosja, na pewno nie jest bezwarunkowa kapitulacja w kwestii zielonej transformacji i powrót na stałe do paliw kopalnych – podkreślił.

I dodał:  – Jest takie powiedzenie, że najgorsza rzecz w świecie finansów to posiadanie racji za wcześnie. Tym razem mamy rację we właściwym czasie. Od 30 lat finansujemy zieloną transformację i można powiedzieć, że wreszcie mamy synchronizację z rynkiem.

– Największym wyzwaniem związanym z przyspieszeniem transformacji energetycznej nie są wcale kwestie finansowe. Największą barierę stanowią dziś kwestie regulacyjne – stwierdził z kolei Jarosław Wróbel. Zdaniem wiceprezesa Grupy LOTOS, nie ma możliwości poważnego podejścia do inwestycji bez jasnych regulacji. To kluczowe ryzyko z punktu widzenia inwestorów. – Jeśli w ciągu najbliższego roku powstaną w naszym kraju czytelne regulacje skorelowane z regulacjami unijnymi, wtedy będzie szansa, że ten biznes odpali. Proszę zwrócić uwagę na to, że inwestycje wysokonakładowe związane z transformacją energetyczną od planowania do realizacji zajmują od pięciu do siedmiu lat – podkreślił.

Fot. Jacek Sasin/Forum Polskiej Gospodarki

Jarosław Wróbel wspomniał o dwóch głównych obszarach strategii Grupy LOTOS do 2022 r. związanych z tego typu ogromnymi przedsięwzięciami. Pierwszy związany jest z produkcją wodoru. – W tym aspekcie realizujemy budowę potężnego elektrolizera o mocy 100 MW wykorzystującego w przyszłości energię z morskich farm wiatrowych. Zamierzymy tu skorzystać z renty geograficznej, czyli naszego położenia. Z kolei w ramach przyjęcia zaproszenia do budowy koncernu multienergetycznego wspólnie z ORLENEM na bazie części aktywów obecnego LOTOSU budujemy potężny hub wodorowy jako centrum kompetencyjne wodoru – jego produkcji i dystrybucji dla północnej Polski – zaznaczył wiceprezes Grupy LOTOS. Wodór będzie wykorzystywany m.in. w transporcie morskim, kolejowym oraz lądowym, głównie miejskim.

Drugim głównym obszarem strategii, o której opowiadał wiceprezes Wróbel, to obszar związany z biometanem. – Trwają intensywne prace dotyczące budowy całej infrastruktury do zarządzania tworzącym się rynkiem biometanu w Polsce. Za pomocą Platformy Biometan IT będziemy współpracować ze wszystkimi indywidualnymi biometanowniami w kraju. Szacujemy, że takich biometanowni w ciągu dekady powstanie ok. 1,5 tys. Potencjał ich produkcji to ok. 4 mld metrów sześciennych biometanu rocznie – zaznaczył przedstawiciel Grupy LOTOS.

Na ważną kwestię zwrócił uwagę Grzegorz Kądzielawski, wiceprezes zarządu Grupy Azoty S.A. – Bardzo istotną kwestią dotyczącą wszystkich polskich firm, jeśli chodzi o transformację energetyczną, jest to, byśmy na rynku europejskim byli traktowani fair i mogli na uczciwych zasadach na nim konkurować. Dziś mamy sytuację związaną z sankcjami nałożonymi na Rosję, co zaburza nam nieco tę percepcję. Natomiast co do zasady, biorąc pod uwagę koszty, jakie ponosimy w procesie zmian energetycznych, wciąż nie mamy poczucia, że funkcjonujemy na równych zasadach w porównaniu z innymi europejskimi podmiotami – zaznaczył.

Fot. Jacek Sasin/Forum Polskiej Gospodarki

– Z jednej strony najważniejsze zadanie Grupy LOTOS na dziś to zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego państwa w obszarze produkcji i dystrybucji paliw płynnych. Musimy zagwarantować ciągłość funkcjonowania krwioobiegu gospodarczego. Z drugiej strony historia gospodarcza uczy, że tego rodzaju konflikty sprzyjają powstawaniu nowych rozwiązań technologicznych. Podobnie było po pierwszej wojnie światowej, po drugiej i w trakcie zimnej wojny. Dlatego już teraz musimy myśleć o tym, co będzie „dzień po”. Naszą odpowiedzią na obecny kryzys jest centrum wodorowe oraz kwestia biometanu. Po to, by na bazie istniejących już technologii maksymalizować produkcję z własnych zasobów – podsumował Jarosław Wróbel.

Materiał powstał we współpracy z Grupą LOTOS

Poprzedni artykułNajważniejsze ogniwa zielonej zmiany
Następny artykułEnea włącza się w budowę elektrowni atomowych w Polsce