Prof. Wojciech Naworyta, kierownik pracowni górnictwa odkrywkowego Wydziału Inżynierii Lądowej i Gospodarki Zasobami Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie uważa, że przez swoje nieprzemyślane działania Unia Europejska wzmaga efekt cieplarniany.

– Nie mamy wpływu na rozwój Chin, ale przynajmniej możemy nie wysyłać tam produkcji. Teraz, nawet jeśli samochód jest niemiecki, to zbudowano go na chińskich podzespołach. Nasza konsumpcja nieoparta na produkcji lokalnej jest niczym innym jak zwiększaniem emisji, wzmaganiem efektu cieplarnianego w krajach, gdzie ta emisja jest realizowana. Do tego dochodzi emisja gazów z transportu dóbr z krajów produkcji pseudoekologicznego świata bogatych konsumentów. Nawet gdy pozbędziemy się ostatniej elektrowni węglowej w Europie, to emisja globalna nie zmniejszy się, wręcz przeciwnie – argumentuje prof. Naworyta w rozmowie z „Trybuną Górniczą”.

Naukowiec zauważa też, że w krajach azjatyckich elektrownie węglowe nie są tak sprawne jak europejskie.

– Nie mają systemów odpylania, odsiarczania, odazotowania spalin, czyli tych wszystkich urządzeń, w które w ciągu ostatnich kilku dekad zostały wyposażone elektrownie europejskie, również polskie. Mam wrażenie, że za Zielonym Ładem i innymi pięknie brzmiącymi hasłami tak naprawdę stoi ideologia, wręcz religia, a nie wiedza. To prawda, że emisja dwutlenku węgla i metanu wpływa na efekt cieplarniany, jednak leczenie trzeba skroić nie tylko na miarę możliwości, ale tak, aby było skuteczne, a nie żeby na koniec okazało się, że operacja się udała, ale pacjent zmarł – tłumaczy prof. Naworyta.

Tymczasem Keith Pitt, australijski minister ds. surowców zapowiedział, że jego kraj jeszcze przez wiele dekad będzie eksporterem węgla i nie ograniczy przemysłu wydobywczego.

– Powiedzieliśmy bardzo jasno, że nie zamkniemy kopalń węgla ani zasilanych węglem elektrowni – stwierdził minister Pitt w telewizji ABC.