14 grudnia odbył się szczyt UE – ASEAN (Stowarzyszenie Narodów Azji Południowo-Wschodniej). Pokierowali nim wspólnie przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel i premier Kambodży Hun Sen, który w obecnym roku przewodniczy ASEAN. Był to pierwszy w historii szczyt przywódców państw należących do tych organizacji.

Charles Michel, Hun Sen i Ursula von der Leyen na szczycie UE – ASEAN (fot. consilium.europa.eu)

Unia Europejska konsekwentnie stara się wzmacniać swoją obecność w Azji, by stworzyć przeciwwagę dla Chin – wszechmocnego mocarstwa, które dominuje w regionie. Podczas środowego szczytu, który był okazją do uczczenia 45-lecia stosunków dyplomatycznych, europejscy przywódcy oraz przedstawiciele państw przynależących do Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN) rozmawiali o możliwości zacieśnienia międzykontynentalnej współpracy w obszarach takich jak: handel, transformacja ekologiczna i cyfrowa oraz opieka zdrowotna. Oba bloki podpisały już umowę, dzięki której ich linie lotnicze będą mogły łatwiej rozszerzać swoje usługi.

Mimo iż szczyt zwieńczyło podpisanie wspólnej deklaracji, komentatorzy nie mają wątpliwości co do rozbieżnych priorytetów obu organizacji. Podczas spotkania europejscy przywódcy naciskali na silny i krytyczny język wobec Rosji, podczas gdy dla przedstawicieli ASEAN kluczowa była deklaracja o zacieśnieniu więzi gospodarczych. Zgodnie z przewidywaniami nie udało się wypracować wspólnego stanowiska wobec reżimu Putina.

W ostatecznej wersji podpisanego dokumentu można przeczytać o potępieniu wojny na Ukrainie, która spowodowała ból i cierpienie ludzkie oraz pogłębia już istniejące słabości gospodarki światowej. Krytyka wobec Federacji Rosyjskiej została przyjęta większością głosów, co wskazuje na brak jednomyślności przedstawicieli państw uczestniczących w spotkaniu. Mimo to europejscy biurokraci są zadowoleni z przebiegu rozmów podkreślając, że najważniejsze jest uświadomienie, że atak Rosji na Ukrainę to nie problem Europy, ale całego świata.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zadeklarowała, że UE przeznaczy do 2027 r. 10 mld euro w ramach unijnej strategii Global Gateway zaprojektowanej jako przeciwwaga dla hojności Chin, które w ostatnich latach nawiązywały nowe kontakty handlowe i rozbudowywały infrastrukturę realizując tym samym wizję Nowego Jedwabnego Szlaku (często nazywaną Inicjatywą Jednego Pasa i Jednej Drogi). Zdaniem Brukseli w regionie południowo-wschodniej Azji istnieje silna potrzeba dywersyfikacji źródeł inwestycji, a także konieczność współpracy z wiarygodnymi partnerami. UE chce w ten sposób rozszerzyć swoje powiązania handlowe poza umowy o wolnym handlu z Singapurem i Wietnamem oraz negocjacje z Indonezją. Kraje UE naciskają na dywersyfikację kluczowych łańcuchów dostaw z dala od Chin, ponieważ wojna na Ukrainie uwydatniła słabości Europy. Jak podkreślił przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel, wymiana handlowa to okazja do stworzenia silnych więzi nie tylko gospodarczych ale także politycznych.

Chiny są największym partnerem handlowym ASEAN, ale ich ekspansywne roszczenia do Morza Południowochińskiego wywołały napięcia z krajami Azji Południowo-Wschodniej również roszczącymi sobie prawa do części szlaku wodnego, który ma kluczowe znaczenie dla światowego handlu.

Przez Morze Południowochińskie przebiegają szlaki z Chin do Indii, na Bliski Wschód i dalej do Europy. Co więcej, zainteresowanie tymi wodami wzrosło po odkryciu dużych zasobów ropy naftowej i gazu ziemnego pod dnem morskim. Aktualnie oprócz Chin, roszczenia do wód zgłaszają także Filipiny, Brunei, Malezja, Wietnam czy Singapur. W sprawę zaangażowane są także Stany Zjednoczone, które po II wojnie światowej uznawane są za gwaranta pokoju w regionie. Tymczasem Unia Europejska wykorzystuje rosnące napięcie na linii Pekin – Waszyngton prezentując się jako wiarygodny partner w czasach kryzysu.

Poprzedni artykułCzego boją się polscy pracownicy?
Następny artykuł89 proc. kosztów pochłonęła biurokracja!