fbpx
wtorek, 25 czerwca, 2024
Strona głównaFelietonToś ty taki? Przeciwko ziemiom odzyskanym jesteś i za Senatem?

Toś ty taki? Przeciwko ziemiom odzyskanym jesteś i za Senatem?

Zostały nam „objawione” i, co stało się faktem, już nawet wniesione z poprawkami (w stosunku do wcześniejszej „objawionej” wersji) do naszej Legislatywy, pytania referendalne. Podczas porannej podróży do pracy, gdy dowiedziałem się, jaka jest ostateczna treść „kwestionariusza”, od razu w głowie pojawiła się kolejna z myśli „Samotnika z Bogoty”: „Jest rzeczą niemożliwą, aby doprowadzić do całkowitego zdziczenia lud, który nie posiada podstawowego wykształcenia”.

Popatrzmy na pierwsze pytanie referendalne, to dotyczące gospodarki, a które brzmi: „Czy popierasz wyprzedaż majątku państwowego podmiotom zagranicznym, prowadzącą do utraty kontroli Polek i Polaków nad strategicznymi sektorami gospodarki”. Odrzucając już dyskusję, odbywającą się we wszystkich możliwych mediach w przedmiocie poprawności normatywnej sformułowanego pytania, czy oczywistego przekazu emocjonalnego, które jednych kłuje w oczy, a innych rozgrzewa niczym zaprawiona spirytusem zimowa herbatka, warto sobie zadać pytanie, jak wielka liczba wyborców w ogóle doczyta do końca to pytanie? Jaki odsetek tych, którzy dobrnęli z czytaniem do szczęśliwego końca, świadomie spróbuje się nad treścią merytorycznie zastanowić?

Z doświadczenia (na wielu płaszczyznach) wiem, że im dłuższe i bardziej złożone zdanie, tym społeczeństwo ma większy problem z jego zrozumieniem. Może to truizm, jednak niezwykle bolesny, szczególnie w czasach, gdy – jak dowodzi lewica – większość społeczeństwa powinna być zdecydowanie bardziej światła w porównaniu z poziomem swoich dziadków i babć. A tu proszę, w tym jednym, jak się na końcu okaże lekko trącącym absurdem pytaniu referendalnym, jest tyle elementów, nad którymi konieczne jest głębsze zastanowienie, że trudno podejrzewać dzisiejsze społeczeństwo o chęć lub nawet możliwość dokonania normatywnie poprawnej wykładni. Bo w końcu trzeba odpowiedzieć, czy się popiera lub nie „wyprzedaż”, które to słowo, poza oczywiście pejoratywnym brzmieniem, nie wiadomo do końca co oznacza. Przecież na rynku codziennie dokonywane jest mnóstwo transakcji związanych z papierami właścicielskimi różnych podmiotów i nie jest to nic złego, a kupczenie akcjami jest podstawową formą pozyskiwania środków inwestycyjnych. Idźmy jednak dalej i zastanówmy się, ile trudu może sprawić zrozumienie zwrotu „majątek państwowy”? Szczerze mówiąc, to sam nie wiem, co to jest, biorąc pod uwagę ogrom zarówno podmiotowy, jak i przedmiotowy kryteriów powiązania praw majątkowych z państwem i jego organami. A definicja podmiotu zagranicznego? Człowiek, osoba prawna, państwo? Podmiot o zagranicznej strukturze właścicielskiej, obsadzony zagranicznymi menedżerami, a może rodziną polityka obcego kraju, wreszcie tak uzależniony umowami, że może działać tylko w interesie zagranicznych podmiotów? Dalej jest jeszcze lepiej. Czym jest kontrola i na czym ona ma polegać? A kim są Polacy i Polki mający sprawować domniemaną kontrolę – może chodzi o ten wyrażony w preambule do Konstytucyjni Naród, którego kontrola polega na łasce uczestnictwa raz na cztery lata w wyborach i pójściu do sądu, będącego jedną z władz państwowych, w sporze przeciwko innej władzy państwowej, mogącej swobodnie inicjować uchwalanie przepisów, na podstawie której ów sąd orzeka. Perłą w koronie są strategiczne sektory gospodarki, tak cenne, że muszą być stale pod czyjąś kontrolą, i tak masowe, zdaniem polityków i komentatorów, że trudno doszukać się sektora obecnie niestrategicznego.

I pomimo tego, co sygnalizowałem wyżej, że rozłożenie na czynniki pierwsze tego pytania powoduje, iż może ono lekko trącić absurdem, nie jest ani moim celem jakakolwiek ocena zarówno zasadności przeprowadzenia samego referendum, jak i doboru tematyki pytań w ramach tego święta demokracji bezpośredniej. Chodzi o refleksję, czy referendum, przy obecnej formule zadawania pytań, jest w ogóle zjadliwe dla społeczeństwa.

Śp. prof. Bogusław Wolniewicz w kilku swoich publikacjach przestawił, moim zdaniem całkiem słuszne, prawo (na styku socjologii i filozofii), że „masa ciśnie w dół”. Zauważył, że od dłuższego czasu ma miejsce trend obniżania standardów nie tylko nauczania akademickiego (co było najbardziej widoczne po tzw. „reformie szkolnictwa wyższego”, wprowadzającej masowość dostępu do uczelni wyższych, czego konsekwencją było wymuszenie na uczelniach obniżenie standardów nauczania przez napływające masy studentów), ale także powszechne obniżanie standardów w każdej dziedzinie życia. Jako przykład podawał choćby współczesne media, które określał jako infantylne i obniżające standardy prowadzenia merytorycznych programów, reportaży czy dyskusji na ich łamach. I choć powszechność dostępu do określonych dóbr, w tym intelektualnych, nie jest w żaden sposób zła, wszechobecna i wymuszona masowość w każdej dziedzinie życia powoduje drastyczny upadek standardów, szczególnie tych moralnych, intelektualnych i estetycznych.

Dosyć oczywistym jest wnioskowanie, że w opisanych kategoriach antonimem masowości pozostaje elitaryzm, którego nam tak drastycznie brakuje. Aby doszło do „uśredniania” poziomu intelektualnego i moralnego społeczeństwa, musi istnieć elitarny standard zachowań, reprezentowany przez całkiem sporą grupę społeczną. I choć odeszliśmy już dawno (może i szkoda!) od rozumienia elit jako osób posiadających ten status (za klasyfikacją Janusza Sztumskiego) ex signi (z urodzenia), to nic nie stoi na przeszkodzie, by w normalnym społeczeństwie istniała elita ex auctoritate, czyli grupa osób o dużym zakresie władzy lub szczególnych kompetencjach merytorycznych, bądź ex virtute, czyli grupa wyłaniana poprzez powszechne uznanie rzeczywistych cnót posiadanych przez dane osoby. Masa ma wtedy szanse cisnąć w górę.

Jak więc będzie odpowiadać znaczna cześć biorących udział w referendum? Zapewne tak, jak było to przestawione w dialogu z nieśmiertelnej chyba dla każdego Polaka mojego pokolenia komedii w reż. Sylwestra Chęcińskiego „Sami Swoi”:

– Toś ty taki? Przeciwko ziemiom odzyskanym jesteś i za Senatem? Czyś ty się chłopie szaleju najadł?!

– Ja tam za Senatem nie jestem, ale przeciwko Kargulowi!

A warto przypomnieć, że dziwnym zbiegiem okoliczności podczas sławetnego referendum w 1946 r. jedno z pytań też dotyczyło gospodarki i brzmiało: Czy chcesz utrwalenia w przyszłej Konstytucji ustroju gospodarczego, zaprowadzonego przez reformę rolną i unarodowienie podstawowych gałęzi gospodarki krajowej, z zachowaniem ustawowych uprawnień inicjatywy prywatnej?

Jacek Janas

Każdy felietonista FPG24.PL prezentuje własne poglądy i opinie

Jacek Janas
Jacek Janas
Z zawodu radca prawny. Z zamiłowania muzyk, kompozytor i myśliciel. Działacz społeczny, Prezes Zarządu Stowarzyszenia Brzozowski Ruch Konserwatywny i Członek Zarządu Stowarzyszenia Przedsiębiorców i Rolników SWOJAK. Fundator i ekspert Instytutu im. Romana Rybarskiego.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Europa zasad czy ideologii?

Jakiekolwiek podsumowanie 20 lat uczestnictwa Polski w Unii Europejskiej, jakakolwiek dyskusja o tym, czy Polska nadal będzie członkiem tego podmiotu, powinny opierać się nie o analizę zysków i strat, ale o ocenę warunków naszej partycypacji przez pryzmat tego, od czego uwolniliśmy się w 1989 r.
5 MIN CZYTANIA

Romantyczna walka o przyszłość

Przytłoczeni rzeczywistością, czyli ogromem problemów, które zamiast stopniowo rozwiązywać, niemiłosiernie nam się piętrzą, odpychamy od siebie pytania o przyszłość. Niefrasobliwie unikamy oceny czekających nas wyzwań, w sytuacji gdy tylko poprawna ocena pozwoli nam odkryć największe zagrożenie i się na nie przygotować. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że idziemy na łatwiznę i pozwalamy oceniać tym, którzy mają w tym interes, ale niekoniecznie rację.
6 MIN CZYTANIA