Eventy w okresie tzw. pandemii „leżą”. Firmy, organizujące te niegdyś dochodowe imprezy biznesowe, ratują się mniej intratnymi webinarami, konferencjami i innymi wydarzeniami przeprowadzanymi tylko zdalnie. Jak słyszymy, nie jest to jednak to samo, a ewentualny upadek branży pociągnie za sobą straty wielu powiązanych z nią firm.

targi i konferencje branżowe to element systemu naczyń połączonych - grafika wpisu

Przed pandemią ten rynek kwitł. Ponad 600 wydarzeń targowych rocznie to wynik, którym z czystym sumieniem mogliśmy się pochwalić w Europie. Mamy prawie 50 tysięcy firm wystawienniczych, w tym gros z segmentu MŚP – to robi wrażenie! W 2019 roku wydarzenia konferencyjne odwiedziło 2,2 mln osób.

Łańcuch powiązań

Według wyliczeń Europejskiego Stowarzyszenia Dużych Obiektów Kongresowych, firma wystawiająca się na targach 40 procent swoich kosztów klasyfikuje jako bezpośrednio związane z targami, a 60 procent wiąże z wydatkami towarzyszącymi targom; czyli pieniądze te idą na hotele, transport i restauracyjne jedzenie. Zamrażanie i odmrażanie branży targowej ma więc ścisły związek z losem branż towarzyszących imprezom konferencyjnym; hotelowej, restauracyjnej, transportowej, a także np. z pralniami, itp. itd.

– Szacujemy, że wartość samego rynku okołotargowego w Polsce wynosi około 3 mld zł – mówi Grażyna Grabowska, prezes Targów w Krakowie i wiceprezes Polskiej Izby Przemysłu Targowego.

To oznacza, że lockdown wyniszcza nie tylko organizatorów konferencji i kongresów. Uderza jednocześnie w hotelarzy, restauratorów, gabinety świadczące usługi pielęgnacyjne, pralnie przemysłowe, firmy przewozowe itd. – tych wszystkich, którzy mają jakikolwiek biznesowy związek z branżą MICE, czyli inaczej „eventów”.
Szczególnie ważnym elementem branży MICE jest turystyka biznesowa i motywacyjna. Spadki obrotów w tych segmentach mogą sięgać, rok do roku, nawet 85 procent. To oznacza roczne straty w wysokości miliarda zł.
Wysokie straty całego dużego segmentu gospodarki, to oczywiście ubytek pieniędzy z podatków i parapodatków, a zatem dalsze pogłębianie się dziury w państwowym budżecie.

Bolesne straty pozafinansowe

Są też straty pozafinansowe, czasem wręcz niepowetowane, dotyczące np. wykwalifikowanych pracowników, którzy często nie czekają na co chwila zmieniające się rozstrzygnięcia rządowe w sprawie lockdownu, tylko uciekają do innej pracy.
– Teraz marzymy o uruchomieniu rekrutacji. Pytanie, czy będziemy mieć kogo zatrudniać – zastanawia się Grażyna Grabowska w portalu Propertynews.pl. – Wciąż planujemy i przygotowujemy wydarzenia, ale ich nie organizujemy. Psychika tych pracowników, którzy zostali, ogromnie na tym cierpi – dodaje Grabowska.

Organizatorzy targów i wydarzeń przeżywali i wciąż jeszcze przeżywają dodatkowy horror: sądowe groźby, tłumaczenie się przed klientami z powodu odwołanych imprez, oddawanie pieniędzy itd.

Należy pamiętać, że duże targi i konferencje organizują także życie kulturalne miast. Katowice, niegdyś kojarzone głównie z górnictwem węgla kamiennego, dzięki targom stały się miastem wydarzeń. Studenci i pracownicy biurowców chcą mieszkać i pracować w żywej tkance miejskiej. Chcą bywać na koncertach i innych ciekawych wydarzeniach kulturalnych związanych z konferencjami i kongresami. „Żyjące” miasto przyciąga też inwestorów. Dzięki eventom nawet niezbyt ciekawe miasta mogą przekształcić się w stolice biznesu, gamingu czy architektury i designu.
Rozwój branży MICE sprzyja tworzeniu atrakcyjności miast, zachęcając inwestorów do finansowania i realizowania lokalnych projektów.

Potrzebne lepsze planowanie

Kiedy i na jakich warunkach ruszy branża eventowa? Czy nie powinna móc realnie skorzystać z tarcz osłonowych, dopóki nie pojawi się plan dotyczący tego poważnego kawałka rynku? Tak, jak to dzieje się na przykład w Niemczech, gdzie organizatorzy eventów otrzymali środki publiczne (nie ochłapy, jak w Polsce), pozwalające im przetrwać nawet do końca roku. W opinii Dominika Górki, członka zarządu Klubu Agencji Eventowych SAR, prawdziwym problemem dla branży jest niewystarczająca pomoc państwa.

Branża ciągle chce jednak wierzyć, że będzie dobrze. Przecież zdalne spotkania nie zastąpią, w dłuższej perspektywie, bezpośredniego kontaktu i nawet, jeśli po pandemii nie wszystko wróci do poprzedniego stanu, branża się odrodzi. Czy aby na pewno?

(przygotowując artykuł korzystaliśmy z materiałów z przeprowadzonej 9 marca br. debaty pt. „Branża MICE w pułapce lockdownu”. Jej organizatorami były redakcja Propertynews.pl oraz Rada Przemysłu Spotkań i Wydarzeń/TUgether; dziękujemy za współpracę Działowi Konferencji PTWP S.A.).