Fot. Pixabay

Jak piszą komentatorzy rynkowi, taką panikę na polskiej giełdzie znają tylko najbardziej doświadczeni inwestorzy, pamiętający jeszcze lata 90. Indeks rodzimych blue chipów zbliża się do istotnego wsparcia z lutego 2009 roku w okolicach 1.330 pkt., gdzie zostało ustanowione lokalne minimum po zakończeniu wyprzedaży akcji po upadku amerykańskiego banku inwestycyjnego Lehman Brothers.

Po godz. 10 indeks szerokiego rynku WIG spada o 9,2 proc., a WIG 20 o 9 proc. Najmocniej przeceniane jest CCC (-14 proc.) i CD Projekt, dotychczas ulubieniec inwestorów (-18 proc.), który nie doświadczył takiego spadku nawet po informacji o przesunięciu premiery Cyberpunka. Miażdżony jest także kurs akcji LPP (spadek o 14 proc.). Co więcej, także Tauron zaliczył wczoraj osunięcie tak duże, że jego jeden walor kosztuje już mniej niż 1 zł. A to oznacza, że państwowa spółka jest pierwszą w historii tego indeksu groszówką.

W Polsce doświadczamy coraz większej liczby przypadków zakażenia koronawirusem, zamknięte są szkoły i muzea. – W Polsce potwierdzonych jest niemal 50 przypadków, natomiast mówi się o setkach niepotwierdzonych. Zamknięcie szkół czy obiektów sportowych w całym kraju i spekulacje na temat zamykania obiektów handlowych powoduje silny odwrót z giełdy. Dzisiaj kilkadziesiąt minut po otwarciu widać spadki na WIG20 na poziomie 9 proc. Nieco lepiej sytuacja wygląda na rynku walutowym, choć złoty jest generalnie wyprzedawany – twierdzi Michał Stajniak, analityk XTB.

W USA za to oficjalnie zakończyła się najdłuższa w historii USA hossa. Co więcej, prezydent Donald Trump ogłosił, że Stany Zjednoczone na 30 dni wstrzymają przyjazdy z Europy do USA. Dotyczy to także Polski, lecz nie obejmie Wielkiej Brytanii. Decyzja wchodzi w życie w najbliższy piątek o północy.

– Rozczarowanie decyzjami Donalda Trumpa dało rynkom kolejny pretekst do wyprzedaży. W temacie pakietu ratunkowego prezydenta USA otrzymaliśmy ogólniki i mało konkretnych decyzji, a zakaz podróżowania przez 30 dni do Europy zupełnie zaskoczył inwestorów. Początkowo miał on dotyczyć także handlu, ale później szef Białego Domu uściślił, że w żadnym stopniu nie zostanie on dotknięty ograniczeniami – komentuje Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.

Jak przekonuje, największa wyprzedaż dotyka rynki akcji, mocno traci też ropa.

– Spadają też rentowności amerykańskich obligacji, ale dolar na tym już nie traci. Potwierdzają się tym samym prezentowane w ostatnich dniach przypuszczenia, że faza ostrej wyprzedaży amerykańskiej waluty została zakończona i teraz inwestorzy będą selektywnie podchodzić do rynku oceniając, kto najbardziej straci gospodarczo na COVID-19 – wylicza Rogalski, dodając: łabo zachowuje się funt, chociaż wczoraj kanclerz skarbu Rishi Sunak zapowiedział większe wydatki z budżetu (widać echa cięcia stóp przez BOE, oraz niepewności, co do gospodarczo-fiskalnych kosztów koronawirusa), a także euro.

Dzisiaj w centrum uwagi będzie decyzja Europejskiego Banku Centralnego. Czy będzie ona przełomowa? – Raczej nie, gdyż na obecną chwilę bardziej efektywne od luzowania monetarnego byłyby działania podejmowane przez rządy – potężne, stymulacyjne pakiety fiskalne. Problem jednak w tym, że takowe mogłyby zostać efektywnie wdrożone dopiero wtedy, kiedy minęlibyśmy już szczyt zakażeń koronawirusem. Dopóty do tego nie dojdzie, to strach będzie rządził rynkami – tłumaczy analityk DM BOŚ.

Sporo możemy również powiedzieć już o rynku amerykańskim, który dopiero rozpocznie sesyjny handel za kilka godzin. – Przecena na rynku akcji przyniosła spadek kontraktu terminowego na indeks S&P500 o 5 proc. i sięgnięcie dziennego dolnego limitu. Od teraz notowania kontraktu nie zostaną zawieszone, ale kurs nie może zjeść niżej, ale może rosnąć. Po starcie handlu kasowego o 14:30 limity dla indeksu bazowego zostają ustalone na -7 proc., -13 proc. i -20 proc. W przypadku osiągnięcia pierwszych dwóch handel zostaje wstrzymany na 15 minut. Spadek o 20 proc. oznacza zakończenie notowań – mówi Konrad Białas, główny ekonomista TMS Brokers.

Źródło: Bussines Insider