Statystyki infekcji i śmierci spadają, mamy gorące słońce, wakacje, więc już po pandemii? Można spokojnie zacząć inwestować, by móc ruszyć pełną parą z biznesem? Hola, hola, nie tak szybko…

nie koniec koronakryzysu - grafika wpisu
fot. geralt/Pixabay

Wraz ze zdejmowaniem obostrzeń z poszczególnych obszarów życia i działalności biznesowej, rośnie liczba firm, które planują w najbliższym czasie zainwestować w swój rozwój. Informacje „z nasłuchu” potwierdza też ostatnie badanie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej „KoronaBilans MŚP”. O inwestycjach myśli 17,6 proc. przedsiębiorców, podczas gdy z poprzedniego badania (z początku roku) wynikało, że z takim zamiarem nosiło się wówczas 13 proc. firm.
Najchętniej zaczęłyby już inwestować średnie przedsiębiorstwa (36,7 proc.) oraz firmy z branży produkcyjnej (25,5 proc.). Nadal bardzo ostrożne są mikroprzedsiębiorstwa (81 proc. negatywnych odpowiedzi) oraz przedstawiciele branży budowlanej (78,6 proc.), która i tak dynamicznie się rozwija – praktycznie w każdym obszarze swojej działalności.

Koniunktura rośnie, więc inwestujemy

Badanie ukończono w maju i wtedy ponad połowa przedsiębiorców deklarowała, że w ciągu najbliższych trzech miesięcy chce kupić sprzęt lub nowe maszyny. Dziś zapewne będzie ich jeszcze więcej, bo statystyki kowidowe wyraźnie spadły. Wraz ze słońcem, rozgrywkami piłkarskimi oraz zbliżającymi się wakacjami i urlopami, osłabła także medialna histeria wokół koronawirusa, łącznie z wywieraniem, w rożnych formach – czasem nawet żenujących – presji na „wyszczepienie” (większość przedsiębiorców nie zdecydowała się na zorganizowanie „dobrowolnych” szczepień dla swoich pracowników, tudzież pogonienie ich do zaszczepienia się, chociaż i takie przypadki wcale nie należą do rzadkości).

Nowy sprzęt, w ramach planowanych inwestycji, najchętniej nabędą mali przedsiębiorcy (68 proc.) oraz przedstawiciele sektora produkcyjnego (71,4 proc.).
– Plany inwestycyjne firm są odpowiedzią na poprawiającą się koniunkturę i ożywienie gospodarcze wynikające z luzowania obostrzeń, a rosnąca liczba przedsiębiorców, którzy myślą o rozwoju, to z pewnością jeden z efektów tarcz antykryzysowych, które zapewniły firmom środki potrzebne do przeżycia – uważa Jakub Kostecki, prezes Kaczmarski Inkasso, firmy współpracującej z KRD. Zwraca on też uwagę na to, że inwestycje wymagać będą większych niż kiedyś nakładów. Także dlatego, że część pieniędzy przedsiębiorcy nadal mają zamrożone w niezapłaconych fakturach i rachunkach.

A jeśli lockdown wróci?

Jednak uważny obserwator odnotowuje zapewne poszczególne wypowiedzi prominentnych lekarzy czy polityków, którzy ostrzegają przed mogącą uderzyć jesienią tzw. czwartą falą koronawirusa. Skąd o tym wiedzą, że ta fala przyjdzie – nie wiemy. Być może spodziewają się powtórki scenariusza z lata ubiegłego roku, gdy odnotowane przypadki infekcji spadły w miesiącach wakacyjnych, by ze zdwojoną siłą dać o sobie znać od września. Tenże sam uważny obserwator zapewne odnotował też informacje o kolejnych, oznaczanych literami greckiego alfabetu, mutacjach koronawirusa. O brytyjskiej odmianie – co prawda – już cisza, ale wariant Delta ma dalej mutować. W Indiach zidentyfikowano podobno jeszcze nowszy – Delta Plus. Z kolei C.37 to mutacja andyjska, nazywana też wariantem Lambda, która atakuje w Ameryce Łacińskiej. W zeszłym tygodniu WHO sklasyfikowała ją w kategorii „pod obserwacją”, bo rośnie liczba przypadków infekcji – nie tylko w krajach latynoskich.

Po co to piszemy? Po to, by ostrzec. Nie tylko nikt nie ogłosił końca pandemii, ale wręcz wysyłane są różne niepokojące sygnały na przyszłość. Od jesieni wszystko jest możliwe. Nawet łącznie z bardzo ostrym lockdownem. Planując wydatki inwestycyjne warto to mieć na szczególnej uwadze.