Europejski komisarz ds. rynku wewnętrznego Thierry Breton na łamach „Le Figaro” opisuje w szczegółach swoje ambitne plany dotyczące europejskiej polityki kosmicznej.

Pierwszego lipca Niemcy objęły prezydencję w Unii Europejskiej. Czy możemy mieć nadzieję, że zrobią, co należy, aby cała Wspólnota przyjęła francusko-niemiecki program naprawczy?

Thierry BRETON: Kanclerz Angela Merkel ogłosiła, że ​​to jeden z jej priorytetów. Tterminarz działań będzie wypełniony po brzegi. Czekają nas negocjacje w sprawie Brexitu, dossier „zielonego ładu”, ale także dyskusja nad decyzjami, które trzeba będzie podjąć, aby zapewnić suwerenność cyfrową Unii Europejskiej. Taka suwerenność, zależy między innymi od naszej infrastruktury w przestrzeni kosmicznej.

Czyżby chciał Pan znacznie przyśpieszyć realizacje założeń europejskiej polityki kosmicznej? Jakie są Pana priorytety?

Europa wyprzedza Chiny, Indie i Japonię i jest drugą największą potęgą kosmiczną na świecie, zaraz po Stanach Zjednoczonych. Nasza suwerenność zależy od funkcjonowania niezbędnej infrastruktury kosmicznej i od niezależnego dostępu do przestrzeni kosmicznej. Te dwa elementy muszą zostać wzmocnione, a ich realizacja przyspieszona.

Europa jest autonomiczna, jeśli chodzi o nawigację satelitarną dzięki satelitarnemu systemowi geolokalizacji Galileo, również w zakresie obserwacji i nadzoru nad Ziemią dzięki programowi obserwacyjnemu Kopernik. Te dwa projekty są obecnie najbardziej zaawansowane technologicznie w porównaniu do tych używanych w innych regionach świata. Bez nich trudno wyobrazić sobie gospodarkę cyfrową XXI wieku. Do 2030 r. będzie na Ziemi 10 miliardów przedmiotów połączonych z Internetem i które będą wymagać wysokoprecyzyjnej geolokalizacji. System Galileo drugiej generacji odpowie na to zapotrzebowanie. Takie rozwiązanie techniczne będzie miało decydujące znaczenie szczególnie w przypadku autonomicznych samochodów i przedmiotów działających z zastosowaniem technologii Internetu.

Gallieo drugiej generacji pozwoli nam zaoferować dokładność w geolokalizacji rzędu 5 cm w porównaniu z obecnie oferowaną dokładnością do 50 cm, oraz dokładnością 4 metrów, jaką oferuje amerykański GPS. W tej dziedzinie Europa jest na czele stawki tego wyścigu i dodatkowo postanowiliśmy przyśpieszyć o dwa lata, wyznaczając tym samym koniec 2024 r. jako datę wprowadzenia na rynek nowej generacji satelitów z napędem elektrycznym, które umożliwią ten swoisty przełom technologiczny.

Brakuje nam trzeciej infrastruktury suwerenności: konstelacji satelitów gwarantujących szerokopasmowy Internet. Stany Zjednoczone i Chiny zaczęły juz rozmieszczać swoje konstelacje satelitów…

Aby wzmocnić strategiczną autonomię naszej infrastruktury łączności, dodamy do naszych istniejących naziemnych sieci Internetu szerokopasmowego o wysokiej jakości, jeszcze dodatkowo konstelacje satelitów łącznościowych.

Europa oczywiście nie może znaleźć się w sytuacji zależności od kogokolwiek. Dlatego jest rzeczą pożądaną, aby w nadchodzącym dziesięcioleciu pozyskała satelitarny system łączący satelity geostacjonarne i konstelację LEO średniej orbity, oraz satelity wyposażone w szyfrowane systemy, a także technologie kwantowe. Moglibyśmy również rozszerzyć nasz projekt konstelacji GovSatCom, Rządowej Komunikacji Satelitarnej tak, aby objąć nim terytorium całej Europy i zlikwidować obszary białe, a więc takie, gdzie nie ma dostępu do Internetu.

Moim zdaniem taki właśnie projekt łączności strategicznej powinienem być szybko przedstawiony ministrom państw członkowskich oraz Parlamentowi Europejskiemu.

Dlaczego Europejczycy nie odkupują superkonstelacji komunikacyjnej OneWeb?

Przejrzeliśmy to dossier, również jego część techniczną. Bez wątpienia żadne bankructwo nie wynika tylko z jednego powoduSzybko zauważyliśmy, że OneWeb nie może spełnić naszych ambicji dotyczących strategicznej łączności i strategicznej autonomii.

Czyli nawet wykorzystywane częstotliwości nie były interesujące?

Superkonstelacja komunikacyjna OneWeb wykorzystuje dwa pasma częstotliwości (Ka i Ku), które tylko częściowo byłyby w stanie pokryć nasze potrzeby. Istnieją zresztą alternatywne sposoby szybkiego pozyskania częstotliwości.

Jaki będzie kolejny etap działań po fazie Ariane 6 niezbędny do tego, aby Europa zachowała swój niezależny dostęp do przestrzeni kosmicznej?

Nie ma polityki kosmicznej bez autonomicznego dostępu do przestrzeni kosmicznej. Rakiety Ariane 6 i Vega C, które wejdą do służby w 2021 r., odpowiedzą na europejskie potrzeby, ale nie możemy jednocześnie ignorować ewolucji rynku wyrzutni satelitów i ewentualnych przerw w projektach technologicznych. Właśnie dlatego razem ze wszystkimi uczestnikami projektów musimy już teraz myśleć o kolejnych etapach działań, począwszy od Ariane 7, po mini-wyrzutnie, które będą musiały wpisywać się w wymienione ewolucje. Kierując się taką logiką, kraje europejskie już teraz opracowują silnik wielokrotnego użytku, projekt Prometeusz oraz demonstracyjne modele wyrzutni rakiet wielokrotnego użytku:  Callisto i Themis.

Jakie są Pańskie ambicje, jeśli chodzi o eksploracje przestrzeni kosmicznej?

Rozróżniłbym trzy osie działań. Pierwsza to wielka przygoda, jaką jest eksploracja Księżyca i Marsa, w której zresztą uczestniczymy z naszymi międzynarodowymi partnerami, w szczególności pod egidą NASA. Następna oś to eksploracja Układu Słonecznego. To jest nasza preferowana domena. Można to zauważyć poprzez dokonania misji Rosetta, pierwszej sondy, która wylądowała na powierzchni komety. Ale w szerszym ujęciu, czy to w celu eksploracji Merkurego, czy księżyców Jowisza czy Saturna – by wymienić tylko kilka misji – warto zauważyć, że Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) we współpracy z agencjami krajowymi, dysponuje najszerszym wachlarzem sond eksploracyjnych Układu Słonecznego. Trzecia oś działalności dotyczy badań, które maja na celu naukowe zrozumienie Wszechświata, tutaj poprzez projekt Lisa Europejska Agencja Kosmiczna planuje zainstalować w odległości 1,5 miliona kilometrów od Ziemi trzy satelity bardzo zaawansowane technicznie, które utworzą największy wykrywacz fal grawitacyjnych, jaki kiedykolwiek człowiek mógłby sobie wyobrazić. Fale grawitacyjne są wielką naukową przygodą XXI wieku. Europa – poprzez przyjmowanie do współpracy naukowców z całego świata – odegra ważną rolę w tej sferze.

Czy europejski budżet kosmiczny, zredukowany do 15 miliardów euro, jakie są przewidziane na najbliższe siedem lat, będzie wystarczający? Przecież Stany Zjednoczone w 2020 roku wydadzą 60 miliardów dolarów na badania przestrzeni kosmicznej.

Komisja Europejska zaproponowała zwiększenie tego budżetu do 16 miliardów euro. Obecnie w negocjacjach pojawia się już kwota 15 miliardów, a więc nie jesteśmy daleko od celu. Do tego dochodzi budżet ESA, ustalony na 14,4 miliarda euro. Otwierają się też przed nami nowe możliwości inwestycji: między innymi Europejski Fundusz Obronny będzie mógł finansować cywilne i wojskowe projekty kosmiczne, podobne wydatki przewiduje nowa koperta strategiczna, która jest częścią planu naprawczego Europy.

Źródło: Veronique Guillermand / Le Figaro