Zdaniem Tiffa Macklema, szefa banku centralnego Kanady, obecny poziom inflacji jest zjawiskiem czasowym, dlatego pracodawcy nie powinni uwzględniać jej obecnego poziomu w wysokości kwot wynagrodzeń oferowanych pracownikom.

Tiff Macklem zapewnia, że obecne tempo inflacji spadnie w przyszłości.

Aby do tego doszło, władze nie chcą dopuścić do zjawiska spirali cen i płac. Polega ono na powszechnym podnoszeniu przez pracodawców poziomu wypłat pracownikom przy jednoczesnym wzroście cen produktów czy usług. Może to prowadzić do jeszcze większej inflacji. Aby jej przeciwdziałać, konieczne jest podwyższenie stóp procentowych, a konsekwencją tego kroku jest zmniejszenie dynamiki wzrostu gospodarczego. A to okoliczności sprzyjające wzrostowi bezrobocia.

Dlatego centralny bank Kanady otwarcie ostrzega przedsiębiorstwa przed takim scenariuszem.

Na instytucję natychmiast spłynęła fala krytyki – zdaniem kanadyjskich związków zawodowych obecne realia są bardzo dobrym momentem właśnie na walkę o podwyżki dla pracowników.

W lipcu inflacja w Kanadzie sięgnęła poziomu 7,6 proc., podczas gdy płace wzrosły o 5,2 proc. Bezrobocie jest na poziomie 4,9 proc.

theglobeandmail.com

Poprzedni artykuł„Europa w obliczu nowych wyzwań”. XXXI Forum Ekonomiczne już od 6 września w Karpaczu
Następny artykułHotelarze ledwie się odbili, a już goni ich kryzys