W związku z rosnącymi cenami paliw w Europie kwitnie międzygraniczna turystyka paliwowa.

Pexels.com

Trend przekraczania granicy w celu zatankowania paliwa jest widoczny szczególnie u Niemców, którzy w tym celu odwiedzają stacje benzynowe w sąsiednich krajach. Ostatnio bowiem ceny paliw w Niemczech zbliżają się do 2 euro za litr, czyli jest tam drożej niż w Polsce, ale też i w Czechach, a nawet w Austrii.
– Przekraczanie granicy w celu zatankowania jest szczególnie opłacalne, jeśli różnice cenowe są duże, a dystanse między przygranicznymi miastami małe – powiedział Jürgen Albrecht, ekspert paliwowy z Powszechnego Niemieckiego Automobilklubu.

Wraz z wahaniami cen i negatywnymi prognozami, jeśli chodzi o ich wysokość coraz więcej Niemców jest gotowych na dłuższe wycieczki paliwowe.
– Wszyscy martwią się cenami. Słyszałem, że w przyszłym roku mogą podrożeć nawet trzykrotnie – powiedział jeden z kierowców w rozmowie z telewizją RT. – Ceny rosną wszędzie. Martwię się, że zatankowanie mojego auta stanie się zbyt drogie, a jestem uzależniony od auta. Jeśli żyje się z dala od transportu publicznego, to co zrobić? – zauważył inny kierowca.

Według niemieckiego stowarzyszenia handlowego stacji benzynowych ZTG ceny paliwa rosną w Niemczech szybciej i gwałtowniej głównie przez podatki i opłaty. Dlatego też to zagadnienie będzie jednym z głównych tematów trwających rozmów dotyczących formowania nowej koalicji rządowej w Niemczech. Główna linia zakłada skoncentrowanie się na zielonej energii, ale pojawiają się też głosy wzywające do cięć podatkowych, bo rosnące ceny paliw wpływają nie tylko na energetykę, ale też na sektor zaopatrzenia żywności.