Fot. Pixabay

Chodzi o firmę Crypto AG, która od dziesięcioleci była dominującym producentem urządzeń szyfrujących. Żaden z krajów, które kupiły od niej sprzęt, nie wiedział, że był śledzony przez CIA w jego tajnym partnerstwie z wywiadem zachodnioniemieckim. Agencje szpiegowskie montowały urządzenia w taki sposób, aby móc łatwo odczytać zaszyfrowane wiadomości.

,,Washington Post” szczegółowo opisał partnerstwo i historię firmy w długim artykule opublikowanym we wtorek. W odpowiedzi szwajcarski resort obrony przyznał, że analizuje działania Crypto „w celu zbadania i wyjaśnienia faktów”. „Omawiane wydarzenia pochodzą z 1945 roku i trudno je zrekonstruować i zinterpretować w obecnym kontekście” – podała szwajcarska minister obrony Viola Amherd w specjalnym oświadczeniu. Sklasyfikowany raport Amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej na temat trwającej dziesięciolecia operacji nazywa ,,wywiadowczym zamachem stulecia”, ponieważ umożliwiał służbom odczytywanie ściśle tajnych wiadomości kilkudziesięciu krajów, w tym w czasach kryzysu.

Niemiecka agencja wywiadowcza opuściła partnerstwo na początku lat 90., po latach napięć związanych z podziałem pieniędzy i chęcią szpiegowania niektórych sojuszników. CIA z kolei sprzedała aktywa firmy w 2018 roku, tworząc dwie spółki będące następcami: Crypto International i CyOne Security AG.
Jeden ze szwajcarskich polityków, Balthasar Glaettli, przyznał, że gdyby kraj wiedział o działaniach Crypto, „podważyłoby to podstawy naszej tożsamości politycznej”.

Właściciel Crypto International, Andreas Linde, nazwał raport „niepokojącym” i powiedział, że jego firma nie ma powiązań ani z CIA, ani niemieckim wywiadem. Także firma CyOne Security zapowiedziała, że nie ma nic wspólnego z usługami szpiegowskimi. Szwajcarski minister gospodarki Guy Parmelin mimo to zawiesił generalne zezwolenia eksportowe obu firm, dopóki – jak się wyraził – „sytuacja i pytania otwarte nie zostaną wyjaśnione”.

DL/ Washington Examiner