NULL

Jeśli chodzi o papierosy, nie wolno zapominać, że struktura stawki akcyzy na te wyroby ma charakter złożony. Po pierwsze jest część kwotowa podatku, czyli stawka liczona od ilości, np. sztuk papierosów. Po drugie  jest część procentowa, do wyliczenia której kluczowa jest nadrukowana na opakowaniu cena. Już sama podwyżka stawki kwotowej wpływa na cenę opakowania, a tym samym na wysokość akcyzy z tytułu części procentowej. Dodatkowe podwyższenie część procentowej spowoduje, że różnice w cenie pomiędzy poszczególnymi kategoriami papierosów się pogłębią. A to może oznaczać, że palacze zamiast droższych, wybierać będą tańsze papierosy i budżet państwa będzie musiał… obejść się smakiem.

Krajowe Stowarzyszenie Przemysłu Tytoniowego, zrzeszające czterech największych producentów wyrobów tytoniowych w Polsce odpowiadających za prawie 100 proc. rynku, już w kwietniu zaproponowało rozwiązanie, które wydaje się o wiele rozsądniejsze. Również z punktu widzenia interesów Ministerstwa Finansów i budżetu państwa. KSPT zaapelowało wtedy o stopniowe wprowadzenie 3 proc. (takie były w kwietniu ustalenia z rządem) podwyżki stawki kwotowej, rozbijając ją na okres dwóch lub trzech lat. Ponadto, mając w pamięci burzliwą batalię o strukturę akcyzy na papierosy sprzed siedmiu lat, przedstawiciele branży tytoniowej podkreślali, że jedynym właściwym sposobem dokonania indeksacji akcyzy jest podwyżka stawki kwotowej. Tyle że w listopadzie nowy minister finansów, już w nowym rządzie, zapowiedział podniesienie akcyzy nie o 3, ale o 10 proc., poprzednie ustalenia wyrzucając do kosza.

Oczywiście tłumaczenia są zawsze takie same – poza fiskalnym aspektem (czyli szukamy wpływów do budżetu państwa), podniesienie akcyzy na wyroby tytoniowe i alkohol ma być narzędziem polityki zdrowotnej. Otóż  tylko wyjątkowo naiwni ludzie mogą sądzić, że tak się stanie i liczba palaczy oraz osób pijących alkohol dzięki zwiększonej o 10 proc. akcyzie radykalnie stopnieje. Bardziej prawdopodobne jest to – szczególnie w przypadku palaczy – że przerzucą się oni na wyroby tańsze albo te przywożone zza wschodniej granicy. Na Ukrainie paczka papierosów w przeliczeniu na złotówki to koszt ok. 8 PLN. Na Białorusi jest jeszcze taniej – 6,5 PLN. Tą podwyżką rząd aż się prosi o powiększenie szarej strefy. Zupełnie niepotrzebnie.

Zaprzepaszczona, a na pewno mocno ograniczona, wydaje się też szansa na rozpowszechnienie wśród nałogowych palaczy tzw. wyrobów alternatywnych (konkretnie podgrzewaczy tytoniu), które według wielu międzynarodowych badań są o wiele mniej szkodliwe od tradycyjnych papierosów (zawierają ponad 90 proc. mniej szkodliwych substancji) i mogą być skuteczną terapią w całkowitym zwalczeniu nałogu. Tak drastyczna podwyżka akcyzy ma bowiem dotknąć również takie produkty. Co prawda od 1 lipca 2020 r., ale jednak.

W przypadku podwyższenia stawki procentowej papierosy kategorii średniej i premium zostaną obciążone znacznie wyższą kwotą akcyzy, co bezpośrednio wpłynie na ich konkurencyjność na rynku. Czy rzeczywiście celem Ministerstwa Finansów jest spowodowanie zmiany preferencji u konsumentów i sprawienie, by ci wybierali tańsze i często gorszej jakości wyroby?

Co się stało, już się nie odstanie – trudno uwierzyć, by z jakichś powodów rząd wycofał się teraz z tak radykalnej podwyżki akcyzy, skoro do tej pory i po wysłuchaniu niekończącej się litanii argumentów „przeciw” tego nie zrobił. Wobec tego dobrze by było, gdyby ewentualne podwyżki akcyzy dotyczyły jedynie części kwotowej stawki podatku, gdyż tylko ona gwarantuje utrzymanie konkurencyjności wszystkich kategorii cenowych oraz przewidywalne wpływy budżetowe. W przeciwnym wypadku nie można wykluczyć częstego w takich przypadkach wylania dziecka z kąpielą. A to – jak mawiał klasyk – byłaby już nie tylko głupota, ale wręcz sabotaż.