Coraz bardziej sroży się inflacja, o czym przekonali się amatorzy „majówki”. Za obiad dla trzech osób w Międzyzdrojach trzeba było zapłacić 212 złotych, a za deser w Krakowie – prawie 83 złote! W tej sytuacji w najlepszym położeniu są ukraińscy uchodźcy, którym wszyscy podsuwają pod nos i pieczone, i smażone – pisze w najnowszym komentarzu Stanisław Michalkiewicz.

Zaraz po konferencji w amerykańskiej bazie lotniczej w Ramstein w Niemczech, na którą amerykański sekretarz obrony Lloyd Austin wezwał ministrów obrony z 40 zależnych od USA państw, żeby powyznaczać im zadania w zakresie pomocy Ukrainie, premier Mateusz Morawiecki podjął suwerenną decyzję o dostarczeniu Ukrainie 200 czołgów T-72. Ciekawe, czy to transakcja, czy raczej prezent?

Wygląda na to, że prezent, bo inni też w podskokach śpieszą na Ukrainę z prezentami. Na przykład prezydent Biden wystąpił do Kongresu o przeznaczenie dla Ukrainy kolejnych 33, czy może nawet więcej miliardów dolarów, a przecież nie jest to ostatnie słowo. Jak bowiem pamiętamy, sekretarz obrony Lloyd Austin podczas pielgrzymki do Kijowa powiedział otwartym tekstem, że celem tej wojny jest obezwładnienie Rosji. Sama Ukraina obezwładnić Rosji chyba by nie mogła, chociaż wiadomo, że jak Pan Bóg dopuści, to i z kija wypuści, więc nic dziwnego, że w wojnę tę musi włączyć się cały soc… – to naczy – pardon – jaki tam znowu „soc”? Włączyć się musi cały wolny świat, bo tu chodzi o to, czy na świecie zapanuje wolność, czy też nie. Wolność zapanuje zaś wtedy, gdy wszystkie państwa będą słuchać Naszego Pana i to nawet niekoniecznie tego z Nieba, o którym nie wiemy, czy jest, czy Go nie ma, tylko tego z Waszyngtonu,  bo w przeciwnym razie świat czeka marny los. Skoro my to wiemy, to tym bardziej wie to prezydent Zełeński i zachowuje się coraz bardziej mocarstwowo, nie tylko sztorcując ociągające się z darami europejskie państwa, ale nawet stawiając niektórym z nich ultimata, jak to miało miejsce w przypadku Turcji.

Aż strach pomyśleć, co to będzie po ostatecznym zwycięstwie, kiedy to Kreml zostanie obsadzony przez ukraińską załogę, a Kijów rozciągnie swoją władzę od Lizbony do Władywostoku? Bo ostateczne zwycięstwo nastąpić musi, co do tego decyzje na najwyższym szczeblu już zapadły i teraz – jak powiedział swojemu klientowi pewien adwokat – trzeba tylko zapłacić i odsiedzieć.

Więc wszyscy uwijamy się jak w ukropie i pojawiła się nawet zaangażowana poezja, co wzbudza podejrzenia, że „goły poeta dostał kotleta” i teraz musi to odrobić, jeśli nie chce zwrócić. Kiedyś było podobnie, tyle że w odwrotną stronę  i na przykład pamiętam zaangażowaną piosenkę: „Stalinowskie jasne słońce opromienia cały świat, pozdrowienia śle dziś Polsce cała młodzież Kraju Rad. Pod gwiazdami kremlowskimi wszędzie radość, wszędzie śpiew…” – i tak dalej. Wtedy poeci też dostawali kotlety – oczywiście na zakąskę – i tak się rodziła poezja zaangażowana – a dzisiaj się odradza, m.in. za sprawą poety zaangażowanego Marka Salszy, co to napisał wiersz „Do Władimira Putina”, w którym bezlitośnie chłoszcze tytułowego bohatera, że „zabija dzieci”. Za Stalina też tak było i taki na przykład koreański prezydent Li Syn Man, nie mówiąc już o generale Mc Arturze, nazywani byli przez zaangażowanych inżynierów ludzkich dusz „mordercami koreańskich dzieci”. Dzisiaj nastały takie czasy, że nawet sekretarz stanu USA, czy amerykański sekretarz obrony odbywają pielgrzymki do Kijowa, podobnie jak słynna Angelina Jolie, no i oczywiście – Wielka Nadzieja Białych – pani Nancy Pelosi. Ta pani Nancy Pelosi ma – jakby to elegancko powiedzieć – bardzo skomplikowaną osobowość, bo z jednej strony jest zaangażowaną katoliczką, niczym pan Szalsza – zaangażowanym poetą – ale z drugiej opowiada się za legalizacją aborcji, jednopłciowymi „małżeństwami” i wspiera sodomitów, bo „tak nakazuje jej religia”. Jak się okazuje, w religii też codziennie pojawia się coś nowego, więc staje się ona pod pewnym względem podobna do władzy radzieckiej, z którą – jak zauważył Aleksander Sołżenicyn – nikt nie mógł się nudzić. Skoro tedy takie tuzy chodzą z pielgrzymkami, to jakże można się dziwić, że i panu Markowi Szalszy demon natchnienia podnosi włosy na głowie?

A skoro już mowa o poezji, której – jak wiadomo – „nikt nie zji”, to warto w tym kontekście przypomnieć uwagę Antoniego Słonimskiego, według którego dzieje świata mają charakter dwusuwowy. Suw pierwszy: chrześcijanie dla lwów! Suw drugi – Lwów dla chrześcijan! Wygląda jednak na to, że Słonimski chyba się pomylił, bo dzieje świata sprawiają wrażenie, jakby były nie dwu, tylko trzy, a nawet czterosuwowe. Bo po suwie: Lwów dla  chrześcijan! – pojawia się suw trzeci: Lwów nie dla chrześcijan!, a kto wie, czy po nim nie nadejdzie jakiś suw czwarty, którego natury jeszcze do końca nie znamy? Na taką możliwość wskazuje incydent wywołany przez Sergiusza Ławrowa, wspólnika złowrogiego Putina, który właśnie wyraził przekonanie, że wybitny przywódca socjalistyczny Adolf Hitler był Żydem. Mniejsza już o to, że tym przypuszczeniem Sergiusz Ławrow dopełnił miary swoich nieprawości, bo ważniejsze jest, że wypowiedź ta ma konsekwencje dyplomatyczne. Oto rosyjski ambasador został wezwany na obsztorcówę do izraelskiego MSZ, bo jakże można przypuszczać, że Hitler był Żydem, skoro przecież jest zatwierdzone, że nie był? Wprawdzie zbrodniarz wojenny Hermann Goering twierdził, że o tym, kto jest Żydem, to on decyduje, ale najwyraźniej się pomylił, bo – jak to wyjaśniał nieżyjącemu już koledze Antoniemu Zambrowskiemu współtowarzysz niedoli z więziennej celi w roku 1968 – „nie ten Żyd, co Żyd, tylko ten, kogo Partia wskaże!”. Nie Hermann Goering, tylko Partia! Zresztą z Żydami to nie taka prosta sprawa; na zebraniu Związku Literatów Polskich w roku 1968 pisarz Czesław Centkiewicz strasznie pomstował na Żydów, na co Antoni Słonimski („Ajzyk Słonimskier za szafem”) zauważył, że „kolega Centkiewicz tak pomstuje na Żydów, a przecież i on Żyd”. Na co purpurowy z gniewu Czesław Centkiewicz porwał się na równe nogi z okrzykiem: „Jaki Żyd?!” – na co Słonimski odpowiedział: „Żyd Polarny!”. W tej sytuacji nie można tak do końca wykluczyć, że i Hitler mógł być Żydem Polarnym i w ten kompromisowy sposób zażegnać rysujący się konflikt na linii Moskwa–Tel Awiw.

Tymczasem, kiedy my tu sobie dywagujemy a to o poezji, a to o Żydach, coraz bardziej sroży się inflacja i Judenrat „Gazety Wyborczej” straszy, że tylko patrzeć, jak sięgnie 17 proc. Wszystko to być może, o czym przekonali się amatorzy „majówki”. Za obiad dla trzech osób w Międzyzdrojach trzeba było zapłacić 212 złotych, a za deser w Krakowie – prawie 83 złote! W tej sytuacji w najlepszym położeniu są ukraińscy uchodźcy, którym wszyscy podsuwają pod nos i pieczone i smażone, dzięki czemu za zaoszczędzone w ten sposób pieniądze mogli pojechać sobie na Święta Wielkanocne na Ukrainę, a potem wrócić i spokojnie korzystać ze statusu uchodźców, którym prezydent Duda właśnie przedłużył możliwość udziału w socjalu o kolejne 60 dni – a z pewnością nie jest to ostatnie słowo. Toteż nic dziwnego, że jedyną jak dotąd metodą walki z inflacją jest określenie „Putinflacja”.

Stanisław Michalkiewicz

Poprzedni artykułNie ma czym zastąpić rosyjskiego węgla
Następny artykułŚrednie i duże firmy nadal zaciągają kredyty inwestycyjne