fbpx
środa, 29 maja, 2024
Strona głównaKulturaTraktat ryski i nadberezyńcy w powieści Floriana Czarnyszewicza

Traktat ryski i nadberezyńcy w powieści Floriana Czarnyszewicza

18 marca 1921 r. w Rydze podpisany został polsko-sowiecki traktat pokojowy, który ratyfikowany został miesiąc później. Traktat ustalał niekorzystną granicę polsko-sowiecką pozostawiającą na pastwę bolszewików ok. 1,5 miliona Polaków. Wśród nich byli bohaterscy nadberezyńcy – taki też tytuł nosi świetna powieść Floriana Czarnyszewicza nazywana kresowym „Potopem”.

Jednym z pozbawionych traktatem ryskim Ojczyzny był  nadberezyniec Florian Czarnyszewicz, urodzony w okolicach Bobrujska, w chutorze Tucza (młodość spędził w Przesiece koło Kliczewa). Kiedy Czarnyszewicz dowiedział się, jak ma przebiegać granica polsko-sowiecka i gdzie znajdzie się jego ojcowizna, napisał dramatycznym liście:

„Wieści okropne były. Donosił mi [Kościk Wasilewski] o planowanym tępieniu w Sowietach żywiołu polskiego i uświadomionych narodowo Białorusinów. […] Nie ma już, braciszku, ni naszych zaścianków, ni wieczorynek, ni festów, ni całego dawniejszego życia. Grusze w polu wycięli, miedze zaorali, krzyże i kapliczki przydrożne spalili, a święta doroczne skasowali. […] Setki tysięcy braci naszych rozproszono po obcych i dzikich krajach, skazując ich na zagładę. Któż zważy, braciszku, ich krzywdy?! Kto zmierzy ich boleść?!”.

Podczas pierwszych rozmów pokojowych bolszewicy odnieśli taktyczny sukces – zgodę polskiej delegacji, żeby po sowieckiej stronie zasiadały dwa podmioty formalnie reprezentujące Rosję Sowiecką i Ukraińską SRS, co de facto oznaczało zerwanie układu z Petlurą. Sowieci podnosili, że ich głos jest także głosem Białoruskiej SRS. Na wieść o podjętych rozmowach z bolszewikami i granicy, która nie obejmie Mińska, Bobrujska i Kamieńca Podolskiego do Warszawy zaczęli się przedzierać Kresowiacy z tych obszarów. Jak wspominał Wincenty Witos: „Najciężej i najprzykrzej zarazem było z delegacjami polskiej ludności, która miała pozostać po stronie rosyjskiej. Delegacje owe przychodziły od Kamieńca Podolskiego, Mińska, Berdyczowa, przekradając się z narażeniem życia i błagając z płaczem, żeby ich Polska nie dawała na pastwę katom bolszewickim, na pohańbienie ich żon i córek, zniszczenie olbrzymiego dorobku i polskiej kultury (…). Przykro było patrzeć, jak ci ludzie, dojrzali mężczyźni zanosili się od płaczu i słaniali z wycieńczenia i nieprzyjemnie słuchać skarg na delegację”.

Były to sceny rozdzierające serce tym bardziej, że w wielu rejonach polska państwowość już była. Tworzyły się jej ośrodki w latach 1918-1921, ku radości mieszkających tam Polaków. Jak się okazało – radości krótkiej. Mińsk był w polskich rękach od sierpnia 1919 do lipca 1920 r. Ponownie wkroczyły tam polskie oddziały w październiku 1920 r., tylko po to, by po kilku dniach się z niego wycofać.

Polskie elity toczyły wewnętrzny spór o Mińsk i ziemię mińską – czy przyłączać ten obszar do Polski, czy też nie. Roman Skirmunt na zebraniu ziemian z Białej Rusi w październiku 1920 r. tak podsumował owe spory: „W przyszłości – pan Grabski nazwany będzie ojcem irredenty białoruskiej w Polsce, obie bowiem części Białej Rusi zawsze dążyć będą do zjednoczenia się, Polska zaś posiada część mniejszą. Ruch białoruski, którego p. St[anisław] Grabski tak się obawia, strasznym nie był, on się zwracał ku Polsce, w niej szukał oparcia, od niej chciał brać kulturę Zachodu, z nią chciał się złączyć. Teraz ruch ten stanie się narzędziem w ręku przyszłej Rosji i zwróci się ostrzem przeciw Polsce”.
Patrząc na te słowa z dzisiejszej perspektywy można rzec, że okazały się prorocze.

Florian Czarnyszewicz w powieści „Nadberezyńcy” opisuje tamten czas wielkiej nadziei i ofiary Kresowiaków. I czas ich wielkiej rozpaczy. Wszak w Bobrujsku nad Berezyną także była już Polska – mowa o I Korpusie Polskim, który zajął Bobrujsk tworząc de facto Rzeczpospolitą Bobrujską. Czarnyszewicz pisząc „Nadberezyńców” (tak jak i Józef Mackiewicz w „Lewej wolnej”) dosłownie czerpał ze swoich doświadczeń. W wojnie polsko-bolszewickiej był wywiadowcą. Walczył o Polskę i o swoją ojcowiznę, którą traktat polsko-bolszewicki oddał Sowietom. Do 1924 r. mieszkał w Wilnie pracując jako policjant, po czym wyemigrował za chlebem do Argentyny, gdzie ciężko pracował w rzeźni. Swoją tęsknotę za Kresami przelał na karty powieści „Nadberezyńcy”, którą zachwycił się i Melchior Wańkowicz, i Józef Czapski, i wielu innych. Kresowy „Potop”, czy też „Wojna i pokój” rubieży Rzeczypospolitej – jak nazywana jest ta powieść – wciąga jak rusałka wędrowców nad jeziorem Świteź. I tylko refleksja, że ówczesnym Kresowiakiom niegodniśmy sandałów wiązać.

Jarosław Mańka
Jarosław Mańka
Dziennikarz, reżyser, scenarzysta i producent, autor kilkunastu filmów dokumentalnych i reportaży (kilka z nich nagrodzonych). Absolwent historii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pasjonat podróży i tajemnic historii. Propagator patriotyzmu gospodarczego. Współpracownik magazynu „Nasza Historia”.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czym festiwal Millenium filmów dokumentalnych zaskoczy nas w tym roku?

Millenium Docs Against Gravity to największy festiwal filmowy w Polsce. W tym roku wraz z twórcami i bohaterami poszczególnych dokumentów obchodzimy jego 21. edycję. Festiwal trwa od 10 do 19 maja. Hasło tegorocznej edycji to „W relacji ze światem”. Tak uniwersalny temat pozwala na pokazanie szerokiego wachlarzu filmów dokumentalnych.
3 MIN CZYTANIA

„Challengers” i tenisowe szaleństwo na całym globie

Do kin wszedł nowy, uważany za przebój tego roku, film „Challengers”. Obsadzona w roli głównej Zendaya promowała produkcję od marca, paradując w tenisowych strojach. To właśnie ta dyscyplina jest głównym tematem filmu. Czy opowieść o rakietach i piłkach jest na tyle dobra, aby tenis utrzymał się w mainstreamie?
4 MIN CZYTANIA

Czy komiksowa Biblia stanie się hitem również w Polsce?

Twórcy komiksowi pracujący dla Marvela i DC Komiks po sukcesie komiksu „JEZUS” postanowili zilustrować całą Biblię. Komiksowa adaptacja Pisma Świętego podbiła serca fanów w USA. Czy okaże się hitem również nad Wisłą?
2 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Pamięć i przestroga: Konfederacja targowicka, czyli krótka historia zdrady

Miesiąc maj większości Polaków kojarzy się z rocznicą uchwalenia Konstytucji w 1791 r., rokrocznie uroczyście obchodzoną w naszym kraju. Jednak maj to także (niestety) miesiąc, w którym część zaprzedanej magnaterii zawiązała konfederację targowicką, która do dziś jest synonimem zaprzedania i hańby. Historię zdrady narodowej doskonale opisał przedwojenny historyk Władysław Smoleński w dziele „Konfederacja targowicka”.
4 MIN CZYTANIA

Męczennik, który sam domagał się, by zostać patronem Polski

16 maja w sanktuarium w Strachocinie uroczyście obchodzony jest odpust św. Andrzeja Boboli w rocznicę jego okrutnej śmierci, jaką odniósł z rąk Kozaków w 1657 r. Męczennik jest prawdopodobni jedynym świętym, który... sam domagał się, by zostać patronem Polski.
4 MIN CZYTANIA

Konstytucja 3 Maja nie była pierwszą w Europie? Wzorowała się na konstytucji Rzeczypospoliej Pawłowskiej

4 kwietnia 1791 roku, miesiąc przed uchwaleniem Konstytucji 3 Maja, Sejm Rzeczypospolitej uchwalił konstytucję (położonej na Wileńszczyźnie) Rzeczypospolitej Pawłowskiej – miniaturowej chłopskiej republiki założonej przez ks. Pawła Ksawerego Brzostowskiego. Ten wizjoner jako pierwszy w Europie ustanowił prawa znoszące pańszczyznę, nadające wolność osobistą oraz formę samorządu.
5 MIN CZYTANIA