Pół roku po tym jak szwajcarski rząd odsunął się od stołu negocjacyjnego, Unia Europejska wezwała Szwajcarię do zajęcia stanowiska, czy zamierza podpisać ramową umowę o współpracy z blokiem.

Problem w tym, że szwajcarscy politycy niechętni są spełnieniu żądań Brukseli dotyczących wkładów budżetowych i dostosowania kraju do unijnych przepisów, jako ceny za utrzymanie swobodnego dostępu do rynku UE.

W maju rozmowy znalazły się w impasie po tym, jak UE odmówiła ustąpienia szwajcarskim żądaniom wyłączenia z negocjowanego od wielu lat paktu kluczowych kwestii związanych z pomocą państwa, sprawami płacowymi i swobodą przemieszczania się – czytamy w serwisie thelocal.ch.

– To, czego teraz potrzebujemy od Szwajcarii, to jednoznaczna wola polityczna, by zaangażować się z nami w realne kwestie, które się liczą oraz wiarygodny harmonogram – powiedział po rozmowach ze szwajcarskim ministrem spraw zagranicznych Ignazio Cassisem wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Maros Sefcovic, dodając, że „do tanga trzeba dwojga”.

Sefcovic stwierdził, że rozmowy techniczne zintensyfikują się i spotka się ze swoim odpowiednikiem w styczniu przyszłego roku w Davos w celu sfinalizowania harmonogramu i potwierdzenia, że ​​rozmowy wróciły na właściwe tory.

Zobacz także: Szwajcaria oddala się od Unii