fbpx
niedziela, 23 czerwca, 2024

Trzy exposé

Mateuszowi Morawieckiemu nie udał się manewr zajścia nowej koalicji od lewej strony. Nic takiego nie nastąpiło i pan premier pozostał ze swoją antyliberalną tyradą jak Himilsbach z angielskim.

Kiedy w kampanii wyborczej przekonywałem Polaków, że uda nam się dogonić najbardziej rozwinięte kraje Europy, mówiłem z pełnym przekonaniem, to nie był chwyt propagandowy. Wiem, że my Polacy możemy tego dokonać. I wiem, że nie wszyscy odnajdują w sobie wiarę w to, że Polacy mogą tego dokonać. Mam nadzieję, że te słowa, które wypowiem, i mam nadzieję, że praktyka naszego rządzenia przekona tych wątpiących w to, że Polacy są zdolni do takiego skoku, że uwierzą w siły własnego narodu. Ja wierzę. […]

Po pierwsze wszyscy, którzy wyznają nierozdzielność zasady wolności i solidarności, zrozumieli, że ta synteza jest warunkiem niezbędnym, pierwszym i najważniejszym, aby ten skok cywilizacyjny się dokonał. […]

W gospodarce rynkowej opartej na dobrowolnej współpracy obywateli zaufanie ma znaczenie pierwszorzędne. Oznacza ono przede wszystkim przekonanie, że korzyści, jakie każdy czerpie ze swojej aktywności gospodarczej, pracy najemnej lub prowadzenia firmy, będą proporcjonalne do realnych efektów tej aktywności. To oznacza prawo do sprawiedliwej płacy, ale też do uczciwie wypracowanego zysku. Będziemy stanowczo zwalczać naruszenia praw pracowniczych i będziemy równocześnie działać na rzecz umocnienia szacunku dla ludzi, których przedsiębiorczość i fachowość przyczynia się do tworzenia miejsc pracy dla innych. To oni są źródłem dochodów, dzięki którym państwo może lepiej realizować swe konstytucyjne funkcje. Będziemy wspierać przedsiębiorczość. Wreszcie zmienimy prawo – i to jest twarda zapowiedź – które ludziom, przedsiębiorcom nie pomaga, a utrudnia działalność gospodarczą.

Tak powiedział w swoim exposé sejmowym pan premier Donald Tusk.

Z tym że nie 12 grudnia 2023 r., ale 23 listopada 2007 r. Te dwa wystąpienia pana premiera Tuska dzieli 16 lat i cała polityczna epoka. Nie bez powodu przywołałem ten właśnie fragment exposé, które trwało wówczas około trzech godzin (obecne „jedynie” dwie). Takich liberalnych w brzmieniu akcentów było w tamtym wystąpieniu znacznie więcej. Można powiedzieć, że nadawały ton całości. W exposé sprzed kilku dni były właściwie nieobecne.

Inna oczywiście sprawa, w jakim stopniu pierwszy rząd Platformy Obywatelskiej tą proprzedsiębiorczą i liberalną linią faktycznie podążał. Śmiem twierdzić, że w niewielkim, choć z drugiej strony można argumentować, że przedsiębiorcy jakąś korzyść czerpali z jego pasywności i niewtrącania się. Ta pasywność – pisałem o tym już kilka lat temu – mogła być w sumie lepsza niż etatystyczna nadaktywność następców. Może nie rozwiązywano istotnych problemów, ale też nie tworzono wciąż kolejnych. Z całą pewnością poziom przewidywalności otoczenia prawnego i instytucjonalnego, bardzo ważny dla biznesu, był wtedy wyższy niż w latach 2015–2023. Nie wiem, czy cały okres rządów PO w sumie pod względem głębokości niekorzystnych dla biznesu zmian może się równać z jednym tylko posunięciem Zjednoczonej Prawicy – wprowadzeniem polskiego ładu.

Wbrew liberalnym dogmatom człowiek jest częścią wspólnoty i to ta relacja pozwala nam się rozwijać. […]

Przed dekadą Polska była krajem bez realnego wyboru. Miliony Polaków wybierały albo bardzo niskie pensje, albo bezrobocie. Albo umowa śmieciowa, albo emigracja i częsty rozpad rodziny. Brak perspektyw i nadziei. I to było rzeczywiste zło. Nazwijmy wprost tamtą rzeczywistość. To było zło, którego Polacy doświadczali nader często. Za każdym razem, kiedy się budzili, wiedzieli, że nie mają szans na poprawę swojego losu, bo ta zmora bezrobocia wisi nad nimi – to było zło. Za każdym razem, gdy otrzymywali wypłatę, która nie starczała na utrzymanie rodziny – to było zło. Za każdym razem, gdy ojcowie, wyjeżdżając za wypłatą, zostawiali żonę i dzieci na wiele miesięcy czy lat – to było zło. Zło, któremu trzeba było położyć kres. Dlatego ucywilizowaliśmy rynek pracy i dokonaliśmy tam wielkich zmian polityki społecznej, które dały szansę na poprawę losu milionom ludzi w Polsce. […]

Tę cywilizacyjną zmianę wprowadziliśmy przy jednoczesnym ogromnym obniżeniu podatku. Popatrzcie na dane OECD. Wtedy jedni rozkładali ręce i mówili, że pieniędzy nie ma i nie będzie, a drudzy mówili, że ta polityka doprowadzi do bankructwa kraju – druga Grecja, druga Wenezuela. Ale jedyne bankructwo, którego wszyscy byliśmy świadkami, to bankructwo neoliberalizmu, bankructwo doktryn gospodarczych panujących w III Rzeczypospolitej.

To z kolei chwilowy pan premier Mateusz Morawiecki dzień przed Donaldem Tuskiem i chwilę przed nieuzyskaniem wotum zaufania dla swojego trzeciego rządu. Mateusz Morawiecki postanowił postawić sprawę jasno i przedstawić się jako socjalista, aczkolwiek oczywiście tego słowa unikał jak ognia. Choć PiS jest faktycznie partią socjalistyczną, bardzo boi się tego desygnatu. Jak kiedyś powiedział z pretensją pan prezes Kaczyński: „Niektórzy mówią o nas, że jesteśmy socjalistami. To nieprawda, my mamy po prostu dużo empatii”.

Mateusz Morawiecki naopowiadał w swoim exposé mnóstwo nonsensów na temat liberalizmu. Nie wiem, skąd wziął twierdzenie, że „liberalne dogmaty” przeczą, iż człowiek jest częścią wspólnoty. Żaden z klasyków liberalizmu nie widział człowieka w ten sposób. Wręcz przeciwnie – od czasów Adama Smitha człowiek jest postrzegany właśnie jako część zbiorowości, w ramach której wchodzi w interakcje, w której jest osadzony, w której żyje, handluje, zarabia. Taki widzenie człowieka kontynuowali w swoich dziełach wszyscy wielcy klasycy: Carl Menger, Ludwig von Mises, Fryderyk Hayek.

Kompletnie bezzasadna jest teza, że działania rządu pana Morawieckiego doprowadziły do jakiegoś „bankructwa neoliberalizmu”. Nic takiego nie nastąpiło, a olbrzymi wzrost zadłużenia Polski w liczbach bezwzględnych jest faktem. Polska bez rozdętego etatyzmu, bez groteskowej wręcz nadregulacji, bez ogromnego udziału państwa w gospodarce rozwijałaby się szybciej. W polskim PKB sektor państwowy wytwarza aż 25-30 proc., podczas gdy w UE jest to średnio 10 proc.

Przede wszystkim jednak Mateuszowi Morawieckiemu nie udał się manewr zajścia nowej koalicji od lewej strony. Być może liczył na to, że w swoim exposé Donald Tusk powtórzy ton z roku 2007: położy duży nacisk na wolność osobistą i gospodarczą, będzie opowiadał o uwolnieniu sił Polaków i mówił inne rzeczy miłe dla ucha liberałów (tych prawdziwych). Nic takiego nie nastąpiło i pan premier Morawiecki pozostał ze swoją antyliberalną tyradą jak Himilsbach z angielskim.

Łukasz Warzecha

Każdy felietonista FPG24.PL prezentuje własne poglądy i opinie

Łukasz Warzecha
Łukasz Warzecha
Jeden z najpopularniejszych komentatorów sceny politycznej w Polsce. Konserwatysta i liberał gospodarczy. Publicysta „Do Rzeczy", „Forum Polskiej Gospodarki”, Onet.pl, „Rzeczpospolitej", Salon24 i kilku innych tytułów. Jak o sobie pisze na kanale YT: „Niewygodny dla każdej władzy”.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Genius loci

Poprzednio byłem w Budapeszcie w marcu 2020 r. Już nadciągały czarne pandemiczne chmury, ale wciąż jeszcze wydawało się, że to będzie kolejna burza w szklance wody. Jak się stało – wiadomo. Wcześniej w drugiej stolicy Cesarstwa Austro-Węgierskiego bywałem wielokrotnie. Wyrobiłem sobie zatem jakiś jej własny obraz, a nawet coś więcej: trudne do dokładnego opisania i sprecyzowania wrażenie, które mamy, gdy trochę lepiej zapoznamy się z jakimś obcym miejscem.
5 MIN CZYTANIA

Znów nas okradną

Jeżeli za jakiś czas wszyscy pracujący na umowach cywilnoprawnych dostaną do ręki wynagrodzenia niższe o ponad 25 proc., to będą mogli podziękować w takim samym stopniu poprzedniej i obecnej władzy.
5 MIN CZYTANIA

Policja dla Polaków

Jednym z największych problemów polskiej policji – choć niejedynym, bo ta formacja ma ich multum – jest ogromny poziom wakatów: ponad 9,7 proc. Okazuje się, że jednym ze sposobów na ich zapełnienie ma być – na razie pozostające w sferze analiz – zatrudnianie w policji obcokrajowców. Czyli osób nieposiadających polskiego obywatelstwa. W tym kontekście mowa jest przede wszystkim o Ukraińcach, Białorusinach i Gruzinach.
3 MIN CZYTANIA